W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Darii, Mateusza, Wawrzyńca , 21 września 2019

Dlaczego tylko (lub prawie) chłopcy?

2016-05-22 22:40:04, Autor: Leszek Sokołowski | Kategorie: Sport, Miasto,

Zanim przejdę do tematu dzisiejszego felietonu śpieszę z gratulacjami dla seniorskiej drużyny „szczypiorniaka”, która w pięknym stylu „wjechała” na zaplecze ekstraligi. Przyznaję, że choć drużyna budowana jest przy boku speedwaya to wielkie ukłony dla Michała Kuglera (prezesa) za tytaniczną wręcz pracę dla osiągnięcia sukcesu. Słowa uznania z mojej strony dla zawodników i trenerów, bo to oni wywalczyli na parkiecie ten sukces.

Wracając jednak do meritum publicznie zadaję pytanie: Czy nie naruszona zostaje w naszym mieście idea równości płci? To kwestia dość istotna (zapisana m.in. w Konstytucji i Karcie Praw Podstawowych), bo w taki sposób w jaki faworyzuje się dyscypliny sportu reprezentowane przez mężczyzn nie spotykane jest to na zachodzie Europy, a w Stanach Zjednoczonych jest to wręcz niedopuszczalne. Oczywiście oponenci mogą mi zarzucić natychmiast argument związany z gorzowskimi koszykarkami, które przynoszą nam chlubę i możemy brać ich za przykład w kwestii szkolenia, organizacji i prowadzenia już od wielu lat. Wchodząc jednak głębiej dostrzeżemy, że sukcesy osiągane są z ogromnym wsparciem zawodniczek z zagranicy. Gorzowskie juniorki w wielu przypadkach biją na głowę rówieśniczki z Polski, ale w pierwszej drużynie są dopełnieniem trzonu zespołu. Nie zawsze tak bywało, więc to także (jako obserwator) doceniam i chapeau bas dla Zarządu za sukcesy, z których cieszę się ogromnie. Są jeszcze piłkarki z TKKF, gdzie prezes Janusz Kałuziński spina budżet ekwilibrystycznymi pozycjami, aby utrzymać poziom, z którego Gorzów niegdyś słynął, ale te czasy zdaje się szybko nie wrócą. Oprócz sportów zespołowych są jeszcze indywidualne. Pływanie i lekkoatletyka. W „basenie” wciąż czekamy na swoją mistrzynię olimpijską lub triumfatorkę Mistrzostw Polski na szczeblu seniorskim. W LA odnosimy ogromne sukcesy tylko dzięki oddanej kadrze trenerskiej i Alma Mater przy Estkowskiego, która dokonuje cudów, aby perspektywiczne dziewczyny zatrzymać choćby kolejny semestr w Gorzowie. Pozostają kajaki i wiosła. Tu mamy olimpijczyków i olimpijki z sukcesami (wielkie ukłony), ale to dyscypliny elitarne i trudno tu mówić o masowości szkolenia czy oddziaływania społecznego.

A jak jest u chłopaków? Tu wielkie triumfy święcą panowie. Jest w klubach rozbudowana piramida szkoleniowa (futbol, piłka ręczna, speedway, koszykówka, siatkówka, etc...). Nie wszędzie jest pierwsza drużyna, ale szkolenie trwa przez cały czas – w dużym stopniu dzięki trenerom w szkołach publicznych i dbałości o to m.in. Międzyszkolnego Ośrodka Sportowego.

Dlaczego w takim razie chłopcy mogą liczyć na szeroki gest pomocy miasta, a dziewczyny już niekoniecznie? To trudne pytanie, ale proszę spojrzeć na efekt końcowy. Brak zrównoważonego rozwoju dyscyplin w kontekście płci prowadzi do marginalizowania i wypychania kobiet ze sportu w ogóle. Protekcjonalne nastawienie wobec sportu żeńskiego (mówię o sekcji, a nie o dyscyplinie) powoduje, że traktujemy go jako „gorszy”, „mniej atrakcyjny”, „mało medialny”, „uzupełniający”. Te słowa słyszę niejednokrotnie, gdy spotykam się z ludźmi na co dzień uprawiających sport lub będących w orbicie jego oddziaływania. To niesprawiedliwe i jakimś sensie poniżające i nie zgadzam się z taką opinią. Jak w takim razie temu zaradzić ?

Odpowiedź może być dość prosta i – wbrew opiniom – dość szybko zrealizowana, bo Gorzów – po ogromnych perturbacjach – przyjął strategię rozwoju sportu  i należało by zadbać o rozwój dyscyplin tam wskazanych w odniesieniu do obu płci. Skoro jest koszykówka żeńska to wesprzeć należy rozwój basketu męskiego. Nie musi to być na poziomie ekstraligi (profesjonalizacja ligi jest dla Gorzowa nie do przeskoczenia), ale na trzecim poziomie już chłopcy mogliby się realizować (przykład męskiej koszykówki mamy w Zielonej Górze, gdzie okazuje się to wizytówką miasta na skalę światową, młodym chłopakom makroregion mógłby pomóc w realizacji swoich predyspozycji i był świetnym oddziaływaniem aglomeracji na region). Siatkówka męska tuła się po niższych ligach, a dlaczego nie mogłaby zagrać tam również żeńska reprezentacja Gorzowa ? Szkolenie w III LO jest cały czas rozwijane i z wymiernymi efektami prowadzone. Sukcesy w wieku juniorskim wciąż odnosimy, a gdy kończymy Gimnazjum (bo to jest ten moment rozstawania się z profesjonalnym szkoleniem młodych ludzi) ta cała para idzie w gwizdek. I piłka ręczna. Dziś jest sukces...chłopców. Pierwsza liga to spełnienie marzeń (apetyt rośnie w miarę jedzenia, więc może w przyszłości przyjedzie tu na mecz ligowy Vive czy Wisłą Płock gdy zagramy na najwyższym poziomie), a dziewczyny grające w szczypiorniaka znów mogą realizować się jedynie w gimnazjadzie. Smutne to i przygnębiające.

Żeński sport – oprócz wymienionych powyżej – w Gorzowie to wciąż życzenie. Jak okazuje się coraz mniejszej liczby entuzjastów sportu w ogóle...

Wyszukaj w blogu: