W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Eustachego, Faustyny, Renaty , 20 września 2019

Językowe łamańce

2015-11-23 10:28:55, Autor: Jerzy Kułaczkowski | Kategorie: Kultura, Miasto,

Onegdaj, pewna przemiła znajoma, bo piszący na łamach EG mają znajomych wyłącznie przemiłych, po wykonaniu z pełnym powodzeniem obowiązków członka komisji wyborczej w dniu 25 października pokazała mi notatkę sporządzoną w tym dniu na własny użytek. Ci wszyscy, którzy wzięli udział w październikowym głosowaniu dobrze pamiętają, że swój głos oddali stawiając krzyżyk w stosownym miejscu wielostronicowej książeczki. Ponieważ przy okazji poprzednich wyborów (samorządowych) fakt wprowadzenia owych książeczek wyborczych spotkał się z totalną krytyką i uzasadnionymi podejrzeniami, że ich użycie mogło wpłynąć na wynik wyborów, tym razem Państwowa Komisja Wyborcza postanowiła opatrzyć tę swoistą kartę do głosowania odpowiednimi instrukcjami i objaśnieniami. Akurat, na tę część książeczki nie zwróciłem większej uwagi umknął mi pewien zapis tam się znajdujący, co jednak wychwyciła moja przemiła, acz dociekliwa znajoma, zapisując sobie zaczerpnięte z niego zdanie.  Otóż PKW objaśniając czym jest ta książeczka, którą otrzymywał każdy głosujący napisała: „Niniejsza karta jest wielokartkową kartą do głosowania”. Niby wszystko prawda, tyle że brzmi to jakoś dziwnie i głupio.

Trzeba było się naprawdę postarać, aby coś takiego wymyśleć. I jeszcze wziąć za to, wcale niemałe, jak mogę przypuszczać, pieniądze.

Ta anegdotka przypomniała mi się, gdy czytałem ogłoszenie pomieszczone na oficjalnej stronie miasta mówiące o tym, że „Biuro Konsultacji Społecznych i Rewitalizacji zaprasza do udziału w konsultacjach w sprawie Planu Konsultacji Społecznych (a jakże z dużej litery- przyp. mój) na rok 2016”. Znowu niby wszystko jasne i właściwie zgodnie z zasadami wcale niełatwej polszczyzny. Tyle, że brzmi to okropnie. W magistracie, jak się domyślam pracują wykształceni ludzie po różnych szkołach, z porządnymi dyplomami, ale jak się okazuje wrażliwości językowej ani za grosz. To się ma , albo i nie, żadne uniwersytety nie są w stanie tego nauczyć.

Wielka dama polskiej literatury Maria Dąbrowska, potrafiła poświęcić wiele czasu i wysiłku intelektualnego dla uniknięcia powtórzenia zaimka się na sąsiadujących stronach swych utworów.

Może obecność kogoś w rodzaju Marii Dąbrowskiej w gorzowskim magistracie to oczekiwanie zbyt wielkie, ale ktoś, kto potrafiłby się sprawnie i poprawnie posługiwać naszym ojczystym językiem przydałby się tam na pewno.

Wyszukaj w blogu: