W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Franciszka, Lamberty, Narcyza , 17 września 2019

Niszczenie legendy

2016-04-22 09:38:11, Autor: Jerzy Kułaczkowski | Kategorie: Sport, Miasto,

W naszym mieście sport zawsze odgrywał wielką rolę, czasem nawet większą niż ta sfera życia społecznego na to by zasługiwała. Sukcesy gorzowskich sportowców zawsze były dla nas źródłem uzasadnionej dumy, ale także zbyt często sposobem na leczenie prowincjonalnych kompleksów, jak również okazją do udowadniania naszej wyższości sąsiadom z południa, którym mogliśmy pokazać, że jesteśmy od nich lepsi przynajmniej w sporcie.

W tłustych latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych Gorzów słusznie chlubił się posiadaniem takiej ilości drużyn w najwyższych klasach rozgrywkowych, jaką nie mogłoby się pochwalić żadne inne polskie miasto porównywalnej wielkości. Później było już tylko gorzej, przede wszystkim dlatego, że zawalił się dotychczasowy system finansowania gorzowskiego sportu, co wynikało z faktu zniknięcia z gospodarczej mapy miasta wielkich zakładów pracy będących najważniejszymi sponsorami klubów sportowych. Choćby gorzowski Stilon pokrywał koszty działalności jednego z największych w Polsce wielosekcyjnego klubu sportowego.  Pod szyldem tej fabryki grali piłkarze zgłaszający przez wiele lat uzasadnione aspiracje do ekstraklasy, o najwyższe laury krajowe ubiegały się drużyny siatkarzy, koszykarek, waterpolistów, szachistów, wiele medali w mistrzostwach kraju zdobywali pływacy. Dziś właściwie nic z tego nie zostało, a szczytem degrengolady są losy piłkarzy wodnych. Drużyna GKPW 59, która swą nazwą jednoznacznie nawiązuje do tradycji wielkiej drużyny Stilonu, bodaj szesnastokrotnego mistrza Polski, stała się pośmiewiskiem całej polskiej piłki wodnej, jako że najstarsi górale nie pamiętają już, kiedy to udało się tej ekipie odnieść zwycięstwo w rozgrywkach seniorskich. Bilans tegorocznych, jeszcze nie zakończonych rozgrywek to dwadzieścia porażek w dwudziestu meczach i stosunek bramek 115-400. Trener tej drużyny, kiedyś wybitny bramkarz wielkiego Stilonu dowodzonego przez legendarnego Ryszarda Łuczaka, Piotr Diakonów, od lat tłumaczy te klęski tak samo: jego chłopcy to w większości juniorzy, którzy z góry nie mają żadnych szans w starciu ze starszymi rywalami, a korzyści szkoleniowe wyniesione z tych konfrontacji przyjdą niebawem. Problem jednak w tym, że większość zawodników po osiągnięciu wieku seniora najzwyczajniej w świecie gorzowski klub opuszcza. Byłoby to na swój sposób zrozumiałe, gdyby wynikało z tego, że chłopcy wyjeżdżali z Gorzowa do większych ośrodków akademickich, by kontynuować naukę, a tak się dzieje tylko w niektórych przypadkach. Nasi wychowankowie grają w Arkonii Szczecin, DSW Waterpolo Poznań stanowiąc trzon tych drużyn i walczą o medale mistrzostw Polaki, podczas gdy drużyna GKPW 59 od kilku sezonów okupuje beznadziejnie ostatnie miejsce w tabeli rozgrywek i nie spada z I ligi tylko dlatego, że nie ma gdzie spaść. Są i takie dziwne przypadki, że niektórzy nasi byli zawodnicy nadal mieszkają i pracują w Gorzowie, ale reprezentują barwy klubu z Poznania. Zdarzało się i tak, że jeden z byłych zawodników gorzowskich czasowo przebywał w Londynie jednak przylatywał do Polski na mecze by grać w drużynie z … Poznania. Czy zawodnicy ci kierowali się jakimiś doraźnymi korzyściami finansowymi, jakimś stypendium na przykład? Sądzę, że wątpię. Jest to wyraźny sygnał świadczący o złych stosunkach panujących w GKPW 59 i braku jakiejkolwiek pracy wychowawczej w tym klubie. Potwierdza tę tezę i to, że przed kilkoma laty powstał w naszym mieście nowy klub piłki wodnej – Alfa prowadzony przez Sebastiana Żabskiego i Jacka Osińskiego, który rozpoczął swą działalność od podstaw i już osiąga sukcesy w rywalizacji najmłodszych roczników.

Świadczy to o rozbiciu gorzowskiego środowiska waterpolowego, objawiającego się także nie do końca zdrową rywalizacją pomiędzy klubami, wyrywaniu sobie zawodników i tym podobnymi nieczystymi zagrywkami. Być może sytuację uzdrowi wprowadzenie piłki wodnej do struktur niedawno utworzonej Szkoły Mistrzostwa Sportowego, w składzie, której ponoć ma się także znaleźć sekcja piłki wodnej dziewcząt.

Najgorsze jednak jest to, że w polskiej piłce wodnej nie ma zastosowania przepis znany z innych dyscyplin sportu, który mówi o konieczności wypłacania ekwiwalentu za wyszkolenie zawodnika w przypadku gdy przechodzi on do innego klubu. Oznacza to w naszym przypadku ni mniej ni więcej, że korzyści z poważnych środków finansowych z miejskiego budżetu przeznaczanych na szkolenie i działalność GKPW 59 wynoszą kluby z innych miast. To absolutnie niezdrowa sytuacja wymagająca natychmiastowej reakcji ze strony stosownego wydziału Ratusza sprawującego nadzór nad gorzowskim sportem. Najwyższy czas przerwać tę bezsensowną zabawę i stworzyć system pozwalający zatrzymać gorzowskich wychowanków w naszym mieście i umożliwić im kontynuowanie kariery sportowej w gorzowskich klubach.

Wyszukaj w blogu: