W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Darii, Mateusza, Wawrzyńca , 21 września 2019

Widzew to przestroga

2015-03-15 14:38:06, Autor: Robert Gorbat | Kategorie: Sport, Miasto,

Od zawsze byłem fanem Widzewa Łódź. Uwielbiałem charakter tej drużyny i sposób rozwiązywania wewnętrznych konfliktów, zdradzony kiedyś przez Zbigniewa Bońka: - Jak nie szło, to zamykaliśmy się na dwa dni z kilkoma skrzynkami wódki w jakimś ośrodku i waliliśmy sobie prawdę prosto w oczy. Zawsze pomagało.

Po wielkich meczach Widzewa – i tych na krajowych boiskach, i w europejskich pucharach – zostały tylko wspomnienia. Dziś klub z robotniczej dzielnicy Łodzi jest czerwoną latarnią zaplecza ekstraklasy, a nieudolne rządy panującego w stowarzyszeniu od 2007 roku prezesa Sylwestra Cacka zaprowadziły niegdysiejszą potęgę nad skraj przepaści. Widzew nie ma własnego stadionu (ten przy alei Piłsudskiego jest przebudowany za miejskie pieniądze, ale nie wiadomo kiedy zostanie ukończony), zaś za grę na nieprzystosowanym do pierwszoligowych wymogów obiekcie w Byczynie jest karany każdorazowo jednym minusowym punktem. Tylko patrzeć, jak wielokrotni mistrzowie Polski i byli półfinaliści Pucharu Europy Mistrzów Klubowych (poprzednik dzisiejszej Ligi Mistrzów) utoną w drugo, a nawet trzecioligowej szarzyźnie.

Widzewiacki wątek pojawił się na trybunie gorzowskiego stadionu przy ul. Olimpijskiej w ostatnią sobotę, podczas inaugurującego wiosenną rundę trzeciej ligi meczu Stilonu z MKS Oława. Wspólnie z radnym, mecenasem Jerzym Synowcem nie mieliśmy wątpliwości: gorzowski futbol i najpopularniejsze wśród kibiców gry zespołowe nie ruszą do przodu, dopóki w mieście nie pojawią się obiekty z prawdziwego zdarzenia. To znaczy piłkarski stadion z podgrzewaną murawą, sztucznym oświetleniem, kompleksem treningowych boisk i trybunami dla około 8-10 tysięcy widzów oraz wielofunkcyjna hala z przynajmniej 5 tysiącami krzesełek. I nie chodzi tu bynajmniej o komfort biegających za piłką i oglądających, lecz o wiele istotniejszą kwestię: żadna ekipa z naszego miasta nie otrzyma licencji na grę w najwyższych klasach rozgrywkowych, jeśli nie będzie dysponowała obiektem na miarę XXI wieku! Takie są dziś standardy, takie wymogi stawia przed klubami rządząca sportem telewizja. Kto o tym zapomina, nie ma szans wejścia na salony. Albo dostaje kopniaka i zostaje z nich wyrzucony za drzwi. Jak Widzew.

Wiem, że na biurko prezydenta Gorzowa trafiły już projekty przebudowy piłkarskiego stadionu przy Olimpijskiej. W różnych wariantach, za różne pieniądze i z różnym końcowym efektem. Ale zawsze gwarantującym spełnianie pierwszo, a nawet ekstraklasowych wymogów. Czy pomysły zyskają aprobatę najważniejszych osób w mieście? Trochę martwią mnie opinie, że prezydent Jacek Wójcicki nie ma tak szerokiej wizji rozwoju Gorzowa, jaką chcieli w nim widzieć wyborcy w listopadzie ubiegłego roku. A wiedza jego zastępców o problemach lokalnego sportu jest na razie porównywalna z… możliwościami sześciu i siedmiolatków, rozpoczynających naukę czytania i pisania. Jeśli jednak będą umieli pytać, mądrze konsultować podsuwane im projekty i podejmować trafne decyzje, to mają szansę zmienić przypinane im pomału łatki.

Tegoroczny budżet miasta został uchwalony jeszcze przez starą ekipę, widzącą jedynie interes żużla. Za kilka miesięcy można zacząć naprawiać te błędy. Gorzowskiemu sportowi potrzebne są wizja i konkretne decyzje finansowe. Najpierw na przygotowanie projektów nowych obiektów, potem ich budowę, wreszcie na rozwój szkolenia młodzieży i pozyskanie szerokiego sponsoringu. W mieście nie brakuje ludzi, którzy podzielają ten punkt widzenia, a na dodatek sami – i ze swymi przyjaciółmi – mają spore możliwości finansowe. Nie zmarnujmy tego zapału, bo kolejna szansa na przełamanie sportowego impasu może się pojawić… dopiero w następnym pokoleniu.

PS: Na starym stadionie piłkarskim zostawmy tylko szalikowców Stilonu. Ich interesują wyłącznie wulgarne okrzyki, obsceniczne napisy, odpalanie rac i permanentna walka z policją. Niech żyją w swoim skansenie, razem z grupą byłych decydentów. Resztę zapraszam do marszu w przyszłość. 

Wyszukaj w blogu: