W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Danieli, Bohdana, Julii , 10 grudnia 2019

LANDSBERCZYK

2017-06-18 19:15:22, Autor: Christophe Jędrzejczak | Kategorie: historia, Miasto,

Moja kolejna podróż do Gorzowa miała dotyczyć trudnych, niekończących się procedur prawniczych, ale niespodziewanie nabrała innego charakteru, bardziej osobistego i związanego bezpośrednio z miastem Gorzowem. Spotkanie, która miało nadać inny wymiar mojej podróży, odbyło się w centrum miasta, w uroczej zabytkowej kamienicy. Salonik na pierwszym piętrze, pełniący rolę gabinetu, wypełniały przedmioty, jakie spotkać można już dzisiaj tylko w domach rodzin kultywujących piękno przedmiotów codziennego użytku. Pan Mecenas, jak zwykle bardzo uprzejmy, przekształcił debatę prawniczą w formę sympatycznej rozmowy przy małej czarnej. Kawa serwowana w pięknej porcelanie przywoływała świetność europejskich manufaktur oraz pozwalała zapomnieć o plastikowych kubkach ze stacji benzynowych, w które leje się mieszanki szumnie zwane latte czy cappuccino. Wsłuchując się w analizę prawną p. Mecenasa, wzrok mój odruchowo przesuwał się w stronę dwóch książek leżących na okrągłym stole, przy którym prowadziliśmy rozmowę. W pewnej chwili p. Mecenas, widząc moje zainteresowanie książkami, przerwał swój wywód i skierował rozmowę na ich temat. Przyznałem, że przyciągało mnie nazwisko autora tych dzieł, które kojarzyło mi się z muzyką klasyczną i uczniem Gustawa Mahlera. Jakież było moje zdziwienie, gdy p. Mecenas oświadczył, że pisarz ten urodzony w Landsbergu (Warthe), rzeczywiście był rodziną znanego dyrygenta. Poczułem zawstydzenie wynikające z ignorancji historii mojego rodzinnego miasta, a p. Mecenas, widząc moje poruszenie, zaproponował, abym wziął na jakiś czas jedną z książek i spokojnie ją przeczytał. Przyznam, że jedyną przeczytaną jak do tej pory książką napisaną przez pisarza z grodu nad Wartą był Pysk żółwia Waldemara Szymczaka. Cóż, my potomkowie ofiar przesiedleń po zakończeniu II wojny światowej,, mamy ograniczoną wiedzę, no może poza kontrowersyjną Christą Wolf, o znanych postaciach Landsbergu.

Po powrocie do Paryża udałem się do księgarni La Fnac, aby się dowiedzieć, czy pisarz znad Warty jest dostępny w języku Woltera. Informacje, jakich udzielił mi młody sprzedawca, były dla mnie całkowitym zaskoczeniem. W księgarni znajdowały się nie tylko książki, które poznałem u pana Mecenasa w Gorzowie, ale także inne prace (w języku francuskim i angielskim) tego filologa. Dotyczyły one między innymi analizy literatury francuskiej okresu oświecenia. Największe jednak moje zdziwienie nastąpiło w momencie, gdy zacząłem czytać dzieło pożyczone od p. Mecenasa. Pomimo, że powstało ono w latach 1933-1945, zawarta w nim semantyczna analiza języka III Rzeszy, oraz opisane problemy relacji społecznych, zadziwiająco pasują do aktualnej sytuacji polityczno-społecznej w Rzeczypospolitej, a w niektórych swoich aspektach do sytuacji w wielu krajach europejskich. W swojej analizie procesu narastającej nienawiści rdzennych mieszkańców Rzeszy w stosunku do rdzennych emigrantów Rzeszy, autor zwraca szczególną uwagę na rolę w tym procesie władz NSDAP, które tworzyć będą w tym celu nowe zwroty językowe, a więc nową rzeczywistość. Podżeganie do nienawiści, podział na dobrych i złych obywateli, skąd my to znamy? Totalitarny język na użytek totalitarnej władzy, tworzenie novomowy dla celów ideologicznych, oto mechanizm, który demaskuje Lansberczyk. Dzisiejsze brzmienie językowe na polskiej scenie polityczno-społecznej, gdyby było poddane naukowej analizie, prawdopodobnie okazałoby się, że jest to brzmienie orkiestry władzy totalitarnej wzorujący się na partyturach Józefa Goebbelsa. Uparte dążenie władz dzisiejszej Rzeczpospolitej do podziału społeczeństwa na prawdziwych Polaków i tych zdrajców, których los powinien być przesądzony przez Ostateczne Rozwiązanie. Przyzwolenie całych grup społecznych i politycznych na szerzenie się języka nienawiści oraz gróźb w stosunku do ludzi mających inne poglądy polityczne, kolor skóry czy wyznanie wskazuje wyraźnie, w którą stronę zmierza polska scena polityczna.

Zmiana ta oczywiście nie pominęła także Gorzowa. Paradoksalnie to z tego miasta pochodzi człowiek, który stał się dla całego cywilizowanego świata przykładem niezłomnej walki, właśnie poprzez język, z państwem totalitarnym. Uczony, który prześladowany przez lata władzy totalitarnej, w zaciszu domowym, pisał jeden z najbardziej przejmujących oskarżeń przeciwko bezmyślności społeczeństwa poddającego się manipulacji poprzez język. Teraz, kiedy powoli nadchodzą czasy grozy totalitaryzmu, w którym najwyższą wartością będzie czystość narodowa, jednolitość religijna, uniformizacja poglądów, przyszedł czas aby odważni mieszkańcy byłego Landsbergu uczcili płytą pamiątkową ósmego syna Rabina Klemperera który w swoim dziele LTI Linqua Tertii Imperii przestrzega przed twórcami nowej świetlanej ery, w której żyć będą ludzie nieskazitelni i bez grzechu. Nazywa się on Victor Klemperer.


 

Wyszukaj w blogu: