W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Ady, Aleksandra, Dagmary , 12 grudnia 2019

Marionetki ‒ dramat narodowy

2016-01-14 17:22:47, Autor: Christophe Jędrzejczak | Kategorie: Miasto,

Akt pierwszy ‒ gdzieś w Gorzowie Wielkopolskim

Scena pierwsza. Młoda para siedzi przed telewizorem o 20.30 w mieszkaniu swoich rodziców.

On: No i co, kiedy te 500 w końcu nam dadzą, na co, kurde, czekają.

Ona: No obiecali, my głosowali, jak kazali, a teraz jakieś konsultacje społeczne.

On: Aby tylko te gadanie o jakimś tam Trybunale nie zabrało czasu tych konsultacji.

Ona: Gadają i gadają tylko o tym ich Trybunale, a nam co do tego, my czekamy na pięć stów.

On: Polska w gruzach leży ‒ to rozumiem, ale ten Trybunał tylko przeszkadza.

Ona: Trójkę trzeba wykarmić, a oni d… zawracają gadką o prawie, nikt nic nie kuma.

On: Do tego jakieś marsze organizują. Naród dzielą.

Ona: Nawet w Gorzowie ma być jakiś pochód, co to ma być?

On: Idę spać, rano do Berlina przecież jadę.

Ona: Na szczęście na studiach nauczyłeś się niemieckiego.

Scena druga. Inna młoda para siedzi przed telewizorem o 21.30 w mieszkaniu kupionym na kredyt na 30 lat spłaty.

Ona: Przygotowałam ciepłe ubrania na jutro.

On: Zobacz kochanie, pokazują prezydenta Francji, jak wspomina wydarzenia sprzed roku w Charlie Hebdo, kiedy to w zamachu zorganizowanym przez ekstremistów religijnych zginęło kilkanaście osób, dziennikarzy, satyryków. Francuzi się nie załamali tą próbą zastraszenia i zniszczenia podstaw ich Republiki i demokracji.

Ona: Czytałam w Internecie, że we Francji jest Trybunał Konstytucyjny, który orzeka w sprawach zgodności ustaw z Konstytucją.

On: Zapomniałem ci powiedzieć, że wczoraj do pana mecenasa dzwonił Pierre z Lyonu i opowiadał, że francuski rząd przygotowuje zmianę Konstytucji Francuskiej.

Ona: Nasz też!!

On: Zmiana miałaby dotyczyć możliwości wprowadzenia stanu wyjątkowego w razie zagrożenia terrorystycznego. Rząd Francji pracuje także nad zmianą ustawy dotyczącej możliwości odebrania obywatelstwa osobom prowadzącym działalność terrorystyczną.

Ona: Ale przecież Deklaracja Praw Człowieka w artykule 15 gwarantuje każdemu człowiekowi prawo do obywatelstwa.

On: Prawdopodobnie dotyczyć to będzie osób posiadających, co najmniej podwójne obywatelstwo. Wiesz kochanie, znając poziom kultury prawnej we Francji, można się spodziewać, że zmiany w ustawie zasadniczej będą zgodne z Deklaracją Praw Człowieka.

Ona: Zazdroszczę im Monteskiusza!

On: Ach, ci Francuzi, z ich rewolucjami i Prawami Człowieka, które przekształcały świat. A my, naród wybrany, tylko nie wiadomo, do czego? Chyba do cierpień powodowanych przez lata zaborów, przegranych powstań, niszczących wojen, wewnętrznych konfliktów. Dzisiaj, w XXI wieku niezrozumienie przez dużą część naszego społeczeństwa form i funkcjonowania instytucji demokratycznego państwa powoduje niebezpieczny podział pomiędzy obywatelami, tworząc grunt do formowania się skrajnych postaw politycznych o tendencjach autokratycznych.

Ona: Kochanie, nie strasz mnie dyktaturą!!!

On: Prawdopodobnie następne lata nad Wartą nie będą łatwe do życia! 

Ona: Kochanie, chyba nie przewidujesz wyjazdu za granicę ( śmiech).

Akt drugi ‒ gdzieś w Paryżu

Scena pierwsza. Młoda para siedzi przed telewizorem, jest 21 listopada 2015, 12.00-12.30, akcja dzieje się w mieszkaniu kupionym na kredyt na 15 lat.

Ona: Drogi mój, przełączyłam na France 24, ponieważ ma być dyskusja o uchodźcach z udziałem przedstawicieli Parlamentu Europejskiego.

On: Droga, napijesz się kiru królewskiego przed obiadem? Bo ja mam ochotę.

Ona: Tak, dziękuję… Już zaczynają.

On: Proszę.

Ona: Dziękuję. Zobacz, zaprosili europosła z Polski, kraju twoich przodków.

On: Dziwne. Nazwisko ma jak imię mojego dziadka. Trudno zrozumieć sens jego wypowiedzi. O jakim ataku na Polskę on mówi? W Smoleńsku? Zamach?

Ona: Powinien wypowiadać się w języku ojczystym, bo z takim poziomem języka francuskiego jego wypowiedzi nie są do końca zrozumiałe. Ciągle powtarza słowo solidarność.

On: Słyszałaś? Na pytanie o solidarność europejską w przyjmowaniu uchodźców  oraz możliwe ograniczenia w strefie Schengen zamiast dać jasną odpowiedź i wytłumaczyć postawę rządu w Warszawie, opowiada o swojej pracy w jakieś komisji badającej handel ludźmi. Dobrze, że prowadząca program zabrała mu głos.

Ona: A może on nie rozumie pytań o sens idei solidarności europejskiej.

On: Ja myślę, że Jacques Delors, wiesz, ten co był od 1985 do 1995 roku szefem Komisji Europejskiej, miał rację, gdy twierdził, że Polska nie jest jeszcze gotowa do wstąpienia do Unii Europejskiej.

Ona: Z pewnością nie wszyscy Polacy są do tego gotowi.

On: Cóż, taki mają klimat.

W głębi słychać głos:

O, nieskończona dziejów jeszcze praca,

Nie przepalony jeszcze glob sumienia!…. 

Wyszukaj w blogu: