W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Leoncjusza, Michała, Renaty , 23 maja 2019

Jazz lives!

2012-12-02 18:44:39, Autor: Bogusław Dziekański | Kategorie: Kultura, historia, Miasto,

Skończyliśmy intensywny okres koncertowy w Filarach. Szkoda koncertu Torun Eriksen.
No, ale kiedyś to musiało się zdarzyć na 30 koncertów od października 2007 roku Gorzów Jazz Clebrations  z udziałem gwiazd światowych scen jedna wpadka - nie przez nas, ani artystów zawiniona - to pikuś. Moi koledzy z branży miewali tak samo, a nawet gorzej. Każdy z nas się liczy z sytuacjami nieprzewidzianymi. Jak już wszystko i wszyscy staną na scenie na próbie, to jest z punktu organizatora pełnia szczęścia. Reszta zależy już od muzyków. Historia i pełna lista koncertów Gorzów Jazz Celebrations na:
http://www.jazzfilary.pl/index.php?mod=tc&act=more&nID=10&cID=72

Jeff Lorber z Marienthalem i resztą ekipy 2 listopada rozgrzał filarową publiczność do czerwoności. A przecież  między innymi zagrali nam: Piotr Wojtasik Quartet, Jazz Tribute to Michael Jackson czy Florian Hoefner Group - też było pięknie. Szkoda nowego pomysłu koncertowego Different Music, który miał połączyć na scenie klubu dwa światy muzycznego Gorzowa - ten jazzowy i ten klasyczny. Po pierwszej premierze padło, ale nie z winy klubu i muzyków, ani też z powodu siły wyższej. Ot, taka Polska nasza … Pożyjemy, zobaczymy.

No i Redman! Redman! Redman i jego James Farm. Spotkałem parę dni po koncercie Andrzeja Kowalczyka, tego z HMB, wieloletniego przyjaciela klubu, który powiedział „To już nie jest jazz, to już jest sztuka” i coś w tym musi być. Całe to nowe pokolenie saksofonowych gigantów i nie tylko prowadzi muzykę jazzową w nowym kierunku. Jazz już bywał na takich zakrętach, które pchały go w nowe galaktyki muzyki za sprawą Charliego Parkera i tych dla mnie najważniejszych - Johna Coltrane'a i Milesa Davisa. A to, co wyprawia teraz Wayne Shorter to już nie inna galaktyka, ale czarna dziura do odkrywania w kosmosie muzyki.

Jazz lives! Ku radości fanów, którzy wypełnili na koncercie James Farm salę teatru 19 listopada  tego roku do ostatniego wolnego stopnia na schodach. Andrzej powiedział jeszcze jedno, co mnie bardzo ucieszyło, że „ta młodzież siedząca na schodach, na scenie przed muzykami jest pomostem pokoleniowym między nami (czytaj dorosłymi) a muzykami, to był fantastyczny widok”.
Tak, to było wyjątkowe. Oni przyjechali, przyszli i przybyli na swoich idoli, ale też tam byli moi, z Małej Akademii Jazzu. Dla tych, co byli na koncercie, to ta grupka z lewej strony sceny. To te małolaty są moją nadzieją na postrzeganie jazzu i kultury we współczesnym świecie i że kiedy będą nami rządzić, to będą wyposażeni w kompetencje kulturowe. Bo teraz do głosu dochodzą ci, których cały system edukacyjny w takie kompetencje nie wyposażył. No i mamy, jak mamy.

Oni byli z pierwszej klasy gimnazjum katolickiego, ukłony dla pani Sylwii Maćkały za współpracę. Muzyka piekielnie, jak na ich doświadczenia muzyczne, trudna, ale pięknie dali radę. Raz się zdekoncentrowali, zaczął się mały szmer,  którejś z dziewczyn jeden z muzyków, a może wszyscy się spodobali. Taki wiek. Trochę mieli pecha. Dziekan MAJ z balkonu przy scenie obserwując to, nie wytrzymał, syknął: ,,Dziewczyny cicho!”. Poskutkowało, ale to było nic wobec ich pięknej postawy. Całą tę scenę obserwował Michał Kapuściński, jeden z filarowych fotografów, który ze śmiechem rzekł Dziekanowi „Widziałem twoją reakcję na ten mały szum, jak z tym się mocowałeś, jak im dać sygnał, że mogą przeszkadzać. Już widziałem, jak ci włosy rosną z  przerażenia”. Faktycznie, przez chwilę miałem problem, jak im dać znać. A potem koniec koncertu, wszyscy wstali w podziękowaniu za muzykę i jeden z nich nie wytrzymał i wbiegł na scenę, przybijając piątkę z perkusistą, a potem wykonał wspólny ukłon z zespołem. Czy ktoś ma zdjęcie z tą sceną?

Ucichły wielkie dźwięki, a mnie ta scena zdopingowała do dalszego poszukiwania drogi do wrażliwości tych młodych. Nie odpuszczę Wam. Stęskniłem się za Wami. Od poniedziałku, 3 grudnia, ruszam do Was. Będziemy kolędować i improwizować pod wodzą profesora Piotra Lemańskiego.
Więcej o Małej Akademii Jazzu na:
http://www.jazzfilary.pl/index.php?mod=tc&act=more&nID=9&cID=69
Następny blog będzie też o MAJ, ale z jej trasy. Przed nami ponad 2000 dusz do przeciągnięcia na stronę pięknych dźwięków.

 


 

 

Wyszukaj w blogu: