W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Kryspiny, Norberta, Sabiny , 5 grudnia 2019

Strażnik jeśli chce, to i może

2015-04-28 17:17:17, Autor: Alfred Siatecki | Kategorie: Miasto,

Chylę głowę przed strażnikami gorzowskimi. Nie przed wszystkimi. Tylko przed tymi, którym chciało się wlepić 500-złotowy mandat śmieciarzowi. Tak: śmieciarzowi. Na tego, który nalepia ulotki na słupach, na drzwiczkach skrzynek telefonicznych i energetycznych, na ścianach domów inaczej nie umiem znaleźć innego określenia.

Być może coś przegapiłem, ale dotąd nie słyszałem, żeby gdziekolwiek strażnicy ukarali kogokolwiek za zaśmiecanie ulic. Za rzucanie petów byle gdzie. Za sikanie w bramach. Za wyrzynanie na ławkach kto kogo kocha. Nie słyszałem, żeby komukolwiek zwrócili uwagę za wykrzykiwanie. Policjanci owszem.

Po moim mieście strażnicy chodzą parami z głowami zadartymi wysoko albo z opuszczonymi na czubki butów jakby niczego nie chcieli widzieć. A przecież muszą widzieć właśnie te oklejone skrzynki, te słupy, te zafajdolone elewacje. Zwisają z nich jak nie ulotki o pożyczkach od reki, to komunikaty o zaginionych kotach, zaproszenia na dyskoteki, plakaciki zachęcające do odwiedzenia sklepiku z ciuchami. Obok informacji czego dotyczą te newsy zazwyczaj są podane adresy, numery telefonów, nawet nazwiska. Nic prostszego jak będą w mundurze strażnika przystanąć, spisać co trzeba, kazać zerwać i wymyć słup/ścianę/skrzynkę. Nie zerwie śmieciarz, ukarać przykładnie za zaśmiecanie, za bazgranie, za zalepianie. I jeszcze ogłosić to w gazecie albo chociaż w gablotce przy strażnicy. A pieniędzmi z mandatów zapłacić naprawdę bezrobotnym, którzy doprowadzą zalepione miejsca do porządku. Nic z tego, pouczył mnie najważniejszy strażnik w moim mieście. Pieniądze z mandatów muszą trafić do budżetu. Bezrobotnym płaci się z innej kieszeni, ale teraz się nie płaci, bo w niej pustka.

Chyba cztery lata temu, kiedy co tydzień wypełniałem okienko felietonowe w „Gazecie Lubuskiej”, zadałem pytanie najważniejszemu strażnikowi w moim  mieście, czy go nie denerwują połamane, koślawe, oblazłe z farby, nieaktualne plansze wzdłuż dróg. Skrzyczał mnie przez telefon, że nie znam zadań straży. Że zajmuję się czymś, co mnie nie powinno interesować, a jeśli coś zauważyłem, to jako odpowiedzialny obywatel najpierw powinienem to jemu powiedzieć. Zareagowałby zgodnie z przepisami. To znaczy wcale. Bo te plansze, jak mi wyjaśnił, stoją w miejscach należących do osób prywatnych i straż nie ma do nich nic. Próbowałem go przekonać, że plansze stoją w przestrzeni publicznej. Że szpecą. Że niszczą krajobraz. Że niczego nie wyjaśniają. Przeciwnie, dezinformują, ogłupiają. I że on jeśli nie z urzędowego obowiązku, to z nudów to, czego dowiedział się ode mnie, mógłby powtórzyć właścicielom tych miejsc prywatnych. Nie wszyscy, ale część by się zawstydziła. Miałby satysfakcję, że bierze pensję z miejskiej kasy za to, że coś robi. Rozmowę skończyło jego pouczenie mniej więcej takie: straż wie, jakie są jej zadania. Bez uzgodnienia proszę nigdy więcej negatywnie nie pisać o straży. Jeśli nie posłucham, to odczuję na własnej skórze, co straż naprawdę może i może zrobić.

Z doświadczenia wiem, że strażnikom najlepiej wychodzi zastępowanie policji drogowej. O czym przekonałem się trzy lata temu. Poczta dostałem zdjęcie, na którym był mój samochód na asfaltówce przecinającej las i pytanie na kartce, kto siedział za kierownicą. Miałem do wyboru trzy możliwości. Podałem prawdę, co mnie kosztowało 100 zł. Niedługo później z telewizora dowiedziałem się, że za przekroczenie prędkości na prostej drodze, gdzie automat sfotografował mój samochód, wielu było takich jak ja. Dopiero czyjaś interwencja zmusiła strażników do usunięcia znaku ograniczającego prędkość. Co ograniczyło premie strażników i dochody miasta.

Wyszukaj w blogu: