W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Darii, Mateusza, Wawrzyńca , 21 września 2019

66 dni gorzowskiego spor(t)u

2015-02-06 22:38:08, Autor: Leszek Sokołowski | Kategorie: Miasto, Sport,

Oczywiście przesadziłem, że chodzi o dwa miesiące z górką, w czasie których mógł urodzić się i rozwinąć (i zwinąć przy okazji) gorzowski sport. Jest to jednak czas, w którym mogliśmy przekonać się jak łatwo jest pokłócić się i stracić nadzieję, że zapowiadane zmiany są tuż za rogiem, a ich nadejście jest tylko kwestią kilku decyzji (także personalnych).

Kilka dni temu byliśmy świadkami słownych przepychanek na poziomie Dyrektor Wydziału – Radni Rady Miasta dotyczące podziału środków na tzw. „mały sport”. Doszło nawet do tego, że jeden z klubów radnych w RM wydał publiczne oświadczenie o jednoznacznym i nie pozostawiającym domysłów zdaniu na temat pracy urzędników miejskich. Poszło mocno „po bandzie”, a rozmowa podczas obrad Komisji Sportu bardziej przypominała starcie wojowników walczących w tej samej sprawie, lecz mających różne wizje rozwoju. Po tym intensywnym i zdominowanym przez sport posiedzeniu Rady Miasta głos w sprawie zabrał Pan Prezydent, który przypomniał o potrzebie wyłonienia właściwego rozwiązania na drodze rozmów, konsultacji i dochodzenia do wspólnego mianownika przez szerszą reprezentację podmiotów zajmujących się sportem zgromadzonych w Społecznej Radzie Sportu (w dużym uproszczeniu). Minął tydzień i nic w tej sprawie nie drgnęło, a stowarzyszenia i kluby oczekują wciąż konkretnych działań. W międzyczasie bardzo przykrym wydarzeniem w trakcie mijających dni był komunikat płynący z Czereśniowej o kryzysie w gorzowskiej siatkówce i poważnych perturbacjach, z których gorzowski GTPS może się już nie podnieść.

Na samym początku tygodnia usłyszeliśmy Panią Wiceprezydent w trakcie porannej audycji, że będzie wypracowywana strategia, która ma przynieść efekty najlepsze dla miasta. Terminem ostatecznym, w którym ma ona ujrzeć światło dzienne jest czerwiec 2015 r., a więc pozostały cztery miesiące. W moim przekonaniu tak ważny dokument, który ma zawierać cele długoterminowe, analizę bazy i zasobów personalnych, ustalenie planu szkolenia, zasad przyznawania środków, a także wytypowanie szkół i klubów ze sobą współpracujących przy wsparciu uczelni wyższych, a także miasta musi powstawać dłużej, a 4 miesiące to ZDECYDOWANIE za mało czasu. Zakładam, że zespół do wypracowania takiego planu działać będzie intensywnie, a ludzie w to przedsięwzięcie będą bardzo mocno zaangażowani to okres szesnastu tygodni jest bardzo trudnym do osiągnięcia. Mogę jednak przypuszczać, że Społeczna Rada Sportu będzie składać się z osób, które poświęcą się całkowicie pracy, a osiągniętym efektem będzie zbiór dokumentów na miarę nowoczesnej myśli o przyszłości sportu wspieranego przez miasto. Jeśli tak będzie to czy taki „złoty róg” będzie jedynie utopijnym planem czy rzeczywistością realizowaną przez magistrat i wszystkich zainteresowanych? Mam nadzieję, że tak. Przekonamy się o tym dopiero wtedy, gdy Społeczna Rada Sportu powstanie i wypracuje wiekopomne dzieło, bo odnoszę wrażenie, że sprawa utknęła lub została spowolniona.

Już za chwilę zakończą się audyty w klubach, do których zostali skierowani miejscy urzędnicy. To już trzeci tydzień jak oglądają każdy dokument, siedząc nad nimi po kilka godzin dziennie zadając przy tym dziesiątki pytań o wyjaśnienie. Audyt przybrał rozmiary mega kontroli, ale to świadczy o poważnym traktowaniu zagadnienia i kluby bez mrugnięcia okiem wykonują wszystkie polecenia kontrolerów.  Po sprawdzeniu nastąpi najpewniej rozdział środków z drugiego konkursu na tzw. „duży sport” i tu – zakładam, choć przypuszczenie graniczy z pewnością – będą wielogodzinne dyskusje. Znów będziemy świadkami potyczek słownych prezesów klubów z członkami komisji konkursowych i urzędnikami miejskimi, a włączą się do tego miejscy radni, bo pieniędzy wciąż za mało, a podział tych niewystarczających może przynieść rozczarowania. Z wielkimi oczekiwaniami rozstrzygnięty zostanie w „drugim podejściu” konkurs na szkolenie dzieci i młodzieży. To kolejny powód do potencjalnej bitwy choć najbardziej pożądanym powinien być spokój. Tu także będzie interesująco, choć mogło by być inaczej. Jeśli chcemy celnych, właściwych i zgodnych z oczekiwaniami rozwiązań czasem trzeba zachowywać się jak Aleksander we fryzyjskim Gordionie… 

Wyszukaj w blogu: