W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Alfreda, Izydora, Zoriny , 14 grudnia 2019

Cztery lata stracone

2015-06-15 23:37:43, Autor: Christophe Jędrzejczak | Kategorie: Miasto,

Opublikowany 9 czerwca 2015 roku Raport Komisji Europejskiej przeciwko Rasizmowi i Nietolerancji po raz kolejny w jasny sposób pokazał, w jaki sposób oceniana jest polska demokracja. A ponieważ Gorzów znajduje się na terytorium Rzeczypospolitej, raport dotyczy także Gorzowa. Dlatego też postanowiłem przypomnieć historię pewnej propozycji obywatelskiej odrzuconej przez radnych miasta przy wsparciu prasy.

W Gorzowie w 2011 roku była propozycja, aby jednemu z najbardziej uczęszczanych przez mieszkańców miejsc nadać imię Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka i stworzyć miejsce, w którym mieszkańcy mogliby, czytając artykuły z deklaracji, wzbogacać swoją wiedzę i uwrażliwiać młode pokolenie na wartości, o które walczyły miliony Polaków. Miejsce, gdzie tolerancji i szacunku dla myśli, poglądów, zachowań innych ludzi towarzyszyłaby atmosfera zabawy i spotkań towarzyskich. Ale radni Gorzowa nie widzieli konieczności stworzenia takiego miejsca. Ta decyzja z 2011 roku o odrzuceniu nazwy bulwaru PDPC była tym bardziej kuriozalna, że część radnych deklarowało się wojownikami o demokrację i prawa człowieka. Przytoczę kilka wypowiedzi zamieszczonych w prasie lokalnej, których użyto jako argumenty przeciwko upamiętnieniu tego wyjątkowego dokumentu: „..bo Bulwar Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka nic nie mówi”, „Proponowana przez miasto nazwa jest odrzucająca dla zwykłego człowieka”, „..głupia zmiana”, a jeden z radnych powiedział że „Niektóre pomysły są po prostu śmieszne”. Artykuł kończyła opinia pana redaktora że „pomysł grupki radnych uważałby za głupi”. Szkoda tylko, że pan redaktor nie zrobił ankiety sprawdzającej wiedzę o treściach zawartych w Deklaracji i jej znaczenia w historii Europy. Propozycja trafiła do kosza.

Teraz krótka powtórka z historii.

Europa Zachodnia w latach powojennych, (kiedy w Polsce ideologiczne hasła zdominowały życie umysłowe „elit”, powodując, że media kierowane przez władzę wygłaszały „prawdy absolutne”) próbowała odbudować się moralnie, tworząc struktury państwowe oparte na uniwersalnych wartościach wywodzących się z tradycji tolerancji i poszanowania człowieka. Te uniwersalne wartości stały się filarami, na których zbudowano nowe relacje pomiędzy narodami, które w konflikcie wojennym stały naprzeciw siebie. Odtworzenie relacji opartych na wspólnych wartościach zaowocowało narodzeniem się Unii Europejskiej, a w jej strukturach instytucji gwarantujących przestrzeganie tych uniwersalnych wartości. Tak powstał Trybunał Praw Człowieka z siedzibą w Strasburgu. Trybunał, którego rolą jest danie obywatelom Unii gwarancji, że prawa zawarte w Deklaracji Uniwersalnej Praw Człowieka będą przestrzegane.

W Niemczech, Francji czy w innych krajach Unii nawet najmniejsza społeczność szukała upamiętnienia Instytucji czy dokumentów, które dawały, po raz pierwszy w historii, wszystkim Europejczykom gwarancję demokratycznego państwa. Nadawano placom, skwerom, parkom, ulicom nazwy związane z tymi wartościami.

Należy przypomnieć, że są to te same wartości, o których marzyły miliony Polaków w okresie powojennym. Członkowie KOR, ROBCIO w sposób bezpośredni nawoływali w swoich deklaracjach do wprowadzenia przemian demokratycznych opierających się na tych samych wartościach, na których oparte są nowoczesne demokracji. W 1980 roku strajkujący Polacy w swoich postulatach żądali między innymi prawa do wolnego zrzeszania, gwarancji wolności słowa i prasy, zniesienia represji za przekonania. Ogólnie można powiedzieć, że postulaty wolnościowe oraz przestrzegania godności obywateli były jednymi z naczelnych, które integrowały największą część społeczeństwa. Wstąpienie Polski do Unii Europejskiej rozbudziło na nowo marzenia, że państwo i jego instytucje podejmą wysiłek dostosowania prawa do wymogów Unii Europejskiej, gwarantując tym samym spełnienie demokratycznych aspiracji Polaków. Narodziła się nadzieja, że popularyzacja instytucji, aktów prawnych gwarantujących tolerancję i szacunek pomiędzy obywatelami obejmie całe społeczeństwo, a w miastach, wybrani demokratycznie przedstawiciele podejmą inicjatywy rozpowszechniania idei stanowiących filary nowoczesnych demokracji.

Stało się jednak inaczej.

Przedstawiciele elit wiodący radosne i szczęśliwe życie, zamknięci w swoich przekonaniach, odrzucają myśl, że stanowią integralną część Unii Europejskiej w jej wymiarze wartości demokratycznych. Wmawiają Polakom, że są wyjątkowi w reprezentowanych przez siebie opiniach i zachowaniach, a Unii Europejska jest tyko krową, z której należy wydoić maksymalną ilość pieniędzy. Wszelkie porównywanie na płaszczyźnie kulturowej czy politycznej komentowane są jako irracjonalne. Wiara w sukces procesu demokratyzacji kraju, który miałby dokonać się z woli sił nadprzyrodzonych, poskutkował całkowitym brakiem edukacji całych pokoleń o wartościach demokratycznych. Brak zrozumienia konieczności przekazu wartości demokratycznych (w jak najróżniejszych formach) społeczeństwu, które przez wieki funkcjonowało pod naciskiem zaborców czy najeźdźców, może mieć dla tego społeczeństwa dramatyczne konsekwencje. Przykładem mogą być artykuły po ostatnich wyborach sugerujące p. Prezydentowi elektowi rozpoczęcie budowy nowego średniowiecza. Takie pomysły potwierdzają tezę, że wiedza obywateli o Unii Europejskiej i jej instytucjach jest szczególnie mała. Raport Komisji Europejskiej umieszczający Polskę wśród krajów najmniej tolerancyjnych w Europie wskazał, że należy przyspieszyć zmiany w polskim prawodawstwie, aby zagwarantować wszystkim obywatelom równe prawa. Oto cytat, który daje pogląd, jak są postrzegane i oceniane w Unii zachowania, z których niektórzy Polacy są tak dumni.

„Wystąpienia homofobiczne są powtarzającym się elementem dyskursu politycznego. Mowa nienawiści w Internecie znalazła nowy cel w postaci społeczność muzułmańskiej, a organizacje mediów mają trudności ze stosowaniem odpowiednich sankcji przeciwko uporczywie obraźliwym mediom, których rasistowska retoryka została już sygnalizowana. Problemem pozostaje istnienie grup nacjonalistycznych, chociaż jest ich niewiele, stają się coraz liczniejsze. …. W celu zakłócania wydarzeń publicznych grupy nacjonalistyczne połączyły się ze związkami kibiców piłki nożnej oraz innymi europejskimi ruchami ekstremistycznymi. Wreszcie Kodeks karny wyraźnie nie zakazuje nawoływania do przemocy, nienawiści i dyskryminacji czy publicznego obrażania, czy zniesławienia, czy też grożenia z powodu orientacji seksualnej, czy tożsamości płciowej. Przemoc homofobiczna i transfobiczna jest obecna w szkołach, homoseksualizm jest nadal postrzegany przez większość społeczeństwa jako choroba a osoby transpłciowe są w niektórych przypadkach dyskryminowane w dostępie do opieki zdrowotnej”.

Opinia ta dotyczy także Gorzowa? - zapytają niektórzy, a może Gorzów jest miastem, gdzie ludzie żyją szczęśliwie, tolerancyjni wobec „innych”. Kilka ataków na azjatyckich mieszkańców miasta, pobicie ikony gorzowskiej kultury pana Dębickiego „nie czynią wiosny”. Znani przedstawiciele miasta dekorowani są wysokimi odznaczeniami państwowymi za wkład w walce o demokrację i przestrzeganie Praw Człowieka. Tylko skąd ten brak chęci zrozumienia podstawowej zasady edukacyjnej: „czym skorupka za młodu....”. A może te idee demokratyczne już dzisiaj w Polsce, gdy „elity posiadły już wszystko”, są niepotrzebne. A może elity marzą przy grillu o czasie, gdy na nowo idea władzy silnej ręki i dyktatury zawita radośnie pod strzechy.

W roku 2011 tylko jeden radny powiedział w wywiadzie prasowym o idei przemianowania nazwy bulwaru „To świetna propozycja”. Dzisiaj ten pan jest przewodniczącym Rady Miasta Gorzowa, a więc może jest nadzieja, że w mieście zacznie się myśleć od czasu do czasu, po europejsku.

Panie przewodniczący, niech pan spróbuje jeszcze raz, może tym razem się uda, bo za takie błędy przeszłości kiedyś będzie trzeba zapłacić!!!

Wyszukaj w blogu: