W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Arkadii, Krystyna, Stanisławy , 13 listopada 2019

Zmiana pokoleniowa jest konieczna!?

2014-09-07 22:59:47, Autor: Leszek Sokołowski | Kategorie: Sport, Miasto,

Pytanie o przemijanie jest zawsze aktualne, gdy nadchodzi jesień życia i coraz częściej zadajemy je sobie. Pytamy o nasz byt na świecie robiąc rachunek zysków i strat. Co mają jednak począć ci, którzy tego rachunku nie chcą czynić i wciąż wydaje im się, że jeszcze nie czas na przemijanie, wycofanie, zmianę biegu na wolniejszy czy jednym słowem emeryturę? To pytanie zadajemy sobie od dawna dostrzegając jak koła młyńskie mielą powoli już nie tylko – dobrze nam znanego – kościoła, ale również świata piłki nożnej, a szerzej sportu.

Nie tak dawno stery polskiej piłki obejmował obecny prezes Zbigniew Boniek. Postać znana i rozpoznawalna w świecie, a tym bardziej w Polsce. Zastąpił on na stanowisku Grzegorza Latę, a ten będąc powiewem świeżości zastępował Michała Listkiewicza. Te trzy postacie polskiej piłki pokazują w jakim kierunku, a co ważniejsze w jakim tempie zmienia się rodzimy futbol. Na naszym podwórku też zmiany następują powoli. Wieloletnich działaczy zastępują nowi, którzy mając wizję, determinację oraz motywy do działania trafiają na grunt zgoła jałowy, pozbawiony tego czym dysponuje szef czy pokolenie (już szerzej) dopiero wchodzące.

Polska piłka to temat rzeka i tak samo jak rzeka głęboki, ale jednak można dostrzec symptomy zmian. Niestety są one małe, prawie niedostrzegalne i blokowane przez przywiązanie ludzi i dekadencję zastanej sytuacji. Rzecz prosta i konkretna albowiem wiatr zmian jaki miał nastąpić za sprawą nowej głowy ugrzązł w miałkości i partykularnych interesach grupy ludzi, którzy dostrzegają jedynie to, że są w tym od zawsze, a prezes jest nowy i jeszcze nic nie wie.

I tu nasuwa się pytanie zasadnicze ponieważ z jednej strony tzw. „starzy” znają temat od podszewki, siedzą w klubie od zawsze czyli od kilkudziesięciu lat, mają przeświadczenie o swojej nieomylności i jedynym, które może pozbawić ich mocy sprawczych jest medycyna i nawet często ta nie pokonuje takiego działacza. I są „nowi” ze świeżym spojrzeniem, ze sprawniejszym umysłem i często innym poglądem czy rozwiązaniem. Posiadają ci „nowi” kwalifikacje nie mniejsze od już zasiadających, ale nie posiadają jednego, bardzo ważnego atrybutu: brakuje im doświadczenia.

To niewątpliwie problem, bo jakże pogodzić interesy mało płodnych i pozbawionych tej „iskry” wyjadaczy z wilczkami, którzy bardzo chcieliby, ale ich możliwości są ograniczone przez kliki, układy, znajomości i zwykłe, obrzydliwe deale.

Obserwując świat piłki nożnej odnoszę wrażenie, że jedynym rozwiązaniem niekiedy jest porządny napalm, który te układy zniszczy, a nowi przychodząc na spaloną ziemię spróbują zbudować coś lepszego. I tu dochodzimy do ściany. W Polsce jest tysiące klubów piłkarskich i równie tyle innych stowarzyszeń sportowych. To dziesiątki tysięcy ludzi, którzy przez całe swoje życie czerpali energię życiową z działań na rzecz klubu, którym się opiekowali. I nie mówię tu o apanażach czy gratyfikacjach finansowych. To oni tworzą obraz polskiej piłki. Te tysiące zaangażowanych we wsiach i miasteczkach ludzi tworzących krajobraz małych ojczyzn. Nie ma tylu chętnych, którzy to przejmą i bez szkody czy uszczerbku organizacyjnego w sposób naturalny „pociągną” to do przodu. Możemy iść w rozważaniach dalej, bo zmiana u góry musi być zrozumiana na dole. Jeśli w PZPN podejmuje się decyzję o rzeczy prostej, ale niezbędnej czyli wprowadzenie elektronicznego systemu pod nazwą extranet to we wsi liczącej kilkudziesięciu mieszkańców będącej białą plamą na internetowej mapie Polski jest to rzecz niebagatelna. Jeśli podejmuje się decyzję o konieczności posiadania przez klub określonej liczby dzieci, które będą się szkolić trenując piłkę nożną. W małym miasteczku, gdzie dzietność i wzrost demograficzny jest ujemny to jest to rzecz absolutnie nie do przeskoczenia. Wątpliwości można mnożyć.

Zmierzam do tego, że zmiana pokoleniowa, która musi następować powinna być wprowadzana ewolucyjnie i z rozwagą. Jest konieczna i nieunikniona, ale tylko przeprowadzona z rozwagą może przynieść pozytywne skutki. Abstrahuję już od nowoczesnej technologii czy wyzwań organizacyjnych, które są ważne, ale skupiam się na życiowym dylemacie. Czy można wyrzucić zużyty i stary telewizor ? Tak. Czy można wyrzucić stary, nie nadający się do niczego dywan ? Tak. Czy można podziękować długoletniemu i zasłużonemu działaczowi po kilkudziesięciu latach jego pracy na rzecz klubu i środowiska ? Odpowiedź znajdźcie Państwo sami po głębokiej refleksji...

Wyszukaj w blogu: