W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Elżbiety, Katarzyny, Klemensa , 25 listopada 2017

Gorący kartofel

2017-11-05 18:46:47, Autor: Leszek Sokołowski | Kategorie: Miasto,

Zacznijmy od powrotu do przeszłości. W 2015 r. powstała Nowoczesna jako alternatywa dla rządów chylącej się ku upadkowi, pozbawionej charyzmatycznego i skutecznego przywództwa i coraz bardziej zużytej Platformy Obywatelskiej. Do polityki ogólnokrajowej weszli politycy nowi, dobrze wykształceni i nie mający obciążeń zepsutej przez osiem lat „cieplarnianej” PO. Dość szybko okazało się, że ta nowa siła w polskiej rzeczywistości jest niezwykle potrzebna i stanowi łącznik pomiędzy europejskimi Polakami, a władzą (polityką). Struktury partii tworzono ostrożnie, aby zachować jak najwięcej ze świeżości i jednocześnie dbając o czystość intencji nie być lustrzanym odbiciem swojej liczniejszej konkurentki. To samo działo się w Gorzowie. Liczba członków lubuskiej organizacji nie jest imponująca, ale dzięki temu wszystko jest transparentne i w pełni kontrolowane przez wyborców. Spotkania kół są otwarte i każdy kto zechce może zajrzeć, podyskutować, zadać pytanie i uzyskać na nie odpowiedź. To niewątpliwie zasługa przewodniczącego gorzowskich struktur Jerzego Wierchowicza. I ten niewątpliwie wielki atut regionalnej polityki jest łakomym kąskiem dla działaczy obywatelskiej jedynie z nazwy. Marzy się politykom Platformy wspólna lista w wyborach samorządowych na każdym szczeblu. Od Sejmiku, przez powiaty, a na elekcji do rad gmin i miast kończąc. Niedoczekanie w moim przekonaniu, bo obciążeń i grzechów jest aż nadto, a pomysły i stawianie przed faktem dokonanym swoich potencjalnych sojuszników jest zwykłym draństwem.

Zacznijmy od polityki ogólnopolskiej. Przewodniczący wciąż największej opozycyjnej partii peroruje, że należy zlikwidować Urzędy Wojewódzkie, a ich kompetencje powinny przejąć urzędy Marszałkowskie. I ten strzał w kolano powiela na gruncie gorzowskim radny i czołowy działacz Robert Surowiec. Zwykły mieszkaniec naszego miasta nie mając żadnych spraw w UW natychmiast staje w obronie instytucji przy Jagiellończyka, bo jest ona potwierdzeniem stołeczności miasta nad Wartą. Gorzowska Platforma albo nieświadomie (co wskazuje, że szybciej mówi niż myśli) albo wręcz przeciwnie (co z kolei eliminuje ją z jakichkolwiek kategorii dbania o interes miasta) podaje do publicznej wiadomości, że Gorzów „to taka gmina jak Deszczno tylko trochę większa”. Należy się jak najszybciej odciąć od takich pomysłów, bo one szkodzą nie tylko opozycji jako całości, ale i rykoszetem trafia również w ich partnerów. Każdy kto czyta w przyszłości wie, że wobec „brexitu”, kryzysu migracyjnego i uchodźczego oraz zacieśnianiu współpracy państw strefy euro nastąpi głęboka korekta funduszu spójności, a co za tym idzie państwa będą musiały wewnętrznie w ramach Unii Europejskiej zmieniać się. W Polsce mogą nastąpić dwie zmiany i obie są do przyjęcia, ale tylko w sytuacji, gdy Gorzów (z poziomu mieszkańca) zachowuje swoją stołeczność. Będziemy świadkami powrotu (być może z niewielkimi zmianami) do podziału administracyjnego przed 1999 r. lub wręcz przeciwnie będziemy musieli (i tu potrzebna będzie wola polityków, którzy zasiadać będą w sejmie kolejnej kadencji) jeździć do stolicy województwa zachodniopomorskiego. Tylko zachowanie dwunastu regionów (województw) może dać Polsce możliwość udźwignięcia konkurencji z silnymi landami za zachodnią granicą. Dla Brandenburgii czy Saksonii lubuskie nigdy nie będzie partnerem równorzędnym, a najwyżej przystawką dla absorpcji środków pomocowych.

Wracając do Gorzowa. Platformę obciąża wiceprezydent z nadania tej partii (mieszkaniec Krosna Odrzańskiego). Podczas obrad Rady Miasta obserwować można dziwne i niespotykane działania. Otóż z wielkim zaangażowaniem krytykuje się wiceprezydenta z PiSu, ale działającego w tym samym układzie wiceprezydenta z Platformy już nie. Chętnie poucza się prezydenta miasta, choć obok niego i z pełnym zaangażowaniem wizję włodarza w swojej działce realizuje wiceprezydent z PO. Ta schizofrenia polityczna obciąża gorzowską opozycję, bo za rok będą wybory samorządowe, w których gorzowska platforma wystawi kandydata (lub poprzez kogoś) walczącego z obecnym członkiem platformy (chodzi o wiceprezydenta). Istnieje oczywiście i druga ewentualność, bo jeśli poparcie uzyska urzędujący prezydent to wystawienie na ostrzał swoich sojuszników nie będzie stanowić dla tej partii problemu, gdyż zachowuje to co dotąd. Status quo zachowane, a przecież chodzi w tym wszystkim o partykularne interesy, wpływy i władzę. Status Gorzowa jest – jak okazuje się - nieistotny co widać po stosunku do urzędu wojewody (bez względu kto rządzi w Warszawie). Ten klincz, w którym znalazła się gorzowska platforma powoduje, że przestaje być wiarygodnym partnerem, sojusznikiem przestaje być, a w ostateczności może być jedynie przeciwnikiem. Pozostawiona sama sobie, nie mająca żadnego wsparcia ze strony środowisk lokalnych i samorządowych, stowarzyszeń czy ruchów społecznych i na koniec stawiająca warunki swoim potencjalnym koalicjantom będzie martwić się o przekroczenie progu wyborczego. Na domiar złego wyciągnięcie przez adwersarzy z PiSu nierówności gorzowsko-zielonogórskich i podgrzanie antagonizmów między południem, a północą doprowadzi do głębokiego ostracyzmu. Największa opozycyjna partia w Polsce będzie jak gorący kartofel dla wszystkich, którzy chcą lepszego Gorzowa, a nie panoramy mijanego miasta, do którego nie sposób wjechać, aby nie urwać zawieszenia w aucie (vide: Kostrzyńska) lub nie stać w korku (vide: Myśliborska).

W wyborach do Rady Miasta zetrą się dwie wizje Gorzowa. Narodowo – pomnikowo – konserwatywna i europejsko – liberalno – nowoczesna. Mając na względzie, że nastąpi podział na pół całej rady to najważniejszym będzie ten języczek u wagi. Od tego który z komitetów będzie wiarygodny ten uzyska niezbędny dla większości handicap od wyborców. Dziś nie mamy wątpliwości kto wiarygodny nie jest, a to ogromne obciążenie.    

Wyszukaj w blogu: