W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Darii, Mateusza, Wawrzyńca , 21 września 2019

Będzie dobrze, jeśli będziecie

2016-05-16 10:04:19, Autor: Leszek Sokołowski | Kategorie: Sport, Miasto,

Sytuacji, w której znajdujemy się na cztery kolejki przed końcem obecnego sezonu nie życzyłbym sobie nigdy. Najwięksi pesymiści przed rozpoczęciem rozgrywek nie przewidywali takiego obrotu sprawy. Jesteśmy na miejscu spadkowym, przed nami mecz o życie (zresztą kolejny) i byt w lidze nie zależy tylko od nas. To rzeczywistość, która przeraża i mobilizuje jednocześnie. Nie sposób przejść obojętnie wobec tego co dzieje się w futbolu na czwartym poziomie rozgrywkowym, bo jak wytłumaczyć kibicom okoliczności, w których od przyszłego sezonu na tym szczeblu drużyny będą rozgrywać mecze na przestrzeni czterech województw, a budżet klubu będzie musiał być powiększony o co najmniej pięćdziesiąt procent w stosunku do obecnego.

Przed rozpoczęciem sezonu 2015/2016 zdecydowano, że po jego zakończeniu ligę opuści jedenaście drużyn, a w całym kraju blisko dziewięćdziesiąt (sic!) z mozołem i często z wyrzeczeniami (przede wszystkim działaczy) budowanych klubów. Klamka jednak zapadła na ul. Bitwy Warszawskiej w Warszawie. Zarząd PZPN ze Zbigniewem Bońkiem na czele zdecydował, a konsekwencje mają ponieść ci, na których zbudowano całą polską piłkę. Małe kluby lub te, których koleje losu tak się potoczyły, że grają niżej rodziły, rodzą i będą rodzić największe talenty kadry narodowej i rodzimego futbolu. Reforma to potężny cios finansowy dla klubów (utrzymanie), ale także dla prowadzących rozgrywki. Okręgowe związki piłki nożnej pozostawiono z tykającą bombą. Każdy klub wpłacając do kasy związku pieniądze utrzymywał poniekąd samą organizację. Jeśli lig będzie mniej to i drużyn, a co za tym idzie wpływów także będzie mniej.

Czy PZPN o tym pomyślał, a działacze w terenie wyprzedzili wtedy swą myśl o te kilka lat zanim reforma dotrze do miejsca, w którym jest teraz? Wątpię i twierdzę, że zadziałał tu fenomen świeżości nowego, rzutkiego, inteligentnego i pełnego energii Prezesa, który polską piłkę chce wprowadzić do światowej czołówki na skróty. Wizytówkę w postaci kadry mamy wspaniałą. Ogrywamy mistrzów świata (nikt za chwilę nie będzie pamiętał, że gole wpadały do bramki rywali, a przewagę bezdyskusyjną mieli na "narodowym" przez cały mecz Niemcy), a nasi reprezentanci zdobywają korony mistrzów w ligach zagranicznych. Prawdziwy futbol to ten, w którym emocje unoszą się nad boiskiem przez cały mecz, bo na krzesełkach stadionu siedzi tata, mama, siostra i kumple z osiedla. To nieustający doping w meczu u siebie i jeszcze głośniejszy w pojedynkach wyjazdowych. To tysiące  kilometrów pokonywane za swoją ukochaną drużyną gdy trzeba urwać się z pracy czy szkoły, żeby zdążyć na autobus i wrócić tego samego dnia, bo żona, dzieci, mama, etc.., a szef w pracy krzywo spojrzy gdy rozmawiać będziemy z klientami szeptem po wczorajszym zdzieraniu gardła na sektorze w drugim końcu Polski. To właśnie jest ta magia futbolu, gdzie piłkarze i kibice żyją w symbiozie tak wielkiej, że możemy nazywać to jednym organizmem. I tak jest przy Olimpijskiej.

W Gorzowie na piłkę nożną chodzą już całe pokolenia kibiców. Na stadionie spotykam setki ludzi, którym trudno wyobrazić sobie sobotę bez meczu. Taki Kaius (drużyna) i Kaia (kibice). Nierozerwalnie związani. I żadna reforma degradująca zasłużone, legendarne czy zupełnie nowe zespoły tej więzi nie rozerwie.

Reforma jednak może obrócić w niwecz nawet najpiękniejsze dzieło jeśli nie dostrzega się tego co jest na dole, u podstaw. Wielokrotnie to właśnie decyzje administracyjne powodowały, że najlepsze projekty upadały choć ludzie tworzący je oddawali się realizacji bez reszty.

Możemy dziś rozrywać szaty i dawać upust swojej frustracji w związku ze zmianami jakie nastąpią po zakończeniu sezonu, ale czyńmy to dopiero wtedy gdy szans na zwycięstwo pozbawieni będziemy już definitywnie. Ciągle jednak istnieje możliwość, że będziemy dumni z tego, że gorzowscy chłopcy będą nie tylko cieszyć się grą, ale przede wszystkim zachowają dla tej rzeszy kibiców ligę. Tego oczekujemy patrząc na Stilon z perspektywy trybun.

I na koniec apel. W Gorzowie zagramy w tym sezonie jeszcze tylko w środę 25-go maja. Przyjdźcie na mecz, bo piłkarze dają z siebie wszystko dla kibiców i potrafią wznieść się na wyżyny swoich umiejętności przy akompaniamencie głośnego dopingu. Bądźcie na dobre i na złe...  Zawsze.

Wyszukaj w blogu: