W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Hugona, Piotra, Roberty , 29 kwietnia 2017

Jeszcze sporo przed nami

2017-04-04 15:43:39, Autor: Jerzy Kułaczkowski | Kategorie: Miasto,

W trakcie jednej ze swych lektur znalazłem absolutny cymesik, którym, jak myślę warto się podzielić. Jego wartość jest tym istotniejsza, że w naszych zwariowanych czasach jego znaczenie może nabrać złowrogiej aktualności.

Otóż okazuje się, że w roku 1924 w Związku Radzieckim, pierwszej ojczyźnie mas pracujących, został opublikowany uczony dokument podpisany, a jakże przez profesora nauk medycznych niejakiego Arona Załkinda pod obiecującym tytułem „Dwanaście przykazań seksualnych rewolucyjnego proletariatu”. Pan profesor zachował tyle przyzwoitości, że nie postąpił jak Mojżesz i nie zaproponował dekalogu seksualnego, ale sformułowane przez niego reguły są tak absurdalne i groteskowe, że nie odmówię sobie przyjemności zacytowania przynajmniej niektórych.

„Wybór partnera seksualnego powinien odbywać się zgodnie z klasowymi celami rewolucyjnego proletariatu.

W stosunkach miłosnych nie ma miejsca na flirt, kokieterię, uwodzenie.

Życie płciowe jest nieodłącznym składnikiem bojowego arsenału proletariatu.

Akt płciowy nie może odbywać się często.

Duża częstotliwość aktów płciowych prowadzi do dużego osłabienia sił psychicznych, które należy przeznaczyć na działalność społeczną, naukową i inną.

Klasa zgodnie z celami rewolucji ma prawo ingerować w życie płciowe swoich członków.

Seksualizm musi podlegać zasadom klasowym.

Należy unikać poszukiwania nowego partnera seksualnego, gdyż jest to bardzo skomplikowane i czasochłonne, pozbawia więc obywateli ich sił twórczych.

Zakazuje się wszelkich perwersji seksualnych.”

Można by te zasady skwitować śmiechem i potraktować jako ramotę historyczną. Jednak im dłużej nad nimi myślałem, tym mniej mi było do śmiechu.

Dziś, gdy coraz częstsze i coraz bardziej uzasadnione stają się porównania naszej rzeczywistości do nieodległych przecież totalitaryzmów, może się okazać, że to co wydaje się nam ponurym żartem nagle może okazać się powszechnym i oficjalnym sposobem myślenia i działania.

Dotyczy to także sfery życia intymnego Polaków. In vitro, antykoncepcja i aborcja, edukacja seksualna, jacyś dziwaczni eksperci – seksuolodzy głoszący teorie, których nie powstydziłby się rzeczony profesor Załkind, to wszystko pokazuje, że obecnie rządzący chcą mieć wpływ na nasze życie intymne, a w dziele tworzenia nowego typu obywatela wielką rolę przypisują właśnie kwestiom rozgrywającym się pod kołdrą.

Początki zostały zrobione, teraz możemy się spodziewać, że ciąg dalszy nastąpi. Gotowe recepty, jak się okazuje już są i czekają na twórcze rozwinięcie przy odrobinie retuszu i zastąpieniu niektórych pojęć i haseł. A więc do dzieła dobra zmiano. 

Wyszukaj w blogu: