W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Darii, Mateusza, Wawrzyńca , 21 września 2019

Irracjonalny racjonalizm

2015-05-11 14:24:25, Autor: Christophe Jędrzejczak | Kategorie: Miasto,

Ja mam dwa serca, jedno w Gorzowie, drugie nad Sekwaną i to od ponad trzydziestu lat. Ale nazwisko mam tylko jedno, nazwisko budzące sprzeczne emocje nad Wartą, a nad Sekwaną wesołą ciekawość i sympatyczne pytania o kraj pochodzenia. W Encyklopedii Gorzowa opisując fragmenty życia mojego taty Tadeusz seniora oraz brata Tadeusza juniora nazwano naszą rodzinę „gorzowskimi działaczami politycznymi”, zabetonowawszy nasz wizerunek na wieki wieków.

A ja z powodu mojego imienia Christophe muszę dźwigać na swoich barkach to brzemię, chociaż czasami bliżej mi do kultury i sztuki niż do polityki. Dlatego wystawy malarstwa od zawsze przyciągały moje stopy i ciekawość. W ostatnich miesiącach obejrzałem trzy wystawy czasowe. W Paryżu kazano mi czekać ponad dwie godziny w deszczu u bram Grand Palais, zanim mogłem uroczyście wkroczyć do sali ozdobionej jednym z arcydzieł malarstwa światowego, „Wenus z lustrem” Diego Velazqueza. Ten najpiękniejszy wizerunek kobiecych pleców. Mistrz mistrzów namalował prawdopodobnie podczas podróży do Włoch, gdyż malowanie nagich kobiet groziło w XVII wiecznej Hiszpanii Trybunałem Świętej Inkwizycji.

Następnie udałem się na południe w poszukiwanie słońca i zawitałem do Bazylei. Miasto od pierwszego spojrzenia narzuciło mi porównania z grodem nad Wartą. Bazylea - 166 tysięcy mieszkańców, Gorzów 124 tysiące. Miasta rozwijały się wzdłuż rzek, które wymusiły charakterystyczny układ urbanistyczny. Prawobrzeżne i lewobrzeżne dzielnice połączono mostami. Na ulicach Bazylei dominują tramwaje i jak w Gorzowie stanowią hałaśliwy, ale malowniczy element miasta. Bazyleję w ostatnich latach opuściło około 46 tysięcy mieszkańców, co w porównaniu do 1100 gorzowian, którzy zmienili swoje miejsce zamieszkania, wydaje się ogromną liczbą. W obu miastach sport przeplata się z kulturą. W Gorzowie kibice różnych sportów, a w szczególności żużla, konkurują ze zwolennikami orkiestry filharmonicznej, która od niedawnego czasu próbuje łagodzić obyczaje i przekonać radnych miasta, że kultura jest tym, co pozwala człowiekowi wznieść się dużo wyżej niż 6,14 metrów w skoku o tyczce. W Bazylei sport i kultura w sposób harmonijny wzbogacają wolny czas mieszkańców, ku radości ducha i zdrowia fizycznego. Szwajcarzy już dawno zrozumieli że wychowanie kolejnych pokoleń w rozumieniu i szacunku dla kultury i sztuki pozwala dojrzałym już obywatelom na świadome i czynne uczestniczenie w manifestacjach artystycznych Dowodem na to było moje oczekiwanie, aby dotrzeć do kas Fundacji Beyelera, w której urządzono wystawę mistrza postimpresjonistycznego malarstwa Paula Gauguina. Wystawę zorganizowali prywatni mecenasi z pomocą finansową miasta i regionu. Gorzów też zorganizował, w tym samym okresie wystawę Jana Korcza, lokalnego malarza nazywanego przez niektórych postimpresjonistą. W mieście krążyły o nim legendy, aż nobilitowano go tytułem „Mistrz Jan”. Dlaczego więc tysiące zwiedzających stoją pod kasami w Bazylei, a w Gorzowie zwiedzając dwa razy wystawę Jana Korcza byłem jedynym gościem? Czyżby wrażliwość Gorzowian na malarstwo była ograniczona, a może jakość twórczości pana Korcza jest tak niska, że nikogo nie interesuje, a mit jaki stworzono z jego osoby uniemożliwił obiektywną ocenę jego prac.

Kilkadziesiąt obrazów, z różnych okresów życia Jan Korcza pozwala na wyrobienie sobie opinii o tym malarzu. Zaczynając od tematyki można stwierdzić, że awangardzistą to pan Jan nie był. Pejzaże, martwe natury, kompozycje kwiatowe dominują jego zainteresowania. Jedyny akt prezentowany na wystawie jest raczej próbą kopiowania aktów Renoira niż osobistą kreacją. Podobnie jest ze sposobem nakładania materii malarskiej na płótno, w którym widoczne jest naśladownictwo impresjonistów oraz kolorystów pierwszej połowy XX wieku. Niestety, także dążenie do syntetycznego traktowania plamy barwnej oraz geometryzacji brył jest dosyć nieudolne i ujawnia jedynie fascynację postimpresjonistami (Cezannem i Van Goghiem). Jednakże brak umiejętności przedstawiania perspektywicznego było jednym z podstawowych braków w wykształceniu tego malarza. Kolejnym problemem artystycznym który przerastał możliwości „Mistrza Jana” było tworzenie ciekawych, harmonijnych kompozycji. Pejzaże robią wrażenie chaotycznych, krzyżujące się linie drzew, dachów, pagórków etc., są przypadkowe. Układy martwych natur oraz kompozycje kwiatowe są banalne, brak im spójności wewnętrznej i przypominają raczej poszukiwania malarza amatora niż panującego nad procesem twórczym artysty. Pomimo pewnej wrażliwości na kolory, struktury barwne tworzone przez niego nie budzą wzruszenia czy zachwytu, jak to ma miejsce w przypadku kapistów czy malarzy abstrakcji. Korcz wzorując się na kolorystach XIX-XX wieku próbował wyczarować na swoich obrazach świat subtelnych zależności kolorystycznych, ale niestety stworzenie palety, tak charakterystycznej i koniecznej dla stworzenia pełnego uroku czy emocji estetycznej dzieła było poza zasięgiem jego talentu. Korcz był więc malarzem borykającym się z dużymi trudnościami warsztatowymi, a jego agresywność do środowiska artystycznego mogła wynikać z tego że miał świadomość, że jest epigonem o dużych brakach w wykształceniu malarskim.

Myślę, że problem z brakiem tłumów na jego wystawie wynika ze świadomości gorzowian o ograniczonej wartości jego prac. Nobilitowanie Korcza poprzez tworzenie mitu „Mistrza Jana” i fundowanie mu pomników jest przesadzone. Legenda o nim wynikała jedynie z barwnego charakteru a nie z wartości artystycznych jego obrazów. Dlaczego w Gorzowie przy ocenie prac Korcza używa się tylko superlatyw? Dlaczego ocena rzeczywistości, w tym przypadku malarskiej, jest spaczona idealizowaniem zmarłego malarza? A może jest to nasza cecha narodowa? Wolimy świat irracjonalny nieistniejący niż rzeczywisty racjonalny. Dzisiaj powinniśmy uczyć się racjonalizmu od Szwajcarów, dzięki któremu mogą sobie pozwolić na sprowadzenie dzieł prawdziwych mistrzów malarstwa. Mistrz Gauguin, którego dzieła mieli szczęście podziwiać Szwajcarzy, używając dokonań kolorystycznych impresjonistów tworzy pełne emocji i tajemniczości światy. Światy zamieszkały przez fascynujące swoją zmysłowością Tahitanki. Gauguin zachwyca zestawianiem kolorów tworząc rozpoznawalną paletę poprzez którą wyraża swoją duchowości. W odbiorcy budzi zachwyt i głębokie przeżycie. I właśnie w poszukiwaniu tej relacji stworzonej przez prawdziwe arcydzieło widzowie są gotowi czekając kilka godzin w deszczu zapłacić każdą cenę.

Gorzów i Bazylea, dwa miasta podobne do siebie, a jednakże różne.

Wyszukaj w blogu: