W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Darii, Mateusza, Wawrzyńca , 21 września 2019

Mierz siły na zamiary

2016-10-09 11:46:49, Autor: Robert Gorbat | Kategorie: Sport, Miasto,

Nasz narodowy wieszcz Adam Mickiewicz napisał w ,,Pieśni Filaretów’’: ,,Mierz siły na zamiary, nie zamiar podług sił’’. To klasyczne zdanie przypomniało mi się nie z powodu niedawno rozpoczętego roku szkolnego, lecz po przeczytaniu niezwykłej wiadomości w ,,Gazecie Lubuskiej’’: prezydentowi Zielonej Góry marzy się wybudowanie w jego mieście pięknego stadionu piłkarskiego, wprowadzenie drużyny na poziom ekstraklasy, a potem nawet do Ligi Mistrzów!

Zważywszy, iż żyjemy w najbardziej zacofanym futbolowo województwie w Polsce, informacja jest rzeczywiście kosmicznego kalibru. Pozostaje mi tylko przyklasnąć wizji prezydenta Janusza Kubickiego, do którego najwyraźniej dotarła doskonale znana wszystkim ludziom sportu prawda: w tej dziedzinie życia najważniejsza jest piłka nożna. Kilka lat świetlnych za nią plasują się pozostałe gry zespołowe i olimpijskie dyscypliny indywidualne, a dopiero po następnych kilku latach świetlnych – żużel. Tak jest i nic tego nie zmieni. Kto nie rozumie prostej logiki, wynikającej z zainteresowania kibiców, stacji telewizyjnych, nakładów sponsorów i wreszcie liczby osób, uprawiającej poszczególne dyscypliny, musi przegrać. Czyli skazać się na sportowy niebyt, a w najlepszym wypadku – na życie w sportowym zaścianku.

Teraźniejszość futbolu w Lubuskiem to zaledwie jedna drużyna na czwartym poziomie rozgrywek (plączący się w końcówce trzecioligowej tabeli Falubaz Zielona Góra) i mający nadzieję na rychły marsz na salony Stilon Gorzów (dziś lider czwartej ligi). W Zielonej Górze prezydent zdobył się wreszcie na odważną deklarację, z której na pewno będzie w następnych latach rozliczany. A w Gorzowie – po dziesiątkach lat przepychanek i obiecanek – wreszcie mamy realne plany całkowitej przebudowy futbolowego obiektu przy Olimpijskiej i zaczątki lokalnej Akademii Piłkarskiej. Przy takim podejściu do sprawy, czyli rozpoczęciu sanacji lokalnej ,,kopanej’’ od budowy nowoczesnego stadionu i stworzenia szerokich podstaw szkoleniowych, sukcesy muszą przyjść. Może nie od razu, może dopiero po kilku lub kilkunastu latach, ale w końcu przyjdą. Inaczej być nie może.

Opowieści o Lidze Mistrzów są dziś w naszym pięknym regionie bajkami z krainy ,,Tysiąca i jednej nocy’’. Kiedyś było jednak tak samo w innych ośrodkach. Jeśli do elity mogły się dostać drużyny z węgierskiego Debreczyna, rumuńskiego Cluj, norweskiego Trondheim czy białoruskiego Borysowa, to dlaczego nie mogą z Zielonej Góry lub Gorzowa?! Przy mądrej, długofalowej polityce nie ma rzeczy niemożliwych. Ekipa z liczącej zaledwie 800 dusz Niecieczy może za kilka miesięcy grać w kwalifikacjach Ligi Europy. A austriacki Innsbruck, w którym mieszka około 105 tysięcy ludzi, dwa razy organizował zimowe igrzyska olimpijskie. Nie wielkość ośrodka decyduje, więc o jakości życia sportowego. Ta zależy wyłącznie od otwartość głów, wizji i determinacji ludzi, tworzących jego rzeczywistość.

Wyszukaj w blogu: