W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Emila, Laury, Rogera , 14 listopada 2018

Tęsknota za Stilonem

2013-12-18 14:06:58, Autor: Jerzy Kułaczkowski | Kategorie: Miasto,

Wiadomością minionego weekendu była informacja o tym, że do specjalnej strefy ekonomicznej wchodzi nowy inwestor. Firma Jeronimo Martins kupiła trochę ziemi, na której wybuduje duże centrum logistyczne dla swych Biedronek, co zaowocuje nowymi miejscami pracy w ilości 300, czyli życie tylu szczęśliwców nabierze sensu. Wiadomość niby dobra, powinienem jak inni skakać do góry z radości ciesząc się z tego, że światowa firma wybrała Gorzów na miejsce swoich inwestycyjnych zamiarów. Spróbujmy jednak fakt ten zobiektywizować, na co trudno liczyć w przypadku polityków cierpiących na chroniczną potrzebę ogłaszania sukcesów, nawet tam gdzie ich tak naprawdę nie ma.

Tak się składa, że kilka razy w ostatnich latach opowiadano, że w mieście nastąpi nowe otwarcie, że dokonany zostania prawdziwy skok cywilizacyjny i różne takie dyrdymały. Pamiętam czasy, w których miała się pojawić w Gorzowie firma TPV, wielki producent telewizorów i monitorów komputerowych, w dodatku pochodząca z Chin, a więc z kraju niewątpliwego sukcesu gospodarczego. Mówiono wówczas, że w naszym mieście powtórzy się sytuacja podobna do tej, gdy rozpoczynano budowę Stilonu. To przecież Stilonowi Gorzów ma najwięcej do zawdzięczenia, to dzięki tej fabryce powstało praktycznie nowe miasto. Stilonowskie osiedla mieszkaniowe, zakładowe żłobki, przedszkola i szkoły, przychodnie lekarskie, obiekty sportowe i kulturalne wybudowane przez Stilon stały się wyznacznikiem nowoczesności Gorzowa. Jeszcze do dziś, mimo że Stilon przeszedł już do historii, miasto i jego mieszkańcy korzystają z obiektów zbudowanych przez tę fabrykę. Pierwszy gorzowski hipermarket TAAK powstał przecież w dawnej stołówce zakładowej, trudno byłoby sobie wyobrazić nasze miasto bez hali na Czereśniowej, MOSu, czy przychodni na ulicy Walczaka.  Niektóre obiekty przekazane miastu przez upadający Stilon włodarze Gorzowa nie potrafili utrzymać na przyzwoitym poziomie, patrz MCK.

Upadł wielosekcyjny klub sportowy, nie ma stilonowskiej gazetki, radiowęzła, orkiestry dętej, skończyły się tanie wczasy w Międzyzdrojach i Lubniewicach. A przecież wymieniłem jedynie niewielki wycinek pozaprodukcyjnej działalności tej potężnej fabryki, dzięki której Gorzów znany był w całej Polsce. Co prawda zbyt często gorzowski Stilon mylił się niektórym z olsztyńskim Stomilem, sam słyszałem jak niezapomniany Piotr Skrzynecki opowiadając o swym porannym spacerze po mieście w towarzystwie Bogusia Dziekańskiego mówił o swym zauroczeniu fabrycznymi instalacjami Stomilu. Ale stilonowskich kaset, czy żyłki wędkarskiej nie mylił już nikt.

Podobnie jak zakończyła się miastotwórcza funkcja Stilonu, tak samo do przeszłości przeszła rola odgrywana przez inne gorzowskie zakłady wielkoprzemysłowe – Ursusa, Silwany, przedsiębiorstw budowlanych. To właśnie dzięki nim mówiło się o Gorzowie jako mieście robotniczym ze wszystkimi pozytywnymi i negatywnymi skutkami tego określenia.

Kiedy te fabryki zniknęły pozostała po nich przecież świetnie wykształcona kadra techniczna i specjaliści wysokiej klasy. Ich wiedza i umiejętności do dziś często pozostają niewykorzystane. Do pracy w supermarkecie, czy przy linii montażowej w TPV wcale wiele nie potrzeba.

Fabryka TPV choć od rogatek miasta jest oddalona raptem kilka kilometrów to dla większości gorzowian obiekt jakby z innego kontynentu, wiedza o tym co się tam produkuje jest praktycznie żadna, a fakt iż właścicielem są Chińczycy nie ma praktycznie żadnego znaczenia dla poznania kultury i obyczajów tego wielkiego narodu. Mamy tylko ulicę Złotego Smoka, z rzadka spotykamy w sklepie czy na Słowiance obywateli Państwa Środka i to by było na tyle. Udział TPV w życiu naszego miasta jest praktycznie żaden, z nowoczesnej produkcji tej fabryki Gorzów skorzystał tylko tyle, że miasto dostało w prezencie duży telebim wykorzystywany w transmisjach imprez żużlowych na bulwarze. Słowianka na przykład pilnie potrzebuje nowoczesnej tablicy wyników na zakup której brakuje jej środków, czy nie byłoby fajnie gdyby właściciele TPV wyposażyli basen w to urządzenie. W końcu korzystają z niego również ich pracownicy.

Nie jestem naiwny, dobrze wiem jak funkcjonują zakłady produkcyjne w zmienionej rzeczywistości gospodarczej. Nie musi to jednak znaczyć, że współczesny fabrykant ma się zachowywać jak drapieżny XIX-wieczny kapitalista. Inwestorzy potrzebni są naszemu miastu jak tlen, ale przecież ich obecność tutaj ma przynosić korzyści dla wszystkich, a nie tylko dla nich.  Pojawiły się symptomy jakby trochę innego myślenia, wpuszcza się inwestorów do miasta formułując dodatkowe wymagania i warunki, a to obowiązek zbudowania kawałka nowej drogi, a to obowiązkowy sponsoring gorzowskiego sportu. Był ciekawy warunek do spełnienia dla inwestorów Nova Parku. Przy okazji budowy galerii miała powstać dodatkowa powierzchnia do wykorzystania dla potrzeb gorzowskich instytucji kultury. Jakoś się tak porobiło, że galeria dawno stoi i działa, a obiektów dla kultury nie ma do tej pory.

Z marzeń o nowym otwarciu dla Gorzowa z chwilą pojawienia się chińskich inwestorów nie pozostało praktycznie nic. Słychać tylko powszechne narzekanie na niskie wynagrodzenie graniczące z płacą minimalną, o instrumentalnym traktowaniu pracowników, fabryka choćby w niewielkim stopniu nie zintegrowała się z miastem, działa sobie gdzieś tam z boku żyjąc własnym życiem.

Obawiam się, że podobnie stanie się z właścicielem Biedronki. Zatrudni po kilkudziesięciu kierowców i pracowników magazynowych z wynagrodzeniem niewiele przekraczającym płacę minimalną, kilkanaście osób kadry i paru menadżerów. Czy zmieni to sytuację na gorzowskim rynku pracy. W żadnym stopniu. Dlaczego Gorzów i okolice nie był brany pod uwagę przez menadżerów Volkswagena poszukujących terenów pod budowę nowej fabryki samochodów? W czym jesteśmy gorsi od np. Stargardu Szczecińskiego, którego kandydatura jest poważnie rozważana jako lokalizacja dla tego przedsięwzięcia. To wszystko pokazuje, że odtrąbianie sukcesów i doskonałe samopoczucie gorzowskich urzędników jest zdecydowanie nie na miejscu.

A do tematu gorzowskiego Stilonu wkrótce wrócę, bo warto.

Wyszukaj w blogu: