W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Dory, Olgi, Teodora , 26 marca 2019

Gorzów Jazz Celebrations jesień 2013

2013-11-05 19:06:30, Autor: Bogusław Dziekański | Kategorie: Kultura, Miasto,

,,Gorzowska impreza jest mocno rozciągnięta w kalendarzu, warto jednak czekać na jej kolejne odsłony, ponieważ gwiazdy dobrane są ze smakiem.”

To cytat z JazzPress, internetowej gazety jazzowej z października 2013 o Gorzów Jazz Celebrations (GJC). Miłe, że nasze poczynania zostały dostrzeżone i tak są postrzegane.

Za nami jesienna odsłona koncertów GJC, dwa odmienne koncerty, ale ile fantastycznych dźwięków poleciało w stronę publiczności. Najpierw za sprawą European Jazz Orchestra pod dyrekcją Szwedki,Ann-Sofi Söderqvist. No i odkryta dla jazzu sala PWSZ. A w „Filarach” przez dwie noce rozbrzmiewał europejski jazz na tradycyjnych już jam sessions w wykonaniu jazzowej młodzieżówki Europy: 21 muzyków z 17 krajów, których wspomagało również filarowe trio Smoliński/Ciesielski/Budny. W tym roku kryzys nie ominął duńskiej organizacji Swinging Europe, sprawcy tego jazzowego zamieszania od 1998. Mimo problemów udało się im doprowadzić tegoroczną trasę do szczęśliwego końca i... już myślą o przyszłym roku. W grudniu zapadną decyzje. Umówiłem się z Martinem Røenem, producentem EJO, na przyszły rok. Trzymajmy kciuki, aby się udało. To byłaby już piąta z rzędu wizyta EJO w naszym mieście. Już kiedyś pisałem. Do danego miasta przyjeżdżają raz, a potem długa przerwa. Polubili nas, my ich też.

Kolejnym bohaterem jesiennej edycji GJC był Dave Holland i jego PRISM. Ci, co nie byli, niech żałują. To, co wydarzyło się w teatrze, było jazzem z nie z tej ziemi.  Kiedy słuchałem koncertu Dave'a Hollanda przyszedł mi na myśl Wayne Shorter, który już dawno opuścił jazzową ziemię i swoją muzyką zasiedlił inną galaktykę. Jego muzyka to komos. Na jego koncertach należy wyłączyć wszelkie dotychczasowe doświadczeni muzyczne i tylko podążać za dźwiękami. Żadnych analiz, tylko drgające powietrze od dźwięków. Chłonąć i nie myśleć, tylko duszę otwierać. To radość obcowania z absolutem sztuki.

Znałem ostatnią płytę Holland Prism. Nie bez obaw zastanawiałem się, jak gorzowska publiczność to przyjemnie. Bo to już nie jest jazz standardów i czytelnych tematów, to już jest wyrafinowana sztuka, która wymaga od słuchaczy totalnego skupienia na koncertach. I tak w teatrze było. Chylę głowę za takie Wasze obcowanie z muzyką. W ten nowy jazz na Gorzów Jazz Celebrations już wpisali się: Brad Mehladau, Ravi Coltrane, Joshua Redman czy Kenny Garrett. I znowu schody sceny teatralnej obłożone młodymi fanami jazzu. Od słuchaczy Małej Akademii Jazzu po studentów wydziałów jazzu z Poznania, Szczecina, Zielonej Góry, Wrocławia. Widok niesamowity, którym zachwycali się muzycy Dave'a przy kolacji w klubie po koncercie. Kolacji, z którą z uwagi na szczególne wymogi wegetariańskie bez pomocy wiernego przyjaciela klubu, Adama Stachowiaka, nie poradzilibyśmy sobie. Nasza Ewa z baru hołduje tradycyjnej kuchni, takiej domowej, którą niewegetarianie ubóstwiają, w tym bluesmani amerykańscy. Z tymi posiłkami dla zespołu Hollanda coś mnie zaniepokoiło, gdy okazało się, że w riderze zapis był skromny. Po koncercie Josuhi Redmana, któremu towarzyszył ten sam perkusista, co u Dave'a, Eric Harland, wiedziałem, że należy być czujnym, żeby potem nerwowo nie biegać. A było trochę biegania, dokarmiliśmy ich pierogami, jedzenie nie dla nich, ale uwierzyli. Przy jednej z wizyt European Jazz Orchestra, z okazji XXV-lecia Małej Akademii Jazzu (MAJ), przy obiedzie w hotelu „Mieszko” okazało się, że w orkiestrze kilka osób to wegetarianie. Mięso już na talerzach, a Marek Kazana, muzyk i wykładowca MAJ, patrzy na talerz, chwila ciszy i mówi ,,It was a vegetarian”. Buchnęła salwa śmiechu!

Cała ekipa Redmana, to byli wegetarianie do kwadratu. Skontaktowałem się tour managerem Hollanda, no i okazało się, że Adama trzeba wezwać na pomoc. I zrobił to świetnie, zarazem każde danie po angielsku odpowiednio opisując.

Pobyt ekipy Hollanda w Gorzowie był dla niej chwilą relaksu, gdyż zespół przyleciał dzień przed koncertem, w poniedziałek.  Skwitowałem to przy kolacji słowami „Fajnie żeście wpadli do nas odpocząć”, co wywołało wesołość. Był to ich pierwszy wolny wieczór od kilkunastu dni. Po przylocie i przejeździe do Gorzowa, przy kolacji Erick Harland zasypiał na siedząco przy stole. Gdy obserwuję to, to po raz kolejny zdaję sobie sprawę, jak wyczerpujący jest ten sposób aktywności artystycznej. Rano pobudka, samolot gdzieś tam, potem transport lądowy, scena. Próba akustyczna następnie koncert, powrót do hotelu. Rano lub w środku nocy pobudka i znowu to samo. Jak tu świat oglądać. Zawsze na próbie przed koncertem, kiedy sala jest pusta, siadam na moment i patrzę z niedowierzaniem na muzyków na scenie. Jawa czy sen.

Dla mnie koncerty Gorzów Jazz Clebrations to zawsze wielkie święto, ale i stres, który przeszkadza mi w odbiorze muzyki. Słuchaczom tych koncertów pozostaje w pamięci usłyszana muzyka i związane z tym emocje, mi ich uśmiechnięte i zadowolone twarze po koncercie oraz zadowolenie muzyków i pamiątkowe fotografie. I te intymne chwile spędzone z muzykami w klubie, ich reakcje, kiedy wiem że czuli się w naszym mieście dobrze. I tak było tym razem, a Dave Holland w imieniu zespołu odwdzięczył mi się bardzo pięknie … tak po ludzku. I to jest ta moja muzyka, jaka pozostaje we mnie po koncertach GJC.

Przed nami jeszcze jedno ważne wydarzenie tej jesieni. Konkurs o XXXIX Klucz do Kariery. Najstarszy konkurs publiczności na polskiej scenie jazowej. Za rok czterdziestolecie tego konkursu, który jest pozostałością po dawnej Pomorskiej Jesieni Jazzowej, która przez lata od 1983 do 2004 roku była dorocznym świętem jazzu w naszym mieście, związanym z polską sceną jazzową, od roku 2005 coraz śmielej zastępowanym przez Gorzów Jazz Celebrations.

Przed nami wiosenna edycja celebracji jazzu. 8 lutego izraelska wokalistka Noa z kwartetem smyczkowym z Neapolu i własnym zespołem, a 5 kwietnia japońska pianistka Hiromi. To będą wyjątkowe koncerty na polskiej scenie jazzowej Anno Domini 2014.

 Zapraszam na stronę klubu http://www.jazzfilary.pl

P.S.

Znów Mała Akademia Jazzu wkracza na salony nauki, tym razem w Poznaniu na konferencji „Praktyki i metody edukacji kulturalnej” w dniach 7-8 listopada. Wokół MAJ zaczynają się dziać fantastyczne rzeczy. Ale o tym wkrótce.  

Wyszukaj w blogu: