W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Cypriana, Emanueli, Władysława , 27 czerwca 2017

CEZiB bez zębów

2017-04-18 23:53:00, Autor: Leszek Sokołowski | Kategorie: Miasto,

Odnoszę nieodparte wrażenie, że w naszym mieście podejmowane decyzje dotyczące edukacji są pozorowane lub wręcz całkowicie traktuje się je protekcjonalnie jakby stanowiły gorący kartofel – nie ruszaj, bo poparzysz sobie dłonie.

Podczas sesji rady miasta głosowano nad planem i projektem (dwa różne punkty) siatki szkół w trakcie trwania reformy jak i po jej zakończeniu. Uwzględniono interes niewielkiej grupy osób, ale nie miasta jako całości. Constans jaki zachowano w Gorzowie daje asumpt do publicznego zanegowania działań jako całości, które w istocie powinny być dostosowane do zmieniających się realiów, a najmniej dla zachowania status quo. Siatka szkół ponadgimnazjalnych jaką uwzględniono w proponowanych punktach nie różni się w niczym wobec tego co ma powstać przy Warszawskiej i Szpitalnej. Co do najbliższych lat to możemy śmiało przyjąć, że nowa szkoła nie powstanie, ale w 2019 r  jak napisano w prospekcie rozdawanym podczas akcji promocyjnej 21 marca 2017 r.? Dlaczego nie zastosowano zasady, gdzie w punkcie „projekt” zapisane byłoby to nasze Centrum Edukacji i Biznesu? Wszak projekt nie jest planem i zawsze może ulec modyfikacji, a świadome pominięcie tego powoduje, że o CEZiB będziemy mówić, a przy Warszawskiej wciąż będą straszyć szpitalne ruiny. Optymistycznie zapisano, że początek roku szkolnego 2019/2020 będzie pierwszym dla tejże placówki. Zapisanie szkoły w projekcie wszak determinowałyby władze naszego miasta do budowy, a teraz można po prostu pokazać wizualizację. Nieco w ogólności inną od poprzedniej zawierającej natomiast w szczegółach dość istotne zmiany. Mieszkańcy i radni mogli poprzez aklamację wyrazić podziw dla pracy grafików komputerowych, a ci, którzy życzyliby sobie analitycznego podejścia do zagadnienia musieli zadośćuczynić sobie sami.

W nowej szkole mogącej zmieścić ponad tysiąc uczniów miasto Gorzów ulokować chciałoby istniejące dwie szkoły (sic!). Przypominam tylko, że nie są to największe placówki, a gorzowski „mechanik” należy raczej do mikrusów. Na jednym poziomie nauczania są trzy technika i dwie (lub jedna zawodówka). Drugą szkołą w CEZiB ma być ”budowlanka”. Szkoła zacna, ale nie imponuje wielkością, a przy tym jest skrajnie różna od pierwszej. Obecnie to dwa technika w poziomie, cztery klasy zasadniczej szkoły zawodowej i jedna Ochotniczych Hufców Pracy. W tym roku szkoła otwiera kilka nowych kierunków, ale to nabór zweryfikuje plany. Niemniej wszystko to wskazuje, że CEZiB będzie gmachem zapełnionym w nieco ponad połowie. To daje do myślenia, ale takiego pytania nikt podczas sesji nie zadał.

Co do różnorodności obu szkół to ona nie przeszkadza, ale także nie pomaga, bo na przykład nauczyciele tzw. zawodowcy są na wagę złota. Brakuje ich na rynku, a ci, którzy pracują to ideowcy zbliżający się do wieku emerytalnego (nie wszyscy, ale zdecydowana większość). Stąd jeśli już łączyć szkoły to w taki sposób, aby w przypadku ubytku specjalisty można łagodnie uzupełnić lukę. Tej w tych dwóch skrajnych szkołach zrobić nie będzie można. Publicznie należy natomiast zastanowić się dlaczego z Centrum wypadł gorzowski ”elektryk”? (To pytanie zadaję sobie od kilku lat przyjmując pozę z rzeźby Augusta Rodina - Myśliciel). Już za prezydentury Tadeusza Jędrzejczaka nieśmiało aczkolwiek dość nieoczekiwanie enuncjacji co do pozostawienia ZSE w jego obecnej lokalizacji nie odwoływano. Dziś już wiemy, że Technikum nr 7 pozostanie przy Dąbrowskiego. Najbardziej perspektywiczna i mająca najlepszy „background” oraz „feedback” szkoła będzie tkwiła w starej zabudowie, bez perspektyw rozwoju czy wykorzystania na miejscu najnowocześniejszych rozwiązań w mechatronice, elektromechanice, energetyce czy elektronice. Po raz kolejny nasuwa się pytanie o zasadność takiego działania! Jeśli rozwijać szkolnictwo średnie, bo na wyższe nas nie stać (przede wszystkim mentalnie pozbywając się przy tym kompleksów) to proces należałoby zacząć właśnie od elektryka jako fundamentu nowoczesnej szkoły. Obecne działanie jest – w moim przekonaniu – marnotrawstwem potencjału ludzi, sprzętu, energii i pieniędzy. Dzięki umiejętnie przeprowadzonej operacji wyprowadzki miasto zyskuje kolejne nieruchomości w ścisłym centrum miasta, które można zagospodarować np. na pomieszczenia dla uczelni wyższej, a zwłaszcza kierunków ścisłych powiązanych z informatyką czy matematyką (jeśli wyjdziemy z zaklętego kręgu filologii, neofilologii czy językoznawstwa połączonego z turystyką, bezpieczeństwem i administracją odmienianą przez wszystkie przypadki). Tak przemyślana polityka edukacyjna Gorzowa miałaby szansę konkurować z ośrodkami sąsiednimi. Dziś jak wiadomo abiturienci uciekają do Szczecina i dalej, a wkrótce zaczną uciekać także zawodowcy szkół średnich z kierunków ściśle związanych z fizyką i matematyką, bo licea jakoś jeszcze się bronią.

Nic odkrywczego nie napisałem i wciąż oczekuję merytorycznej debaty na forum Rady Miasta nad kierunkiem rozwoju szkolnictwa średniego w Gorzowie. Taka jak jest teraz (lub jej po prostu nie ma) prowadzi donikąd. Pochwaliłem wiceprezydenta Sujaka za odważne podjęcie tematu gorzowskiego „ogrodnika” na antenie Radia Gorzów. Niestety już dwa dni później nic z tej odwagi nie zostało. Przyczyn jak sądzę można doszukiwać się w partykularnych interesach radnych z Zawarcia, którzy wystraszyli się utratą mandatu, bo przecież na nich mogłoby spaść odium zła za przeniesienie szkoły (nie ode mnie, bo publicznie pochwaliłbym ich za tę decyzję). Nikt z nich – jak sądzę – nie zastanowił się jednak nad zwiększeniem jakości nauczania i możliwości rozwoju tej placówki. Zabrakło w magistracie konsekwencji działania (nawet jeśli je odłożono to każdy rok funkcjonowania przy ul. Poznańskiej to strata dla miasta i uczniów) lub lobbing dla istniejącego status quo był zbyt silny. Obie odpowiedzi niestety nie uzdrawiają sytuacji naszego wspólnego dobra jakim jest szkoła. Chciałbym także, aby radni gotowi byli do podjęcia merytorycznej dyskusji o tej niezwykle ważnej, miastotwórczej gałęzi jaką jest odpowiedzialna i nowoczesna edukacja.   

Wyszukaj w blogu: