W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Amandy, Jana, Juliana , 27 maja 2019

No i po pięćdziesiątce

2014-06-25 21:53:33, Autor: Bogusław Dziekański | Kategorie: Miasto,

Każdy jubileusz to czas porządków i przygotowań. Przy tej okazji składam podziękowania Sławkowi Mażulowi z Medbudu za bezpłatne odmalowanie wewnętrznego ogrodzenia i zadaszenia nad wejściem do klubu. Dziękuję również Drukarni Wielkoformatowej PROSPER i jej właścicielowi Maciejowi Czerniawskiemu za fantastyczną pomoc przy realizacji wystaw klubu. Pierwszą zorganizowaliśmy rok temu, dzięki czemu na małej sali klubowej wiszą duże fotogramy gwiazd jazzu. Druga, otwarta przy okazji jubileuszu, to wystawa Jazz Corner z fantastycznymi fotografiami gwiazd koncertów Gorzów Jazz Celebrations (GJC). Firmy Medbud i Prosper powiększyły nasze grono przyjaciół i sponsorów.

Kiedy dwa lata temu znany gorzowski architekt, Leszek Horodyski, na moją prośbę zaczął projektować nowe ogrodzenie u zbiegu ulic Jagiełły i Dąbrowskiego, od razu zaplanowaliśmy, że przęsła ogrodzenia posłużą do ekspozycji dużych fotogramów. Niestety późniejsze zawirowania wokół kluby wybiły mnie z jakiejkolwiek kreatywności w tym kierunku. Ale marzenie pozostało i udało się je spełnić na 50-lecie klubu. Efekt? Wyszło tak, jak to zaplanowałem, a gorzowian ku mojej radości widok zaskoczył. No i zarazem zrobił się ładny narożnik w mieście. Mamy unikalny Jazz Corner na mapie jazzowej Europy i chyba nie tylko. Co roku będziemy ekspozycję zmieniać. Autorami tych fotografii są osoby, gorzowianie, którzy od lat fotografują koncerty klubowe, a od  roku 2007 towarzyszą koncertom GJC, a są to: nestor Zenon Kmiecik oraz dużo młodsze pokolenie: Aneta Stosor, Daniel Adamski, Piotr Merda i Michał Kapuściński.

Wewnątrz klubu, na dużej sali, zawisły wspaniałe, historyczne, a dla mnie bardzo osobiste fotografie Marka Karewicza z przełomu lat 50. i 60. Wszedłem w ich posiadanie 21 listopada ubiegłego roku, kiedy odwiedziłem Marka w jego mieszkaniu. Wtedy to Marek położył przede mną trzy duże płaskie pudła z fotografiami i rzekł „Prezes, wybieraj”.

 „Prezesem” Marek ochrzcił mnie jeszcze w latach osiemdziesiątych, kiedy przyjeżdżał do Gorzowa jako konferansjer dawnej Pomorskiej Jesieni Jazzowej i już wtedy przywoził dla mnie swoje fotografie, które zaczęły wypełniać wnętrze klubu. Kiedy Marek w roku 1998 przybył do wyremontowanych Filarów, przeszedł się po klubie i z akceptującą satysfakcją rzekł do mnie „Prezes, teraz to ty tu możesz największych przyjmować”.

Renata Ochwat często, kiedy pisze o klubie, podchwytuje ksywkę nadaną mi przez Marka i dalej nazywa mnie prezesem, co niektórych w mieście do szewskiej pasji doprowadza, a inni mają problem z odróżnieniem slangu od rzeczywistości.

Z tych trzech pudeł z fotografiami Markowi ostały się dwa, trzecie ku mojej radości stało się moją własnością. Dodać muszę, że wszystkie swoje zbiory Marek przekazał na początku listopada 2013 roku Bibliotece Narodowej, więc stałem się posiadaczem jednych z ostatnich jego fotografii z archiwum domowego. Marku, dzięki.

Dzisiaj, kiedy z okazji jubileuszu część tych zdjęć zawisła na ścianach klubu, mogę się przechadzać wśród tych, którzy byli i są moimi idolami. Dla bywalców klubu to też okna na historię polskiego jazzu. Wspaniałe fotografie z pierwszego Jazz Campingu na Kalatówkach w roku 1959, a na nich m.in: Ptaszyn (Jan Ptaszyn Wróblewski) w slipkach, Duduś Matuszkiewicz i bohaterowie rodzącego się jazzu w Polsce. Na innych fotografiach: Willis Conover (m.in. to historyczne z powitania na warszawskim lotnisku Okęcie w roku 1959) oraz Leopold Tyrmand, Krzysztof Komeda Trzciński, Jerzy Milian, Piotr Skrzynecki, Warszawscy Stompersi ze Zbyszkiem Namysłowskim i Henrykiem Majewskim.

Jest też wspólna, wspaniała fotografia Andrzeja Jaroszewskiego, który przez wiele lat zapowiadał koncerty Jazz Jamboree i Willisa Conovera. Dla mnie to fotografia bardzo bliska. Kiedy osobiście poznałem pod koniec lat dziewięćdziesiątych na Jazz Campingu na Kalatówkach Andrzeja, opowiedziałem mu o naszej Małej Akademii Jazzu. W 2001 roku po powrocie z nich do Gorzowa wysłałem mu materiały o MAJ i film, który wtedy powstał. Za parę dni Andrzej zadzwonił, zafascynowany tym, co zobaczył. W czasie rozmowy padło z jego strony stwierdzenie, że „gdyby Willis Conover żył i ten film i naszą Akademię zobaczył, to by ze szczęścia łzę uronił”.

Willis Conover od 1954 roku prowadził, nadawaną z Waszyngtonu, słynną audycję „Voice of America Jazz Hour”. To on na swoich audycjach, nadawanych codziennie, wychował pierwsze pokolenie polskich muzyków jazzowych i fanów tej muzyki. Był i jest ikoną dla ludzi polskiego jazzu i kultury.

W pudle jeszcze leżą kolejne historyczne fotografie Marka. Za rok 35-lecie jazzowych Filarów, będzie co wieszać. Jubileuszu na miarę 50-lecia nie będzie. Tablica pamiątkowa jest, honory były,  rocznicę tę na pewno w życiu klubu odnotujemy, bo był to najbardziej kreatywny okres w historii Filarów. A za dwa lata 30-lecie Małej Akademii Jazzu. No, no … to jest teraz mój kierunek.

Keep swinging

PS. No i jest tablica na budynku klubu, ufundowana przez małżeństwo Kukorowskich … to jest piękny szpan dla klubu. Kaziu i Bożeno, dziękuje Wam za to w imieniu społeczności klubowej.

Wyszukaj w blogu: