W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Anity, Elizy, Mirona , 17 sierpnia 2019

Projekt z piekła rodem

2017-07-08 15:13:42, Autor: Jerzy Kułaczkowski | Kategorie: historia, Kultura, Miasto,

Od dawna wiadomo, że my Polacy potrafimy być razem tylko w chwili tragedii lub narodowego zagrożenia. Być może to kwestia pewnej nadwrażliwości, ale czułem to wówczas, gdy w dniu pogrzebu papieża Jana Pawła II podróżowałem przez Polskę i miałem wrażenie, że cały kraj zastygł w żałobie i smutku. Podobne odczucie miałem i wtedy, gdy jechałem na pogrzeb nieodżałowanego Jurka Szmajdzińskiego, bo ogrom tragedii smoleńskiej sprawił, że trauma dotknęła cały naród. Ale to szybko minęło, nauki świętego Jana Pawła zostały zapomniane i przez polityków są wykorzystywane wyłącznie do swych celów, a smoleńska tragedia stała się przyczyną ogromnych rowów dzielących Polaków.

Przed tygodniem swój dramat przeżywał Gorzów, gdy płonęła katedra. Było widać autentyczne wzruszenie, niekłamane przerażenie gorzowian, którzy jednak natychmiast zjednoczyli się w działaniach dla ratowania i odbudowy swojej dumy. To poczucie gorzowskiej wspólnoty, o którym tak pięknie pisał redaktor Delijewski winno być szczególnie chronione i ze wszystkich sił wspierane.  Tymczasem kilka dni po pożarze przewodniczący Rady Miasta zgłasza projekt postawienia pomnika dla uczczenia setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Pomysł  sam w sobie jak najbardziej słuszny, bo okazja ku temu wyjątkowa. Bulwersuje jednak propozycja jego realizacji. Otóż ten pomnik Stulecia Niepodległości (nazwa robocza) miałby stanąć w miejscu pomnika Braterstwa Broni. Mimo swej jednoznacznej nazwy ma on znaczenie bardziej uniwersalne, ze względu na fakt umieszczenia w tym miejscu tablic upamiętniających rozmaite wydarzenia historyczne, jest tam także Dzwon Pokoju ze swoim symbolicznym znaczeniem, a cały plac Grunwaldzki stanowi spójną i całkiem udaną formą architektoniczną, której ważnym elementem jest tzw. kapsuła czasu umieszczona tam przy okazji obchodów 750 rocznicy lokacji Gorzowa z nadzieją, że zostanie otwarta nie prędzej niż za jakieś sto lat.

Pan przewodniczący Pieńkowski przemówił nie jako szef wszystkich radnych, a jako działacz rządzącej partii, której jednym z głównych ideologicznych celów jest pisanie na nowo  historii naszego kraju. W ten sposób pokazał, że nie rozumie swej roli, która przecież polega nie tylko na organizowaniu pracy Rady, rozwiązywaniu naszych miejskich problemów, ale także, a może przede wszystkim na budowaniu miejskiej wspólnoty, solidarności, jednoczeniu wszystkich gorzowian wobec wspólnych celów. To trudne, ale wykonalne. Tyle tylko, że nie można być w takich działaniach partyjnym funkcjonariuszem. Ponoć pan Sebastian Pieńkowski ma być kandydatem PiS w przyszłorocznych wyborach prezydenta miasta. Jego dotychczasowe działania pokazują jednak, że nadzieje na to, iż potrafi być on prezydentem wszystkich gorzowian są nikłe, żeby nie powiedzieć żadne, co absolutnie dyskwalifikuje go jako kandydata na ten zaszczytny urząd.

Zgłaszanie projektów z góry skazanych na to, że wywołują ogromne spory i kontrowersje, a także zbyteczne emocje stają w wyraźnej sprzeczności z tak nam dziś potrzebnym jednoczeniem działań i wysiłków nie tylko w odbudowie katedry, ale i w rozwiązywaniu innych miejskich spraw.

Na tym tle dziwi mnie postawa magistrackich urzędników. Z przekazanej przez Renię Ochwat informacji uzyskanej z Urzędu Miasta wynika, że magistrat bez konsultacji z radnymi, bez zasięgnięcia opinii różnych środowisk politycznych i społecznych podjął działania dla realizacji zgłoszonego przez środowisko PiS projektu. Żenujący jest przytoczony argument, że może być on dofinansowany środkami pozamiejskimi. Czyli wszystko na sprzedaż.

Stosunkowo niedawno gorzowianie musieli stawać w obronie pomnika 2 Armii znajdującego się na tzw. Kwadracie. Na szczęście włodarze naszego miasta szybko poszli po rozum do głowy i zarzucili ten niewydarzony pomysł. Mam wielką nadzieję, że taki sam los spotka projekt likwidacji pomnika na placu Grunwaldzkim, bo inaczej czeka nas naprawdę wielki spór, który może wywołać prawdziwą wojnę ideologiczną.

A pomnik Stulecia Niepodległości można przecież postawić w zupełnie innym miejscu naszego pięknego miasta. Można, a nawet należałoby o to zapytać gorzowian, bo przecież obowiązek konsultowania rozwiązań najważniejszych spraw ogólnomiejskich ma być jedną z zasad sprawowania swego urzędu przez prezydenta Jacka Wójcickiego.

Wyszukaj w blogu: