W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Edwarda, Marleny, Seweryna , 23 października 2019

Pisać każdy może

2013-09-25 10:58:29, Autor: Jerzy Kułaczkowski | Kategorie: Miasto,

I po co mnie to było? Zamiast pisać o kwiatkach, rabatkach i bławatkach, zamiast zachwycać się urokami Spreewaldu ośmieliłem się wspomnieć w tym miejscu o pani poseł RP Krystynie Sibińskiej. Nie trzeba było długo czekać, abym się dowiedział, że jestem „pewnym obywatelem” (cień pogardy i lekceważenia odczuwalny w tym określeniu brzmi szczególnie ciekawie w ustach reprezentantki Platformy Obywatelskiej) odsądzonym od czci i wiary za bezczelne zaczepki w stosunki do pani poseł. W ten sposób dołączyłem do mecenasa Wierchowicza, który ośmielił się wyrazić swoją opinię o wyborach w gorzowskiej PO i za to natychmiast spotkała go połajanka ze strony pani poseł. Znalazłem się także w towarzystwie działkowców, którym nie bardzo podobała się pani poseł w roli szefowej stosownej podkomisji sejmowej, więc spotkała ich za to cała seria bolesnych ciosów. Towarzystwo szacowne, więc ja biedny żuczek – pewien obywatel powinienem się poczuć zaszczyconym, że pani poseł z wysokości swego majestatu raczyła zwrócić swą uwagę na moje nikomu nieszkodzące uwagi.

Określenie Krysia Dobra Rada (nie ja jestem jego autorem, a szkoda) naprawdę funkcjonuje w społecznym obiegu naszego miasta trafnie oddając sprawczą moc naszych radnych i parlamentarzystów i jako takie nie ma charakteru pejoratywnego. Zawiera w sobie raczej te pozytywne cechy, z których pani Sibińska znana była w czasach pełnienia funkcji radnej i szefowej rady. Była wówczas postrzegana, jako ciepła, serdeczna i pełna empatii osoba, do której zawsze można zwrócić się z prośbą o radę i pomoc.

Od pewnego czasu w zachowaniu pani poseł zaszła zdecydowana zmiana w kierunku standardów wyznaczanych przez marszałka Stefana Niesiołowskiego. Każdy przejaw krytyki, czy odmiennego zdania jest przyjmowane przez panią poseł, jako akt agresji, na który reaguje agresją jeszcze większą. Nie wiem czy to skutek podpowiedzi niefortunnych doradców, czy może efekt syndromu oblężonej twierdzy, w jakim znalazła się cała Platforma. Niech pani nie idzie tę drogą pani poseł, to naprawdę nie jest sposób by nabrać wyrazistości i zdobyć uznanie elektoratu.

Poza tym używanie w polemikach argumentach ad persona jest, co najmniej nieeleganckie. Zwrot utopił baseny może jest efektowny literacko, ale nie koniecznie bliski prawdy. W momencie, kiedy odchodziłem ze Słowianki na jej kontach bankowych znajdowało się ponad 3, 5 miliona złotych w żywej gotowiźnie. Jak więc można określić aktualną sytuację spółki, której zarząd zabiega o uzyskanie kredytu bankowego na pokrycie bieżących zobowiązań? Jeżeli jednak wiedza posła o miejskich problemach zaczerpnięta jest z obiegowych opinii i lokalnych ploteczek nie może później dziwić posługiwanie się nieprawdami i półprawdami.

W czasach, gdy zdobywałem dyplom magistra polonistyki szacownego Uniwersytetu imienia Adama Mickiewicza o blogach nikt jeszcze nie słyszał, co nie oznacza, że brakuje mi umiejętności oceny pisemnych wytworów ludzkiego umysłu.

 

Panie Nadredaktorze!

Wersal w echogorzow.pl się skończył. Nadchodzi czas targania po szczękach. To jeszcze jeden efekt zaproszenia do pańskiego portalu polityków. Wczoraj o nim nie wspomniałem, ale dziś każdy to dostrzega.

Wyszukaj w blogu: