W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Emilii, Julinana, Konstancji , 19 sierpnia 2019

Taniec z gwiazdami

2017-03-05 14:37:10, Autor: Robert Gorbat | Kategorie: Miasto,

Moi przyjaciele i znajomi wiedzą, że bawię się w taniec towarzyski. Z przyjemnością poświęcam swój wolny czas, by nie poplątać nóg i nie podeptać partnerki w rumbie, tangu czy walcu. A zapytany, dlaczego decyduję się tańczyć bez wcześniejszego przyjęcia procentów, odpowiadam uczciwie: z co najmniej trzech powodów. Po pierwsze dlatego, że upływające lata i zdrowie nie pozwalają mi już uganiać się za futbolówką. Po drugie dlatego, że eleganckie ruchy i świetna muzyka mają niezaprzeczalne walory estetyczne oraz artystyczne. I po trzecie dlatego, że systematyczne treningi i wspólne zainteresowania dobrze robią moim relacjom rodzinnym. Tylko i aż tyle.

U schyłku lutego miałem okazję obejrzeć dużo lepszych od siebie podczas turnieju Pro-Am w Szczecinie. Skąd dziwna nazwa Pro-Am? Bo połowę każdej pary tworzy profesjonalista, a połowę amator. W zdecydowanej większości przypadków zawodowcami są mężczyźni, zaś amatorkami kobiety. Takie, które bardzo chcą tańczyć, lecz nie mają stałych - rzec można życiowych - partnerów do tańca. Wrażenia artystyczne, spotęgowane pokazowymi występami kilku w pełni profesjonalnych par, wywiozłem stamtąd fantastyczne. Zasady turnieju, podczas którego sędziowie oceniali tylko amatorskie połówki, pozostawiły jednak we mnie spory niedosyt.

W tanecznym światku nikt nie ukrywa, iż formuła Pro-Am jest w pełni komercyjna. Panie płacą profesjonalistom niemałe pieniądze najpierw za godziny wspólnych treningów, a później za wyjazdy z nimi na turnieje i każdy konkursowy taniec. Kupują sobie możliwość szybkiego rozwoju technicznego i wystąpienia przed szerszą publicznością. Ciężko pracują, by spełnić dziewczęce marzenie: ,,Ja też chcę być księżniczką’’. Tyle tylko, że po turnieju Pro-Am zostają ze swymi niemałymi umiejętnościami… same. Dlaczego? Bo większość z nich nie ma już szans na poważne, zawodowe kariery taneczne. A z drugiej strony tańczą za dobrze, by znajdować przyjemność w występach z prawdziwymi amatorami.

Czy taniec jest sportem? Niewątpliwie tak. Wymaga tytanicznej pracy fizycznej, godzin treningów, hektolitrów wylanego potu. Podziwiam ciężko pracujących zawodowców. Żywię niekłamany szacunek dla amatorskich, najczęściej seniorskich par, poświęcających się tej dziedzinie aktywności. Ale wciąż nie znajduję uzasadnienia dla formuły Pro-Am. Bo czy potrafimy sobie wyobrazić ocenianie w łyżwiarstwie figurowym występu tylko jednej osoby? Albo – nieco przerysowując problem - mecz piłkarski, w którym połowę rywalizujących drużyn stanowią profesjonaliści, a połowę przypadkowi grajkowie? I przepisy, że sędziowie mogą uznawać tylko te gole, które strzelili amatorzy?

Formuła ,,tańca z gwiazdami’’ dobrze sprawdziła się w telewizji. Przeniesienie reguł teleturnieju do życia trąci jednak sztucznością. Bo oglądając turniejowe popisy par Pro-Am trudno pozbyć się natrętnej myśli, że wszystko to dzieje się… wyłącznie w oparciu o jednostronne, komercyjne kontrakty.

Wyszukaj w blogu: