W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Cypriana, Justyny, Łucji , 26 września 2017

Ojciec starych przyjaciół

2017-05-17 14:44:43, Autor: Alfred Siatecki | Kategorie: Miasto,

Nazywał się Carl Albert HermannTeike. Urodził się 5 lutego 1864 w Alt-Damm (Szczecin-Dąbie), zmarł 28 maja 1922 r. w Landsberg an der Warthe (Gorzów Wielkopolski). W Ulm nad Dunajem, gdzie był policjantem, w 1889 r. skomponował marsza „Alte Kameraden”. Potem służył w prezydium policji w Poczdamie. W 1908 r. przeniósł się do Landsberga, gdzie pracował na poczcie i w sądzie oraz dyrygował orkiestrą miejską. Skomponował 20 koncertów i ponad 100 marszów, niektóre do dziś są grane przez orkiestry dęte. To powód, dla którego Gorzów stał się gospodarzem festiwalu orkiestr dętych.

W moim zbiorze „Trzeci klucz do bramy” (Zielona Góra 2011) znajduje się opowiadanie historyczno-fantastyczne „Stary przyjaciel znad Warty”. Jego bohaterem jest Teike. Narrator informuje kompozytora (bardziej jego ducha), że w historii muzyki zapisał się przede wszystkim jako autor marsza „Alte Kameraden”. Utworu wykonywanego przez orkiestry dęte na nowojorskim Broadwayu, paryskich Champs Élyséens, moskiewskim placu Czerwonym. Usłyszał go król angielski Jerzy VI podczas swojej koronacji i wstępująca na tron dwadzieścia lat później Elżbieta II. „Alte Kameraden” bywa grany przez orkiestry symfoniczne w salach najsławniejszych filharmonii i oper. Wysłuchawszy tego, Teike odpowiada:

– Nawet w najskrytszych marzeniach nie przewidziałem, że ten marsz będzie aż tak popularny i chętnie wykonywany przez orkiestry całego świata. Dopóki „Alte Kameraden” nie stał się głośny, większym sentymentem darzyłem wcześniejsze moje utwory, na przykład „Regimentskameraden”, „Observiermarsch”, „Hohenstaufen-Marsch”.

– W jakich okolicznościach napisał pan „Alte Kameraden”?

– Muza z nutami „Alte Kameradern” nawiedziła mnie w czwartym roku służby w Ulm. Już miałem za sobą kilkanaście mniej lub bardziej udanych kompozycji i głowę pełną pomysłów dojrzewających do przelania na papier nutowy. Z partyturą „Alte Kameraden” poszedłem do kapelmistrza regimentowej orkiestry przekonany, że mnie pochwali za kompozycję i może podniesie żołd. A on, rdzenny Szwab, spojrzał na tytuł, przebiegł oczyma kilka pierwszych znaków na pięciolinii i powiedział: Marszów mamy dosyć. Możecie to, Teike, wrzucić do ognia, roześmiał się cynicznie i bez krzyny zainteresowania oddał mi nuty.

– Czy próbował pan bronić swojej kompozycji?

– Zaskoczony jednoznaczną opinią kapelmistrza, natychmiast zdecydowałem, że dłużej nie zostanę na służbie w regimencie. Jak tak, to przeniosę się do orkiestry policyjnej. Tamtejszy kapelmistrz na pewno pozna się na moich kompozycjach. Wieczorem zaprosiłem kilku kolegów z orkiestry na pożegnalne piwo do oberży Pod Trzema Dzbanami. Po pierwszym kuflu wszyscy mnie przekonywali, abym nie odchodził z orkiestry. Po drugim wychwalali moje kompozycje. Po trzecim, gdy jedni mnie żałowali, a drudzy coraz głośniej zastanawiali się, jaki tytuł nadać mojemu marszowi, ktoś z końca stołu zaproponował, aby to był utwór na cześć starych przyjaciół. „Alte Kameraden”! Mimo że ty, Carl, odejdziesz z regimentu, w swojej pamięci zachowamy cię jako starego przyjaciela. Obiecujemy ci, że kiedy tylko nadarzy się okazja, pierwsi wykonamy twoją kompozycję. Chórem zawołali: Prost! Wstali i podnieśli kufle z piwem.

– Gdzie odbyło się pierwsze oficjalne wykonanie „Alte Kameraden”,  może w orkiestrze regimentowej w Ulm, jak obiecali Pańscy koledzy?

– Sześć lat po ślubie pracowałem w policji w Ulm. W pierwszym roku po przyjeździe do Szwabii polubiłem region i tamtejszych ludzi, ale z biegiem lat coraz bardziej ich nie rozumiałem. W 1895 roku, trochę za namową Rosiny, przeniosłem się do policji w Poczdamie. Tu było łatwiej o mieszkanie, miałem bliżej do sióstr i braci, a przede wszystkim niczym wilka do lasu ciągnęło mnie na pruskie ziemie. Postąpiłem słusznie jeszcze z jednego powodu, przenosząc się do najpiękniejszego z pruskich miast. To właśnie w Poczdamie miało miejsce oficjalne prawykonanie „Alte Kameraden”. Stało się to podczas musztry paradnej w wykonaniu orkiestry królewskiej policji. Kapelmistrz włączył kompozycję do repertuaru orkiestry przede wszystkim ze względu na linie melodyczne i figury basowe oraz typowy niemiecki rytm marszowy.

– Domyślam się, że ten utwór wszedł do jej stałego repertuaru. I że kapelmistrz namawiał pana do stworzenia nowych kompozycji, które orkiestra z radością by wykonywała.

– Miałem nadzieję, że kiedy moje kompozycje znajdą się w repertuarze takich zespołów jak poczdamska orkiestra policyjna, to stanę się bogatym człowiekiem. „Alte Kameraden” był częściej grany niż pozostałe moje marsze, ale żadnych tantiem z tego tytułu nie dostałem. O, skłamałbym! Raz dostałem równowartość sześciu dolarów amerykańskich od właściciela szczecińskiego wydawnictwa muzycznego Fritza Mörickego.

Wyszukaj w blogu: