W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Klaudyny, Romana, Tomasza , 18 listopada 2019

Potrzebny jest człowiek, a nie instytucja

2016-02-28 18:01:27, Autor: Leszek Sokołowski | Kategorie: Sport, Miasto,

Przy okazji procedowania strategii wyszło na wierzch wszystko, co złego spotkało nasz rodzimy sport w ciągu ostatnich lat – włącznie z ostatnimi kilkoma miesiącami. Powrót do tej sprawy może wydawać się czytelnikowi bezcelowy, lecz chciałbym uchwycić szerszy kontekst, aby nieco rozjaśnić sytuację i nadać jej właściwego kolorytu.

Pomysł napisania strategii sportu nie był nowy. Dokument wiele lat temu powstał przy biurku urzędników Wydziału Sportu i choć został jedynie przeczytany przez niewielką część ówczesnego establishmentu, to i tak został zapamiętany, jako marzenie ściętej głowy. Poruszano w niej kwestie sportu zawodowego, półzawodowego, amatorskiego, szkolnego i powszechnego. Było to obszerne dzieło, do którego należało napisać jedynie aneks pozwalający je zaktualizować, bo wiele elementów tam zawartych „trąci dziś myszką”. Nie skorzystano. Napisano wszystko od nowa. Nowa strategia, jak ją określono jest kierunkowskazem, w myśl, którego mamy poruszać się, aby osiągnąć poziom, który satysfakcjonować ma gorzowian dziś, jutro i w przyszłości. Idea słuszna, wykonanie dużo gorsze. Nie będę jednak znęcał się nad nią, bo wiele stron już zapisano, wielu – łącznie ze mną – zgłaszało do niej zastrzeżenia, kilka elementów – na szczęście – udało się poprawić i mamy dzieło. No…może dziełko. Truizmem jest perorowanie w mediach naszych decydentów od podnoszenia rąk, że może i musi ona ewoluować, bo zmieniają się warunki, w których sport funkcjonuje.  Zastanawia mnie jednak, kto z obecnych radnych zechce jeszcze w tej kadencji sięgnąć do niej ponownie, aby zmieniać raz ustalone reguły (Dobrze, gdy będzie trzeba modyfikować ze względu na awans, a co wtedy, gdy dojdzie do degradacji jakiegoś klubu?). Stawiam moje złotówki przeciwko waszym groszom, że nikt. Będą bali się kolejnej krytyki, merytorycznej dyskusji (również na łamach echogorzowa.pl za co serdeczne dzięki dla Roberta Borowego) czy wprost obnażenia ich indolencji przez krewkich i pełnych pasji społeczników. W tej sytuacji mamy ponad sto pięćdziesiąt stron dokumentu, którego realizacją zajmie się Wydział Kultury…i Sportu Urzędu Miasta.

Przechodząc do meritum po dość długiej analizie zadaję pytanie publicznie: Czy warto odtwarzać wydział kultury fizycznej? Pragnę poinformować, że – i to pewnie będzie sporym zaskoczeniem – jestem przeciwnikiem tworzenia osobnego Wydziału Sportu, jako bytu autonomicznego z kolejnym Dyrektorem i sekretariatem. Powodów jest kilka, a jeden fundamentalny. To nie wydział tworzy podstawę prawidłowego funkcjonowania tak delikatnej materii, jaką jest sport, a urzędnik (prościej to jest nim właściwy człowiek). Wszyscy jak czytamy ten tekst zgodzimy się, że obecny wydział ma szefa. Obecny Dyrektor jest jednak optymalny dla kultury, ale bynajmniej fizycznej i sportu.

Konia z rzędem temu, kto znajdzie właściwą osobę spełniającą kryteria doboru, a środowisko, z którym przyjdzie mu współpracować zaakceptuje jego misję dając carte blanche przynajmniej do momentu dostrzeżenia pierwszych poważnych sukcesów.

Ludzi mogących pełnić funkcję w naszym mieście jest co najmniej kilku, ale nie chodzi wszak tylko o merytorycznego, dynamicznego, innowacyjnego, charyzmatycznego, spolegliwego, lojalnego, akceptowanego urzędnika. To musi być osobowość. Bez kompleksów potrafiącego rozmawiać z ministrem rządu o kierunkach rozwoju, postawić się szefowi, gdy ten działa politycznie dla osiągnięcia poklasku, a nie wg potrzeb wynikających z przyjętego wcześniej planu. W końcu powinien mieć tak ogromną wiedzę merytoryczną, że gdy zapytany w środku nocy o ilość szkół w naszym mieście bez zastanowienia nie tylko wskaże właściwą liczbę, ale będzie gotów wymienić trenerów pracujących z dziećmi i młodzieżą. No właśnie. Sport to przecież nie tylko te dyscypliny, które trafiły na miejsca priorytetowe w „dokumencie”, ale sport szkolny przede wszystkim. Kluby sobie poradzą, szkoły już niekoniecznie.

I tu możemy rozpoczynać giełdę nazwisk. Najpierw jednak powinniśmy wiedzieć, że to będzie człowiek, któremu blisko do wody, piasku, tartanu, trawy, parkietu i w końcu szlaki. Tak blisko i jednocześnie daleko, bo stronniczość wykluczać będzie jego wiarygodność. To będzie człowiek dostrzegający potrzebę kupna siatki do bramki w szkole podstawowej czy orliku przy Gimnazjum jak i taki, który podejmie decyzję o wyjeździe reprezentacji szkoły na Mistrzostwa Polski w unihokeju, choć nie jest to żaden priorytet. Urzędnik, który nie przestraszy się lobbysty z klubu o wielomilionowym budżecie i posiadającym „autostradę” do magistratu, gdy będzie kreślił słupki w Excelu przygotowując rozstrzygnięcia konkursowe. I w końcu to będzie ktoś, na kim będzie spoczywać ogromna odpowiedzialność za Gorzów na sportowej mapie Polski i Europy. Z uwagi na moje „zakrzywienie” sportowe uważać go będę osobiście za ważniejszego od prezydenta, który jedynie pochyla się każdego roku nad budżetem i ważniejszego od Rady Miasta, która podnosi rękę, kiedy tego od niej oczekuje się. To będzie dla mnie nadprezydent sportu. Niegdyś pisałem o prezydencie Jacku Wójcickim, że będzie prezydentem sportu. Dziś uważam, że jeśli znajdzie takiego człowieka, to może spokojnie pozostać przy swojej dotychczasowej funkcji nie mieszając się w profesję i ufając swojemu podwładnemu.

Pytanie ostatnie. Czy jest taki człowiek w Gorzowie, który podejmie się pracy tak odpowiedzialnej ze świadomością, że najmniejszy nawet błąd może kosztować jego zwierzchnika kilka punktów procentowych mniej w kolejnych wyborach ? Wybór tak trudny, że godny wielkiego Aleksandra Macedońskiego, który przebywając we fryzyjskim Gordionie rozwiązał problem jednym cięciem. Kibicuję i trzymam kciuki za jeden, dobry wybór.

Wyszukaj w blogu: