W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Franciszka, Lamberty, Narcyza , 17 września 2019

Referendum warszawskie a sprawy gorzowskie

2013-10-14 16:47:46, Autor: Jerzy Kułaczkowski | Kategorie: Miasto,

W ostatnich dniach życie polityczne w naszym kraju zdominował temat referendum w sprawie odwołania Hanny Gronkiewicz - Waltz z funkcji prezydenta Warszawy. Politycy brylowali w mediach, media nakręcały spiralę propagandową wcale nie kryjąc swych sympatii i antypatii, sondażownie miały pełne ręce roboty co chwilę ogłaszając wyniki pod hasłem „pójdą – nie pójdą”. Na bok poszły wszystkie inne sprawy, nawet Smoleńsk , choć tak nie do końca, bo i tę tragedię próbowano rozegrać dla osiągnięcia efektu referendalnego. Instrumentalnie potraktowano nawet świętą dla wielu mieszkańców stolicy kwestię powstania warszawskiego.

Wielu ludzi się napracowało, wydano kupę kasy i to wszystko po to by do końca skompromitować w Polsce ideę referendum, które w wielu innych demokracjach stanowi istotną wartość systemu politycznego i ważny element społeczeństwa obywatelskiego.

My jak zwykle udowodniliśmy, że potrafimy spieprzyć dokumentnie wszystko, nawet to co gdzie indziej funkcjonuje bez zarzutu. Zastosowanie metody referendum dla rozwiązywania kwestii personalnych, które zwykle mają ostre podłoże polityczne, absolutnie się nie sprawdziło w polskich warunkach. Ustanowienie dosyć surowego wymogu frekwencyjnego doprowadziło do sytuacji, że w większości przypadków referenda kończyły się niczym. Zastanawiam się nad tym  czy zastosowanie zasady określonego poziomu frekwencji ma swoje uzasadnienie, skoro np. wynik wyborczy zostaje uznany za ważny bez względu na to ile uprawnionych osób oddało swój głos przy urnie.

Może należałoby się zastanowić nad tym czy w ogóle stosować instrumentu referendum obywatelskiego do rozstrzygania w sprawach odwoływania włodarzy miast i gmin.

Dlaczego tej metody nie stosuje się do odwoływania funkcjonariuszy samorządów wojewódzkich, np. marszałków, czy choćby posłów.

Kuglarstwo naszych polityków, w tym również osób sprawujących najwyższe funkcje w państwie, którzy raz namawiają do udziału w referendum, a przy innej okazji zniechęcają do uczestnictwa w tym święcie demokracji, kompletnie dezorientują tzw. elektorat stanowiąc swoistą demonstrację relatywizmu moralnego ludzi spełniających rolę autorytetów i przywódców.

Wstyd i obraza boska.

Przy okazji dyskusji nad wynikami warszawskiego referendum ktoś powiedział o pani prezydent, że jest ona osobą, która często opowiada o tym jak kocha Warszawę, ale rzadko, lub nigdy nie okazuje swej miłości do warszawiaków. Pomyślałem sobie, że jest to niestety sytuacja, z która mamy do czynienia również w naszym mieście. Także i u nas wielu lokalnych politycznych matadorów deklaruje swoje ogromne uczucia dla Gorzowa, zapominając o tym, że miasto to przede wszystkim jego mieszkańcy. Jeśli ktoś tego nie rozumie, to oznacza, że ważniejsze jest jakieś geograficzne pojęcie, niż pomyślność ludzi tutaj żyjących.

Podstawową i najważniejszą kompetencją do sprawowania funkcji polityka powinna być jego pozytywny stosunek do ludzi. Polityk musi posiadać prostą cechę – musi lubić (żeby nie używać wielkich słów o kochaniu i miłości) innych ludzi, bez względu na wyznawane przez nich idee i legitymacje partyjne. Myślę, ze najprostszym sprawdzianem byłby tu ich stosunek do przeciwników i konkurentów politycznych. Niestety wśród naszych gorzowskich radnych i innych działaczy politycznych najczęstszym zachowaniem jest chęć totalnego zniszczenia rywala z innej partii. Trudno podejrzewać kogoś takiego o empatię i zrozumienie ludzkich problemów.

A przypadek Hanny Gronkiewicz - Waltz winien dać sporo do myślenia także innym prezydentom, burmistrzom, wójtom. Bez żywego kontaktu z mieszkańcami, trudno o porozumienie i akceptację działań. A arogancja i lekceważenie obywateli w prostej drodze prowadzi do rozpisania referendum.

Wyszukaj w blogu: