W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Darii, Mateusza, Wawrzyńca , 21 września 2019

Awans, radość i… sieroctwo

2016-04-17 15:43:11, Autor: Robert Gorbat | Kategorie: Sport, Miasto,

Gorzowscy kibice wreszcie doczekali się znaczącego sukcesu w grach zespołowych. W sobotnie popołudnie piłkarze ręczni Kancelarii Andrysiak Stal wygrali 32:22 ze Szczypiorniakiem Olsztyn i awansowali do pierwszej ligi.

Zwariowany był ten sezon. Pomorska grupa drugiej ligi okazała się tak słaba, że nawet wygranie 25 spośród 26 meczów mogło nie dać gorzowianom awansu. Na szczęście potknęli się tylko raz – w wyjazdowym spotkaniu z GKS Żukowo – zaś ich najgroźniejsi konkurenci niespodziewanie zgubili jedno oczko w remisowym pojedynku na własnym boisku z Tytanem Wejherowo. Cóż, tak to już w sporcie bywa: nieszczęście jednego oznacza szczęście drugiego. W hali przy ul. Szarych Szeregów wystrzeliło w powietrze złociste konfetti, z głośników popłynęło nieśmiertelne ,,We are the champions!’’, a ekipa żółto-niebieskich wykąpała się w szampanie. Widziałem łzy radości w oczach twórcy gorzowskiego szczypiorniaka Michała Kaniowskiego, wieloletniego fizjoterapeuty naszej drużyny (a obecnie seniorskiej reprezentacji Polski) Jerzego Buczaka, głębokie oddechy brał też prezes Stali Ireneusz Maciej Zmora. Sukces – choćby w postaci awansu z drugiej do pierwszej ligi – zawsze buduje, motywuje i cieszy.

Za kilka dni, gdy minie zrozumiała dziś euforia, z pewnością pojawi się bardzo poważne pytanie: za co będziemy grali w pierwszej lidze? Stworzony przez gorzowski magistrat – i utrwalony przez społeczną Radę Sportu przy prezydencie miasta – system finansowania wyczynowego sportu… nie przewidział awansu piłkarzy ręcznych na zaplecze ekstraklasy. Drużyna trenera Janusza Szopy może liczyć najwyżej na to, iż znajdzie się w gronie dyscyplin, które będą partycypowały w podziale 10-procentowej puli na ,,inne sporty’’. Inne, aniżeli wcześniej uznane za priorytetowe: żużel, koszykówka kobiet, piłka nożna, kajakarstwo i wioślarstwo.

Do tej pory nasi świeżo upieczeni ligowcy świetnie dawali sobie radę bez finansowej pomocy miasta. Sami zbudowali sponsoring, który pozwolił im wygrać drugą ligę. Szczebel wyżej to nie wystarczy. Jeśli nie będzie klarownych i pewnych deklaracji wsparcia ze strony miasta, to prywatni inwestorzy nie udźwigną ciężaru sponsorowania pierwszoligowej ekipy. Pytanie tylko, czy miasto dostrzeże potrzeby stalowców. Na razie się na to nie zanosi, bo – w sensie instytucjonalnym – sport został zdegradowany w Urzędzie Miasta z poziomu samodzielnego wydziału do… mało znaczącego referatu w Wydziale Kultury i Sportu. Człowiek, który wygra niedawno ogłoszony konkurs na stanowisko tymczasowego (!) kierownika tegoż referatu będzie mógł co najwyżej apelować do swych zwierzchników, by raczyli się pochylić nad potrzebami piłkarzy ręcznych. Sam nie będzie miał żadnych kompetencji, by podejmować merytoryczne decyzje. Boję się więc, iż szczypiorniści odbiją się od ściany. Ściany skostniałych układów, dawno temu dokonanych podziałów i urzędniczej niechęci do szybkiego reagowania na zmieniającą się rzeczywistość.

Obym się mylił…

Wyszukaj w blogu: