W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Franciszka, Lamberty, Narcyza , 17 września 2019

Wspólne święto całego miasta

2016-07-26 10:00:45, Autor: Leszek Sokołowski | Kategorie: Sport, Miasto,

Nieco ryzykowne stwierdzenie, że całego, ale gdyby zmierzyć potencjał, przekaz, oddziaływanie i sympatie to wyszłoby jakieś dziewięćdziesiąt procent. Tyle dobrego i tyle złego mają w sobie dwa gorzowskie kluby. Piłkarski (Stilon Gorzów) i żużlowy (Stal Gorzów). W przyszłym roku skazani będziemy na świętowanie dwóch pięknych jubileuszów – skazani, bo niestety osobnych. Oba podmioty kończyć będą okrągłe 70 lat. I nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że w naszym mieście odbędzie się w przyszłym roku – nomen omen – ściganie na lepsze i bardziej efektowne celebrowanie wieku dojrzałego i zacnego. Różne były przez te siedem dziesiątek lat koleje losu naszych wizytówek. Zmiany nazw, różne wizje zarządów, degradacje i próby reaktywacji, aż w końcu udaje się dźwigać ciężar odpowiedzialności zarządzania nowemu pokoleniu. W klubach rządzą młodzi, pełni pasji do swojej dyscypliny, mający za sobą już jakiś bagaż doświadczeń, choć w dalszym ciągu przed nimi więcej niż mniej na tym padole. Z pewnością w obu klubach jubileusz to będzie okazja do pokazania się z jak najlepszej strony i wsłuchując się w ostrożne zapowiedzi będzie to coś niezwykłego.

Biorąc powyższe pod uwagę dostrzegam jednak pewne niebezpieczeństwo. Pomimo faktu, że rówieśnicy to jakby jeden jest gorszym bratem drugiego. Pierwszy zawsze miał pod górkę, starał się, uzyskiwał średnie oceny, choć kilka razy przyniósł do domu pochwałę od wychowawczyni. Drugi jakby schludniejszy, zawsze hołubiony i doceniany nawet wtedy, gdy powody były raczej wątpliwe to po łapkach od taty nigdy nie dostał. I tu po tych siedemdziesięciu latach przychodzi (?) mądra matka. Taka, która swoje dzieci kocha ponad miarę – obu równo. Tą matką jest oczywiście samorząd (wiem, że to męskoosobowe, ale matka to matka, więc tu pasuje). Zupełnie nic nie stoi na przeszkodzie, aby Prezydent Jacek Wójcicki spotkał się w tej sprawie wspólnie z prezesami obu zasłużonych dla miasta klubów. Wprost zaproponował pomoc i wysłuchał projektów, które chcą realizować oba podmioty. Pomóc zorganizować fetę na cześć ogromnego wkładu w budowę marki Gorzowa bez podziału na lepszych i gorszych.

Dostrzegam jednak oczami wyobraźni nadchodzący jubileusz. „Gorszy” brat jak zwykle zostanie postawiony do kąta i najwyżej będzie mógł w gronie najbliższych przyjaciół obchodzić to święto. „Lepszy” wjedzie do filharmonii ( o ile jeszcze będzie) lub teatru (przecież spektakl był) i dostanie od taty talon na kolejne lata życia w dostatku i luksusie. Przecież może być inaczej. Może być normalnie. Natychmiast odezwą się w takim przypadku dyżurni kontestatorzy, którzy usilnie będą udowadniać wyższość i ważność swoich racji. Ja też je mam i dość często je manifestuje, ale w tym właśnie jest ambaras... Oczywiście wskazywanie z jednej strony ilości majstrów „lepszego”, przekaz medialny i oddziaływanie na społeczność Gorzowa, a z drugiej nieporównywana popularność i masowość uprawiania dyscypliny, wieczna walka o każdy publiczny grosz na szkolenie „gorszego” ma swoje pełne uzasadnienie. Nie próbuję na siłę niczego udowadniać, choć skrzywdzić „gorszego” nie pozwolę. Taka już moja socjalistyczna wrażliwość. Tym niemniej pomysł wsparcia na równi obu inicjatyw, a jeszcze lepiej ogłoszenie roku przyszłego jubileuszem dwóch najważniejszych marek Gorzowa z jednoczesną pomocą samorządu przy organizacji oficjalnych uroczystości byłby absolutnym hitem dla obecnej władzy: i w mieście i w klubach. Karkołomne przedsięwzięcie, ale jest autorskie. Nie konsultowane z nikim, a jedynie z czystej potrzeby harmonii i wiary, że znów – tak jak przed 1995 rokiem – może być inaczej niż teraz.

Miną lata zanim kolejne pokolenia gorzowskich kibiców dostrzegą potrzebę budowania mostów, ale może warto kiedyś zacząć. Nie staję w szranki z wielkim Aleksandrem w kwestii rozwiązania fundamentalnego sporu Stilon czy Stal (mowa o węźle w Gordion), ale liczę na refleksję, jaką jesteśmy winni temu naszemu Gorzowowi. To proces długi i niewątpliwie efekt końcowy niepewny. Należy jednak rozpocząć prace przygotowawcze, a takimi byłyby wspólne obchody jubileuszu. Dopóki jednak, choć jeden wojownik – po którejś ze stron – będzie dostrzegał nieszczerość takiego działania to może lepiej nie zabierać się do tego. Taki projekt musiałby gasić wiele ognisk zapalnych i pożarów, które w kontekście wielu lat niechybnie wybuchałyby, ale w całej swojej naiwności uważam, że warto, bo jesteśmy to winni miastu i jego mieszkańcom.     

Wyszukaj w blogu: