W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Franciszka, Lamberty, Narcyza , 17 września 2019

Fenomen czy noumen?

2015-07-22 22:19:44, Autor: Christophe Jędrzejczak | Kategorie: Miasto,

Często bywa, że osoby publiczne w udzielanych wywiadach, szczególnie gdy są niesieni wiatrem zwycięstwa wyborczego, chcąc zaimponować swoją wiedzą, powołują się na znane postacie historyczne lub posługują się własną interpretacją historii. Szczególnie to drugie zjawisko jest nagminne w przestrzeni politycznej Rzeczypospolitej. Ale bywają także inni, już bardziej „oryginalni” piewcy, którzy w swoich wypowiedziach podpierają się dziełami sztuki.

Przypadek taki miał miejsce po wyborach samorządowych, które kilka miesięcy temu miały miejsce w Gorzowie. Jeden ze szczęśliwych zwycięzców przywołał w udzielonym lokalnym mediom wywiadzie obraz francuskiego malarza Eugene Delacroix „Wolność wiodąca lud na barykady”. Obraz przepiękny, idea wzniosła, ale pytanie, które mnie zaczęło wtedy nurtować, dotyczyło relacji pomiędzy krwawą Rewolucją Lipcową z 1830 roku we Francji a demokratycznymi wyborami w Gorzowie. Do dzisiaj pozostaje dla mnie tajemnicą, jaka była intencja polityka, aby przypomnieć mieszkańcom Gorzowa krwawe wydarzenia z Paryża, które obaliły jednego wyniesionego z woli Boskiej na tron króla Karola X i zastąpiły go następnym dyktatorem Ludwikiem Filipem, który kierując się w swoich działaniach iluzorycznymi marzeniami o zbudowaniu konserwatywnego królestwa, doprowadził w 1848 roku do kolejnej rewolucji z tysiącami niewinnych ofiar. Wiosna Ludów wyniesie na tron monarchę prowadzącego wojny od Krymu po Meksyk, a konsekwencją jego militarnej polityki z Prusami będzie powstanie Komuny Paryskiej zakończonej śmiercią 20 tys. cywilów, w tym kobiet i dzieci. Którą z tych rewolucji miał na myśli polityk gorzowski, pozostaje dla mnie tajemnicą. Myślę, że polityk gorzowski miał na myśli tę najbardziej znaną  - Wielką Rewolucję Francuską z 1789 roku, która do dzisiaj honorowana jest każdego 14 lipca defiladą wojskową na Polach Elizejskich. 14 lipca 2015 to był dzień wolny od pracy, jest więc czas, aby przypomnieć o tej Wielkiej Rewolucji, gdyż mimo że minęło już ponad 200 lat od tego wydarzenia historycznego, to w Polsce wiedza o dokonaniach i ideach, jakie były głoszone podczas jej trwania, jest raczej fragmentaryczna i stereotypowa. Interpretacja wydarzeń tego okresu, którą można usłyszeć tam i ówdzie w większości przesączona jest myśleniem konserwatywnym przekonanym o wieczności form relacji obywateli w przestrzeni społeczno-politycznej, a wszelkie próby zmiany istniejącego status quo, jako sprzeczne z „naturalnym porządkiem” wszechświata.

Czy się to komuś podoba, czy nie, Wielka Rewolucja Francuska była przełomem w historii idei na świecie. Stała się politycznym ucieleśnieniem filozofii epoki oświecenia i wyzwolicielskiego racjonalizmu. Jej główni aktorzy wyznaczyli horyzonty współczesnej i przyszłej walki o sprawiedliwy system światowy... Bramy zostały wyważone. Racjonalna myśl ludzka uwięziona przez wieki, zastraszana przez palące się stosy została wypuszczona na wolność. Strach milionów ludzi zamieniony został w twórczą pracę intelektualną dla dobra ogółu. Elity uwierzyły, że można stworzyć nowy, bardziej sprawiedliwy świat. Dzisiaj te fakty wydają się banalne, ale w tamtym czasie za takie myślenie płaciło się więzieniem lub życiem (polecam życiorys autora „Wesela Figara”). Rewolucja zapoczątkuje zmiany w świadomości na początku jednostek, a następnie całych narodów. Człowiek z przedmiotu przekonanego, że jego los sterowany jest siłami nadprzyrodzonymi nazywanymi różnie w zależności od miejsca geograficznego i poziomu rozwoju kulturowego danego społeczeństwa, staje się podmiotem biorącym odpowiedzialność za swoje decyzje i swój los.

To ta zmiana w świadomości całych grup społecznych doprowadziła do przełamania systemu, w którym z woli Boskiej od ponad 1500 lat 1,5% ludności dzierżyło władzę absolutną, decydując o życiu i śmierci reszty społeczeństwa. Dlatego też wszystkie siły krytykujące dziś Wielką Rewolucję boją się zmiany świadomości prowadzącej do autonomicznego i krytycznego myślenia.

Siły te przeciwne są też demokratycznej refleksji nad relacjami pomiędzy obywatelami. Przykładem na ten typ myślenia jest unikanie w przestrzeni medialnej, która ma niezwykłą siłę opiniotwórczą, dyskusji dotyczącej na przykład definicji idei Wolności, która była głównym motorem wszelkich przemian społecznych i politycznych podczas Wielkiej Rewolucji, a później w Europie. Ten celowy brak edukacji społeczeństwa w rozumieniu złożoności pojęcia Wolności pozwala politykom i innym „piewcom” dążącym do władzy na używaniu tego słowa, aby manipulować świadomością obywateli. Marat, francuski rewolucjonista zasztyletowany w wannie, tak pisał o tym mechanizmie: „Opinia kształtuje się na niewiedzy, a niewiedza bardzo sprzyja despotyzmowi”. Ludzie tworzący Wielką Rewolucję, mając świadomość kruchości nowego systemu, pracować będą nad nowymi demokratycznymi zasadami, które dadzą bazę do rozwoju nowego prawodawstwa, które rozwijane przez dziesiątki lat stanie się bazą dla konstytucji w różnych krajach gwarantujących wszystkim obywatelom równe prawa. Należy mieć w świadomości, że bez Wielkiej Rewolucji nie byłoby: zakazu pracy dla dzieci poniżej ósmego roku życia, wyborów demokratycznych, praw człowieka, równouprawnienia kobiet, obowiązkowego i darmowego szkolnictwa publicznego, ośmiogodzinnego dnia pracy, prawa do opieki zdrowotnej, kodeksu cywilnego, zniesienia kary śmierci, procesu norymberskiego, Trybunału w Hadze, obalenia niewolnictwa, zakończenia kolonializmu, prezydenta Mandeli, prezydenta Wałęsy, Księstwa Warszawskiego, Legionów, uznania równość wszystkich kultur, UNESCO, ONZ, UNICEF Ale dzisiejszy czas nasuwa kolejną refleksję nad jednym z haseł Wielkiej Rewolucji mianowicie równości. Równości rozumianej, jako zasady sprawiedliwego podziału wspólnie wypracowanego majątku.

Niestety jesteśmy świadkami rozpowszechniającej się z szybkością światła idei, że światem powinny rządzić prawa rynku a nie prawa człowieka. Te prawa rynku, które według proroków nowej ekonomi neoliberalnej miały stworzyć raj na ziemi a doprowadziły do największych w historii ludzkości nierówności ekonomicznych. Według studiów Światowego Funduszu Monetarnego 1% ludzkości posiada 40% bogactwa światowego, i co jest najbardziej smutne przepaść pomiędzy bogatymi i biednymi nie przestaje się powiększać. Liczba bezrobotnych w samej Europie sięga prawie 25 milionów. Ponad 84 milionów Europejczyków żyje poniżej granicy ubóstwa. A jak jest w Polsce każdy chyba wie. Rewolucja Francuska pokazała drogę, ale niestety dzisiaj jesteśmy świadkami ofensywy cynicznych mocarzy finansów przypominających monarchów absolutnych, dla których dobro ogółu i sprawiedliwość społeczna są pustym frazesem a hasła Wielkiej Rewolucji Wolność, Równość, Braterstwo utrudnieniem na drodze do maksymalnego zysku.

Czytając ten wywiad zastanawiałem się jeszcze nad jednym z najbardziej ciekawych procesów myślowych człowieka, wykorzystujący abstrakcyjne struktury wiedzy, jakim jest tworzenie stereotypów. Proces powstawania stereotypu wiąże się z wieloma procesami kulturowo-społecznymi oraz psychologicznymi. Stereotypy będące obrazami umysłowymi, przyjmujące werbalne i niewerbalne formy, stanowią jeden z elementów wpływających na tworzenie się reprezentacji indywidualnych i zbiorowych dotyczących ludzi czy wydarzeń historycznych. Stereotyp zaczyna, więc funkcjonować, jako przekonanie indywidualne lub zbiorowe, często zabarwione czynnikami  emocjonalnymi, które zniekształcają treść poznawczą przekazu zawartego w wyobrażeniu. Myślę, że tak jest w polskim myśleniu o Wielkiej Rewolucji Francuskiej. Wykształcił się stereotyp, który hamuje konfrontację oraz dyskusję nad wartościami tamtego okresu a które są dzisiaj fundamentami Unii Europejskiej. Immanuel Kant nawołując do zmian politycznych tak pisał o niej  "Bo wydarzenie to jest zbyt wielkie, za bardzo splecione z interesami ludzkości i z powodu wpływu jaki wywarło na świat zbyt powszechne we wszystkich jego częściach, ażeby narody przy jakiejkolwiek sprzyjającej okazji nie miałyby ponownie przywoływać go do swojej pamięci, by pobudzić powtórne próby tego rodzaju”.

Wyszukaj w blogu: