W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Klaudyny, Romana, Tomasza , 18 listopada 2019

Konieczna inwestycja z chybioną lokalizacją

2016-02-04 09:50:33, Autor: Leszek Sokołowski | Kategorie: Sport, Miasto,

Nie sądziłem, że przyjdzie mi kiedyś iść w sukurs Panu Posłowi Tomaszowi Kucharskiemu, a w tym przypadku jest mi bardzo miło, bo myślę podobnie. Rzecz idzie o skok w nadprzestrzeń sportów halowych, czyli nowy obiekt w Gorzowie. W toczącej się dyskusji nad potrzebą, lokalizacją, finansowaniem i w końcu przeznaczeniem (dla kogo?) głos zabierali już chyba wszyscy eksperci i fachowcy. Niedawno z wielkim – jak na Gorzów – entuzjazmem przyjęto informację, że hala sportowa jest blisko i kwestią czasu - nie tak odległego – jest to, że usiądziemy wygodnie w obiekcie na kilka tysięcy krzeseł wraz taką samą liczbą kibiców. Nie ukrywam, że i mnie zelektryzowała ta wiadomość, bo to jest jakiś (nie byle jaki) krok do przodu w zakresie infrastruktury sportowej w naszym mieście. Gdy poznałem szczegóły tego przedsięwzięcia zacząłem mieć wątpliwości co do zasadności umiejscowienia. Przyznam, że sceptycznie zacząłem patrzyć na pomysł z rozbudową istniejącego obiektu przy ul. Chopina.

Faktem jest, że w Polsce przetarto już szlak pod nazwą „rozbudowa hali” i architekci nie mieliby większych problemów z tą mega inwestycją. I tu zgadzam się z p. Tomaszem i idę dalej. Uważam, że hala przy PWSZ to pomysł chybiony ze względów już wymienionych w dyskusji, a ja dostrzegam jeszcze jeden. W Gorzowie od pewnego czasu trwa cicha, podjazdowa, partyzancka wojna pomiędzy dwiema uczelniami. PWSZ wkrótce może mieć rangę akademii. Wszyscy, gdy czytamy te informacje wiemy, że to na wyrost i ma być powodem do większego wsparcia samorządu w dostosowanie do warunków uzyskania statusu bez obostrzeń. Do tej pory mieliśmy klincz. Miasto wspiera skromnie, bo to jedynie szkoła wyższa, a takie w mieście są dwie. Niedługo będzie akademia, która będzie jedna o tym statusie, co determinować będzie miasto w stronę deklaracji dużo obfitszej. Druga uczelnia, która swoimi dokonaniami bije na głowę tę pierwszą zawsze będzie postrzegana w środowisku autorytetów jako akademia, choć jest jedynie filią swojej znakomitej Akademii. Zwracam na to uwagę, bo w tej sytuacji pozostawienie sportu (praktycznego) przy sporcie (akademickim) ma sens tylko wtedy, gdy jest ciągłość kształcenia nie tylko zawodników i nie tylko w koszykówce, ale również kadry i reprezentantów wszystkich sportów halowych. Gwarantem tego było, jest i wciąż będzie IWF (szerzej AWF). Abstrahuję oczywiście od oczywistości takich jak miejsce z brakiem komunikacji MZK, ograniczonym parkingiem i fatalnym dojazdem. Pomijam także fakt monopolizowania obiektu przez jedną drużynę (młodzi piłkarze Stilonu grają na boisku, a hala jest tylko dodatkiem) i kwestię utrzymania, choć tu z pewnością samorząd nie pozostawi areny na garnuszku akademii.

Wracając jeszcze na chwilę do tej uczelnianej rywalizacji choć nie jest ona zdrowa, więc trzeba ją po prostu nazwać wojną. W tej sytuacji podejmuję się zaryzykować tezę, że utworzenie silnej uczelni z prawem do doktoryzowania na czterech kierunkach przy połączeniu PWSZ i IWF mogło stać się już co najmniej kilka lat temu. Silny impuls wsparcia dla tej idei, który szedł z magistratu, ponadto lobbing polityczny na szczeblu samorządu i kraju powodował, że byliśmy blisko. Coś jednak poszło nie tak, że właściwie na ostatniej prostej całe skrzętnie układane domino rozsypało się. Co spowodowało taki finał pięknej historii akademickości Gorzowa kilka lat temu? Być może dowiemy się za jakiś czas, gdy bohaterowie tamtych wydarzeń będą już tylko siedzieć w kapciach przy swoim kominku ze szklaneczką ulubionego napoju. Kończąc dzisiejsze przemyślenia sygnalizuję jedynie, że problem z lokalizacją przy ul. Chopina będzie. To nie jest orlik czy prowizorka, jak szatnia na stadionie przy ul. Olimpijskiej (trwająca już chyba ze 35 lat), którą buduje się z myślą o ograniczonym czasie funkcjonowania. To obiekt absolutnie konieczny dla kibiców sportów halowych (siatkówka, szczypiorniak, koszykówka) w Gorzowie i dlatego trzeba zbudować go mądrze. Pozdrawiam Pana Tomasza.

PS. Idzie wiosna, więc powoli szykujemy się na drugą część sezonu piłkarskiego. Czuję, że będzie on niezwykle ciekawy, a biorąc pod uwagę niespodzianki personalne w składzie, to jestem przekonany o włączeniu się Stilonu w walkę o awans.

Wyszukaj w blogu: