W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Belii, Ludwika, Luizy , 25 sierpnia 2019

100-lecie jazzu

2017-01-01 11:57:28, Autor: Bogusław Dziekański | Kategorie: Miasto,

„Muzyka jazzowa obiektywizuje Amerykę. To forma sztuki, która pozwala nam w sposób bezbolesny zrozumieć samych siebie. Siła jazzu, jego nowatorstwo, polega na tym, że zebrana naprędce grupa ludzi może tworzyć sztukę, sztukę improwizowaną. Następuje miedzy nimi wymiana poglądów i właśnie ona jest sztuką. Bach również improwizował, ale nigdy by nie powiedział do drugiego altowiolisty zagrajmy Ein Feste Burg. Natomiast w jazzie jest tak, że jeżeli przyjdę nad ranem do baru w Milwaukee, w którym będzie trzech muzyków, mogę powiedzieć zagrajmy razem bluesa i zaczynamy grać. Przysłuchujemy się sobie, bo nie wiadomo co będzie dalej. To jest nasza sztuka. Dialogujemy ze sobą, prowadzimy rozmowę. Mówimy do siebie językiem muzyki.

To jest muzyka Ameryki, powstała z milionów rozmów między posiadającymi i nieposiadającymi, szczęśliwymi i smutnymi, między wsią i miastem, czarnymi i białymi, mężczyznami i kobietami. Między starą Afryką i starą Europą. Do owych rozmów mogło dojść wyłącznie w nowym świecie. To jest sztuka improwizowana, powstająca na gorąco, tak samo jak kraj, w którym się narodziła. Preferuje indywidualizm, ale wymaga partnerskiej współpracy. Nieustannie się zmienia, ale zawsze nawiązuje do bluesa. Ma bogate tradycje i własne reguły, ale co wieczór jest całkowicie nowa.

Ta muzyka odzwierciedla walkę o byt i życiowe ryzyko, i stratę wszystkiego, i znalezioną miłość, ale także dostarcza wielu przyjemności. Cieszyła się ogromną popularnością i przeżywała trudne czasy, ale zawsze była tożsama ze wszystkimi Amerykanami i tym, co najlepsze. Jazz, mawiał  perkusista Art Blakey, zmywa kurz codziennego życia, ale przede wszystkim jazz kołysze.

Muzyka jazzowa jest pochwałą ludzkiego życia, wyraża jego naturę, absurdalność, ignorancję,  wielkość, inteligencję, seksualizm i głęboką emocjonalność. Jazz to wszystko odzwierciedla. To jest najwyższy poziom indywidualizmu. Nieważne jak ktoś to zagrał, ja zagram to inaczej. Kiedy patrzysz na grającego muzyka jazowego, patrzysz na pioniera na odkrywcę, eksperymentatora, naukowca, ponieważ jesteś świadkiem procesu tworzenia”.

Powyższe słowa pochodzą ze wstępu do dwunastoodcinkowego serialu „Historia jazzu” w reżyserii Kena Burnsa. Głównym narratorem jest trębacz Wynton Marsalis.

Do lat 40. XX wieku jazz był muzyką popularną. Kiedy na początku lat czterdziestych rodził się bebop - jak ochrzcili nowy styl krytycy - był gwałtowny i nieprzewidywalny, stawiał na solowe popisy i wymagał skupienia uwagi, zamiast rozpływać się w tle, jak większość ówczesnej muzyki popularnej. Była to muzyka, która zwiastowała przejście jazzu od muzyki przede wszystkim tanecznej do współczesnego statusu pełnoprawnej dziedziny sztuki. Sztuki, która kiełkowała na plantacjach bawełny na południu Stanów Zjednoczonych, a  stała się tradycją nowoorleańskich barów z alkoholem i domów publicznych z czasów prohibicji.

Od tamtego czasu powstało wiele fantastycznych stylów i kierunków w muzyce jazzowej, ale tak naprawdę od lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku nie powstał żaden dominujący styl. Ostatni, który zawojował świat, to rap. Tę muzykę stworzyli Afroamerykanie w oparciu o historię, spuściznę bluesa i jazzu. RAP - „Rhythmic American Poetry” - to nic innego jak powrót do pierwotnych form bluesa i tak jak kiedyś, jest to opowieść o problemach, uwierających jednostkę i społeczeństwo, ale dzisiaj, w wymiarze współczesnym.

Pierwsze nagranie płytowe z muzyką jazzową  zrealizował 26 lutego 1917 zespół Original Dixieland Jass Band, ku ironii losu zespół tworzyli biali muzycy, chodź jazz zawdzięczamy czarnej społeczności amerykańskiej. Sprzedano 25 tys. płyt. Był to pierwszy sukces komercyjny w historii fonografii. Tego dnia jazz opuścił bary i spelunki Nowego Orleanu i zaczął się rozlewać po świecie. Dało to początek wielkiej rewolucji kulturalnej i społecznej. 100 lat temu jazz zaczął zmieniać świat.

Jazz przywrócił muzyce improwizację, zapomnianą przez muzyków klasycznych od czasów Bacha. Stworzył jeden z fenomenów tej muzyki, jam session. To forma spontanicznego muzykowania, improwizowania w oparciu o znane standardy, ale często to droga do dokonania rewolucji  w tej muzyce. Tak się rodził bebop i cały nowoczesny jazz, nocą w klubach Nowego Yorku.

Choć jazz powstał w Stanach, to tu ciekawostka: pierwszą uczelnią muzyczną na świecie, gdzie wprowadzono zajęcia z muzyki jazzowej, było Konserwatorium we Frankfurcie nad Menem, a było to w roku 1928. Autorami tego byli Bernhard Sekles i Matyasa Siber. Obaj byli Żydami i po dojściu nazistów do władzy zajęcia zlikwidowano.

Jazz ciągle podsyca wyobraźnię młodych ludzi na całym świecie. Chcą być współczesnymi Parkerami, Davisami, Monkami, Rollinsami, Coltreinami. Chcą grać, według nich, najważniejszą muzykę.

7 stycznia anno domini 2017 roku na filarowej scenie, na jam session, stanie blisko 40 muzyków, reprezentujących różne szkoły jazzu w Europie. Zabiorą nas do swojego świata jazzu, a my, słuchacze, będziemy podążać za ich wyobraźnią i kreacją muzyczną. Być może, w nocy z 7 na 8 stycznia na klubowej scenie odkryjemy tych, którzy będą wytyczać nowe ścieżki w tej muzyce.

Szczegóły na www.jazzfilary.pl

Wyszukaj w blogu: