W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Cezarego, Marii, Zygfryda , 22 sierpnia 2019

Oni, od Davisa w naszym mieście

2013-03-20 16:52:19, Autor: Bogusław Dziekański | Kategorie: Kultura, Miasto,

Kolejny koncert Gorzów Jazz Celebrations za nami. Otwieramy drugą trzydziestkę celebracji jazzowej w Gorzowie. Koncerty te, z udziałem bezpośrednich partnerów Milesa Davisa, są dla mnie szczególnymi wydarzeniami. Kiedyś stali u jego boku, wielkiej gwiazdy współczesnej kultury, dziś sami są gwiazdami przyciągającymi kolejne rzesze fanów jazzu.

Pierwszy pojawił się w Gorzowie Al Foster. Stał u boku Davisa w Warszawie w 1983 roku na pamiętnym koncercie w ramach festiwalu Jazz Jamboree. Po latach przyjeżdża ze swoim zespołem do Polski. Gdzie gra jedyny koncert w kraju? W „Filarach”, w tych starych przed remontem. Był październik 1996 roku. Marek Karewicz na wieść o tym koncercie zadzwonił do mnie mówiąc: „Prezes coś tobie wysłałem”. No i doszło. Ku mojemu miłemu zaskoczeniu była to duża fotografia Ala Fostera, który po koncercie złożył osobisty podpis. Z kolei Program 1 Telewizji Polskiej wysłał do Gorzowa ekipę telewizyjną z Warszawy, aby ten fakt udokumentować. To były czasy analogowego sprzętu. Przyjechało pięciu chłopa. Gnali w te i wewte ponad 900 km. Wykroili pięć minut materiału.

A potem w ramach Pomorskiej pojawił się Adam Holzman. W latach dwutysięcznych, następuje złota era jazzu w Gorzowie, czyli Gorzów Jazz Celebrations. Najpierw na scenie teatru staje John Scofield, a na 30-lecie na scenie Jazz Clubu „Pod Filarami”gra Bill Evans. Przypomnę, że przecież w 2007 roku o mało co nie zawitałby Joe Zawinul. No i 18 marca bieżącego roku w teatrze wielki Kenny Garrett. Ostatni z ekipy Davisa, który towarzyszył mu do końca. Ostatni koncert w Europie zagrali w Paryżu 10 lipca 1991 roku.

Kiedyś miałem sen. Przyśnił mi się Miles, który zagrał w naszych „Filarach”. Sen, jak real, pamiętam go do dzisiaj ze szczegółami. Obudziłem się z uśmiechem na ustach. To było piękne uczucie. Należę do pokolenia tych jazzfanów, dla których Miles był miłością. To za jego sprawą i Johna Coltrane'a wchodziliśmy w jazz. Pierwsza wizyta Milesa w Polsce w 1983 roku, być na koncercie, widzieć go z odległości 5. metrów, to też było jak sen. Dla młodego człowieka w tamtej Polsce to było wielkie przeżycie. Czekaliśmy na niego od lat. Wojtek Karolak po tym koncercie napisał esej do „Jazz Forum” o wymownym tytule „Ze sceny przemówił Bóg”.

Potem rok 1989, kolejne Jazz Jamboree, druga wizyta Davisa a u jego boku Kenny Garrett. Już wtedy było widać, że Miles darzył go dużą atencją. 18 marca 2013, poniedziałek, godzina ok 16.30, witam Garretta i jego ekipę w teatrze. Jego muzycy od razu wpadają na scenę, on do garderoby z walizką. Zaczyna się próba, przychodzi Garrett zaczyna grać, a mi te wszystkie sceny z koncertów Davisa stają przed oczyma. Kenny Garrett na żywo w moim mieście. Siedzę w pierwszym rzędzie, na widowni tylko obsługa techniczna. On gra, a ja czuję jak oczy mi miękną. Piszę te słowa, a w tle leci jego muzyka. W jego grze jest to coś z gry Johna Cotrane'a. Miles, John. Ich muzyka budowała moją wrażliwość na jazz i życie. Dlatego tak blisko jest mi emocjonalnie do Garretta. Mam nadzieję, że John Scofield się na mnie nie pogniewa. John, Twoją muzykę też kocham. Powiedziałeś do mnie w Gorzowie, jak tylko wysiadłeś z busa, „My boss”.

Przed nami kolejny, wielki od Davisa, wspaniały basista Dave Holland! Dopinam szczegóły kontraktu. Między innymi on dokonał z Davisem wielkiej rewolucji w jazzie, która zaczęła się w roku 1969 od płyty „Bitches Brew”.

Więcej o pobycie Kenny'ego Garretta w Gorzowie następnym razem.

Wyszukaj w blogu: