W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x

 
Jesteś tutaj » Home »
Geraldy, Honoriusza, Wery, 30 września 2014

Zostało coś z Pawła marzeń?

2014-01-07 12:21:11, Autor: Piotr Steblin-Kamiński | Kategorie: Miasto,

Architektura zawsze mnie ciekawiła. I kto wie, czy gdybym miał dodatkowe punkty za pochodzenie nie skończyłbym wrocławskiej uczelni. Miałem jeszcze nadzieję rok na budownictwie lądowym przeczekać, od wojska uciec, ale język rosyjski sromotnie oblałem. I tak zostałem żołnierzem. A potem, po latach dookoła mnie miast architektury, architektów się namnożyło. Hirek, Irek, Marek,... no i młodziutki absolwent uczelni Paweł Sierakowski. Rozmowy, dyskusje, kłótnie. I z tych rozmów coś wynikało.

Przed laty, tak jak i teraz wszyscy ze wszystkiego w budującym się Gorzowie byli niezadowoleni. Koszmarne centrum miasta to przecież kukułcze jajo podrzucone nam przez Zielona Górę. I trudno teraz cokolwiek z nim zrobić. Próby „zmiękczenia” blokowisk przy katedrze z czasów panowania prezydenta Woźniaka, generalnie „potiomkinowskie”, fasadowe, coś jednak dały. W pewnym momencie pod katedrę wkroczyło jednak szkło. Krytyka dokonań Pawła Sierakowskiego, być może uprawniona, nie do końca jest chyba trafiona. Świętokradcze przesłonięcie katedry „Titanikiem” efektów najgorszych nie dało. No bo czy bryła katedry tak piękną jest? Ciężki, obronny, pomorski gotyk w niczym nie przypomina katedr w miastach czeskich, słowackich nie mówiąc już o Paryżu, Kolonii czy Strasburgu. Nie oszukujmy się. Katedra gorzowska jest brzydka.

Wspominam o tym, gdyż znowu odzywają się głosy krytykujące przykrycie willi Karla Jaehnego szklaną konstrukcją. Pomijając fakt, że sprawa już postanowiona, to dlaczego pomysł ma być głupi? Czy dlatego, że willa to perła architektury i żadnych zabiegów formalnych przy niej czynić się nie powinno? No jest ładna, ale czy to perła? Fakt. Na bezrybiu i rak ryba. W Legnicy w poradzieckiej strefie takich willi jak pies n....ł. Próby „zaszklenia” Gorzowa przez pracownię Pawła to problem tylko pozornie.drugorzędny. Chciałbym przypomnieć Pawłowi Sierakowskiemu dyskusję toczoną przed laty z Hirkiem Świerczyńskim. Hirek opluwany za koszmary architektoniczne swojego pokolenia myślał, że w Pawełku zyskał poplecznika i pomagiera. Swoje tłumaczenie typu „potrzeba chwili, funkcjonalność, czy zasięg dźwigów” podkreślał zwracając się do „młodego gniewnego” -”Prawda Pawełku?” No i pieszczoszek Hirkowy mu dołożył.” No tak, ale nic Hirku nie mówisz o ludzkim wymiarze architektury, nic o uwarunkowaniach socjologicznych... itd”. No więc teraz nawiązując do młodzieńczych idei Pawła, należało by się go zapytać czy dalej jego pracy przyświeca idea społecznego pytania o architekturę i społecznego jej oddziaływania? Czy już tylko komercja? Czy bryła i wnętrze biblioteki wojewódzkiej mają ludzki wymiar, czy to tylko dzieło dla dzieła? No i jaki był tok myślenia przy projektowaniu nowego BWA? Sam Paweł głosił akademicką tezę, że nie ma dobrej architektury bez osadzenia jej w przestrzeni, ale też w mentalności społecznej, w jej obyczajach i zwyczajach. Czy coś się zmieniło? I czy zostało coś z Pawła marzeń?

Jestem pełen podziwu dla Niemców. Za nowy Berlin. I to wcale nie w kategoriach architektonicznych. Za odwagę. Mało kto wie, że przez lata całe, bo od blokady Berlina, nie wolno było w tym mieście budować wysokich domów. Berlin zachodni był niski, aby samoloty miały gdzie zawracać i dokonywać kolejnych zrzutów zaopatrzenia. „Potsdamer Platz” był łąką do zrzutów przygotowaną. I właśnie ten plac stał się miejscem budowy najwyższych budynków Berlina. Eksplozją stylów i pragnień berlińczyków. W ramach sprawiedliwości dziejowej i dla satysfakcji mieszkańców. Co sprawić może satysfakcję mieszkańcom Gorzowa? Zjeżdżalnia dla dzieci na Wieprzycach? Prosty chodnik koło magistratu, czy piaskownica w parku? Bo poszczególnym ludziom to wiem. Jednemu koszmarna poczta na ul. Jagiellończyka, drugiemu filharmonia. Jednemu się podoba Kaśka innemu Maryśka.

W każdym razie architektem nie zostałem. Talentu nie stało. A iluż to nie ma talentu, a buduje? Malarzem też chciałem być, ale o tym jutro.

Wyszukaj w blogu: