W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Edwarda, Marleny, Seweryna , 23 października 2019

Łapać złodzieja

2013-04-18 14:47:47, Autor: Jerzy Kułaczkowski | Kategorie: Miasto,

Dziś, kiedy Platforma Obywatelska odgrywa główną rolę w polskiej polityce, trudno uwierzyć, iż był kiedyś taki czas gdy w gorzowskiej Radzie Miasta nie było reprezentantów tej partii. Zbliżały się jednak kolejne wybory samorządowe i na sesjach rady zaczęli się pojawiać liderzy tworzących się struktur Platformy, po to by jak sądzę „nauczyć się” samorządu w praktycznym działaniu. Nawet mi się to spodobało, gdyż pozwalało mieć nadzieję, że chcą jak najlepiej się przygotować do wypełnienia swej roli w nowo wybranej radzie. Przychodzili z niezmiernie poważnymi i zatroskanymi o  przyszłość miasta twarzami, uzbrojeni nie wiadomo po co w laptopy, chyba tylko dla pokazania jacy to jesteśmy nowocześni i postępowi. Jednak te drobne śmiesznostki nie przekreślały nadziei, że radni PO będą nową, ożywczą siłą w gorzowskim samorządzie, wprowadzą rzeczywiście nowe standardy w uprawianiu lokalnej polityki.

Tamta kadencja zaczęła się zadziwiająco. Najpierw radna Grażyna Wojciechowska w niewybrednych słowach dała upust swojej frustracji, bo nie dostała się do konwentu Rady, potem można było oglądać jak niedawni przeciwnicy w wyścigu do prezydenckiego fotela, nie szczędzący sobie razów i obelg, tzn. Jacek Bachalski i Tadeusz Jędrzejczak, spacerując pod rękę (dosłownie ) po sali sesyjnej uzgadniali podział stanowisk w radzie. To wtedy raz jeszcze przekonałem się o tym czym jest polityka, jakie zasady, a właściwie ich brak, obowiązują w tej grze, rzekomo pro publico bono. A potem już poszło, to właśnie klub radnych PO, najliczniejszy w tej radzie, w jeszcze większym stopniu ją upolitycznił. Teraz każda dziura w komunalnej drodze nabrała superpolitycznego wymiaru, „miłość” radnych PO i prezydenta, tak szybko jak się zaczęła, tak samo gwałtownie się zakończyła przeobrażając się w otwartą wojnę.

Przypominam te wszystkie , historyczne już wydarzenia dlatego iż ten stan rzeczy trwa nadal, stan wojny pomiędzy radnymi a prezydentem trwa w najlepsze, a nawet, co się wydawało niemożliwe, ulega eskalacji. Do tego dochodzą konflikty wewnątrz partyjne, toczy się walka buldogów pod dywanem (ulubiony zwrot niektórych żurnalistów) tak w Platformie, jak i w PiSie, trochę się uspokoiło w SLD.

W ostatnich dniach radny Robert Surowiec postanowił dla odwrócenia uwagi od problemów swojego środowiska wrzucić kamyk do PiSowskiego ogródka. Zastosował starą , sprawdzoną metodę – łapać złodzieja. Zwołał,  a jakże  konferencję prasową,  na której obwieścił olbrzymią aferę w gorzowskim PiSie, niesłychane przekręty i łamanie prawa w czasie kampanii wyborczej. Zabrakło mi tylko stwierdzenia, że jest porażony rozmiarem i wagą działań przestępczych w konkurencyjnej partii. Daleki jestem od wybielania działaczy PiSu , z drugiej strony mam świadomość, że konstruowanie list wyborczych nierzadko oznacza odejście od zasad demokracji, bo jest wypadkową wielu interesów osobistych, wewnątrzpartyjnych, czy wreszcie wymagań ordynacji i tzw. poprawności politycznej.

Kto jak kto,  ale pan radny Surowiec  nie powinien stroić się w szaty moralizatora, kiedy sam jest osobą z zarzutami prokuratorskimi, a w tej konkretnej sytuacji posługuje się wiedzą uzyskaną z wewnętrznego dokumentu PiS. Ciekaw jestem sposobu, w jaki ten dokument trafił do rąk pana radnego. Ot, jeszcze jeden diabeł przebrany w ornat.

Pan Surowiec zdaje się źle znosić rolę trzeciego po Bogu w gorzowskiej Platformie, dlatego chce za wszelką cenę być obecny w mediach wypowiadając  różne pi-arowskie formułki, ogłaszając np. koniec mitu pisowskich szeryfów. Ani to ładne, ani prawdziwe.

Temu wszystkiemu przyglądają się wyborcy, już w przyszłym roku będą mieli okazję do wystawienia rachunku swoim wybrańcom.

Ciemny lud tego nie kupi.

Wyszukaj w blogu: