W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Alfreda, Izydora, Zoriny , 14 grudnia 2019

Rozmowy rue Cadet

2015-06-03 18:56:01, Autor: Christophe Jędrzejczak | Kategorie: Kultura, Miasto,

Minęło już kilka miesięcy od momentu, kiedy to demokratyczna decyzja mieszkańców Gorzowa, pierwszy raz od lat, dała mi olbrzymią przyjemność goszczenia w Paryżu mojego brata. Pobyt ten zmusił mnie do przyjęcia roli przewodnika na okres kilku dni. Dla byłego prezydenta Gorzowa Paryż jest najpiękniejszym i najbardziej inspirującym miastem świata. Paryż znaczony krwią niekończących się rewolucji pozostał do dzisiaj stolicą wolności i ośrodkiem awangardy twórczej. Stał się także miejscem, gdzie zmuszony byłem wysłuchania głosu troski o losy kultury w rodzinnym mieście. Kultury, jak przedstawił to brat, zniżającej się do zaspakajania potrzeb firm, których jedynym celem jest osiąganie jak największych zysków po jak najniższej cenie. Ta kultura masowa, często o wątpliwym poziomie artystycznym, zalała już nie tylko kina, telewizję, ale przedarła się także do „manifestacji kulturowych”, co najlepiej odzwierciedla popularne wśród mieszkańców powiatu gorzowskiego, nawiązujące do tradycji odpustów średniowiecznych, organizowane rok w rok Święto Kurczaka. Dlatego też przyjemnie było mi słuchać opowieści o projekcie architektonicznym Nowego Miejskiego Ośrodka Sztuki w Gorzowie, który miał mettre en valeur zaniedbaną willę w Parku Róż połączyć nadziemnym przejściem dwie instytucje kultury, jakimi są Biblioteka Wojewódzka i Ośrodek Sztuki.

Rozmowa nasza odbywała się w restauracji na rue Cadet, do której zaszliśmy po zwiedzeniu Muzeum GODF. Gorzowska idea architektoniczna przypominała między innymi rozwiązanie budowlane zastosowane przy przebudowie i modernizacji dworca kolejowego w Strasburgu. Bryłę zabytkowego budynku dworca obudowano przezroczystą, metalowo-szklaną konstrukcją. Zastosowanie w Gorzowskim projekcie podobnej idei zintegrowania starego z nowym wzbogaciłoby miasto o nowatorskie rozwiązanie architektoniczne. A połączenie w jednym miejscu dwóch centrów związanych z edukacją i sztuką stworzyłoby w mieście miejsce spotkań mieszkańców kochających kulturę i sztukę (w otoczenie wspaniałej przyrody Parku Róż). Projekt ten zainicjowałby przestrzeń dialogu i refleksji pomiędzy artystami, intelektualistami a mieszkańcami miasta. Każdy spacerowicz Parku Róż miałby możliwość wejścia do Miejskiego Ośrodka Sztuki, wypić kawę, obejrzeć film lub kilka dzieł sztuki. Ale niestety, kolejny projekt budowli użyteczności publicznej wymazany został z projektu rozwoju miasta, ponieważ nie interes społeczny dążący do rozwoju osobowości mieszkańców jest najważniejszy, ale powrót do czasów, gdy KULTURĘ identyfikowano z niebezpiecznymi hasłami wolnościowymi. La Ville Lumière, będąc kolebką myśli, kultura = wolność zawsze wyróżniała się tym, że budowała centra sztuki, muzea, galerie. Oczywiście wymiar Gorzowa jest inny, ale zrealizowanie chociażby takiego projektu kulturowego w tak „zielonym” otoczeniu dałoby szansę na odrodzenie życia intelektualno-kulturowego. Pamiętajmy, że zdarzało się nie raz, iż najwybitniejsze kreacje artystyczne powstawały w zaciszu małych miast, na „prowincji”, a nie w metropoliach.

Niestety, była to tylko dyskusja na paryskim bruku i pozostała mi tylko jedna rzecz do zrobienia, a mianowicie oprowadzenie brata po otwartej w październiku 2014 roku Fundacji Louisa Vuittona, która powoli staje się jednym z najważniejszych centrów sztuki współczesnej na świecie. Fantastyczna bryła budowli, będąca kreacją jednego z najbardziej twórczych architektów naszych czasów Franka Gehry, odwołuje się do idei płynącego żaglowca. Wywołuje ona u odbiorcy niepohamowaną chęć wyruszenia w podróż po antypodach kreacji artystycznej. Stojąc przed tym niesamowitym tworem, wspominaliśmy film Wernera Herzoga Fitzcarraldo, w którym idea budowy opery w środku dżungli Ameryki Południowej niosła to samo przesłanie, co „Żaglowiec” Franka Gehry.

Fundacja VL powstała dzięki inicjatywie prezydenta przedsiębiorstwa VLMH Bertranda Arnault. Firma ta oddalona od Gorzowa ma jednak akcenty lubuskie. A mianowicie każdy gorzowianin, kupujący takie towary, jak: perfumy (Dior, Kenzo, Givenchy), szampany (Moët-Chandon), zegarki Zenith czy inne produkty w sklepie Sephora uczestniczy aktywnie w osiąganiu zysków przez VLMH, przez co pośrednio finansuje Fundację Louis Vitton. Kolejnym akcentem polskim w tej fundacji jest Frank Gehry, którego korzenie rodzinne sięgają miasta Łodzi. Co jeszcze może łączyć tego genialnego twórcę z Gorzowem, a mianowicie to, że miasto Herford zaprzyjaźnione z Gorzowem, jest jednym z nielicznych miast na świecie, które może cieszyć się z faktu, że Frank Gehry zaprojektował ich centrum sztuki o nazwie MARTA. Obraz Muncha Krzyk prezentowany na wystawie w Fundacji LV był doskonałą ilustracją naszego stanu emocjonalnego, gdy wspominaliśmy projekt w Parku Róż.

Następnego dnia udaliśmy się do Wenecji Północy, cudownej Brugii, aby upajać się przepiękną architekturą oraz obejrzeć obrazy mistrza van Eycka. Brugia jest porównywalna wielkością z Gorzowem, ma 122 tysiące mieszkańców i miliony euro z turystyki, ale to już inny temat. Kolejne nasze rozmowy nie dotyczyły już upadku kulturowego w Gorzowie. A tak na marginesie, kto dzisiaj ogląda filmy Wernera Herzoga?

Wyszukaj w blogu: