W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Ady, Aleksandra, Dagmary , 12 grudnia 2019

Samotne białe żagle

2016-11-04 19:19:46, Autor: Christophe Jędrzejczak | Kategorie: Miasto,

Miasto Gorzów kojarzone jest zasadniczo z rzeką Wartą, pomijając fakt, że przecież w promieniu zaledwie kilkunastu kilometrów od granic miasta znajdują się malownicze jeziora, na których przez dziesiątki lat młodzież gorzowska doskonaliła swoje żeglarskie umiejętności.

Tradycja ta przetrwała do dzisiaj, chociaż liczba młodych gorzowian uprawiających ten piękny sport drastycznie zmalała. Założony 35 lat temu klub żeglarski Panta Rhei pomimo swojej atrakcyjności już nie przyciąga dziesiątek młodych ludzi spragnionych kontaktu z naturą oraz zdobywania patentów otwierających drogę do podróżowania na wodach całego świata.

Żeglowanie, tak jak wiele innych form uprawiania sportu, w kraju gdzie wszystko należało zmienić, przybrało nowe formy. Z harcerskiej przygody rozwijającej zamiłowanie do pokonywania własnych słabości w walce z żywiołami, uczącej pracy w zespole, ten piękny sport, uważany dzisiaj za drogi i niedostępny, stał ekskluzywnym klubem osób posiadających środki finansowe na zakup cygar oraz pozwalające na spędzenie kilku tygodni wakacji na wodach mórz południowej Europy czy morza Karaibskiego. Ale na szczęście są jeszcze w Gorzowie rodziny, które dzięki swojej pasji do żeglowania i miłości do piękna naszej planety kultywują w jak najbardziej pozytywny sposób żeglarstwo, no może już nie po okolicznych jeziorach, ale po morzach Europy i świata.

Rodziną, w której pasja do rozwijania u swoich dzieci miłości do żeglowania opartej na szacunku do przyrody oraz przygody rozwijającej relacje między ludzkie i hartujące charaktery, są państwo Lewandowscy. Pan Lewandowski, jak i jego córka, posiadają międzynarodowe patenty żeglarskie. Jak wiele anonimowych rodzin w Gorzowie są bardzo skromni, ale kiedy zaczynają opowiadać o morzu i żeglarstwie, wstępuje w nich inny duch. To dzięki nim wiele osób z Gorzowa mogło poznać trudy żeglarskiej przygody.

Państwo Lewandowscy, rozumiejąc żeglarstwo jako wspaniałe doświadczenie grupowe, każdego roku organizują wspaniałe rejsy po morzach południowej Europy, na które zapraszają wybrane przez siebie osoby. Uczestnicy tych rejsów zwracają uwagę na wyjątkowe umiejętności współpracy między panem Lewandowskim a jego córką Katarzyną. Osoby te do dzisiaj wspominają rejs z 2015 roku na morzu Egejskim, kiedy to czwartego dnia rejsu rozszalała się burza. Wzburzone morze oraz szalejący wiatr stwarzały tak ekstremalne warunki do żeglowania, że tylko dzięki mądrości i perfekcyjnej kontroli nad ponad 14-metrowym jachtem, pani Katarzyna, wspomagana przez ojca, doprowadziła szczęśliwie łódź do portu. Pomimo dużego zmęczenia i rozszalałego żywiołu wspaniale zacumowała przy nabrzeżu, za co jedyną nagrodą były oklaski międzynarodowej braci żeglarskiej obserwującej manewry pani Katarzyny z pokładów własnych jachtów. Szacunek braci żeglarskiej do profesjonalizmu pani Katarzyny budził dumę wśród gorzowskiej załogi, bo przecież pani Kasia pochodzi z Gorzowa. Na nabrzeżu padały pytania o miasto pochodzenie załogi i tak państwo Lewandowscy stali ambasadorami Gorzowa. 

Dzisiaj ten piękny sport uczący współpracy pomiędzy członkami załogi, solidarności pomiędzy załogami łodzi w chwilach zagrożenia, wymagający od każdego żeglarza odpowiedzialności oraz pokonywania własnych lęków w momentach walki z żywiołem, który czasami potrafi uświadomić, w jakim świecie żyjemy i jak nasze życie może być zależne od innych ludzi. Solidarność wytworzona poprzez wspólną pracę na jachcie bardzo często przeradza się w trwające lata przyjaźnie. Bezpośredni kontakt z naturą uczy szacunku do niej oraz, wyczulając na jej piękno, tworzy z żeglarzy ludzi wrażliwych i broniących piękna naszej planety.

Powoli rozmywają się idee wychowywania młodych ludzi w wartościach niezbędnych do dobrego funkcjonowania w społeczeństwie gwarantujące zachowania równowagi pomiędzy ludźmi a otaczającym ich środowiskiem.

Dobrym symbolem zmieniającej się rzeczywistość jest niszczejący budynek na Wartą, była siedziba LOK oraz PZG, który przeszedł w „dobre”, bo przecież prywatne ręce. Co będzie, gdy zabraknie takich rodzin jak państwo Lewandowscy? 

Wyszukaj w blogu: