W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Elżbiety, Katarzyny, Klemensa , 25 listopada 2017

Dura lex sed lex

2017-11-07 17:54:39, Autor: Christophe Jędrzejczak | Kategorie: Miasto,

O widelcach made in Poland eksportowanych w XVI wieku do ojczyzny Voltaire’a wie już teraz cała Europa, no i całe szczęście, bo nawet historycy francuscy nie wiedzieli o tym jakże znamiennym wydarzeniu historycznym, ponieważ oczywiście mylnie interpretowali fakt, że to włoszka Katarzyna Medycejska, matka króla Polski, niejakiego Henryka III, po małżeństwie z królem Francji w 1533 roku wprowadziła na dworze francuskim obyczaj używania widelca przy spożywaniu gotowanych gruszek. Ten historyczny, jakże ważny fakt dzięki naszym wybitnym elitom politycznym oraz Narodowym Mediom dotarł już z pewnością do historyków na Sorbonie, którzy to opętani naukowym uniesieniem sprostują tę niesprawiedliwość dziejową. Uznanie, przez tak prestiżowy uniwersytet, wyższości kulinarnej krainy nad Wisłą nad Królestwem Francji i Nawarry pozwoli zakończyć te kuchenne dywagacje i oszczędzi Europie kolejny wieloletni kryzys międzynarodowy, który mógłby dotyczyć udowadniania wyższości kotleta schabowego nad pieczonym homarem bretońskim, co mogłoby przed nadchodzącymi świętami noworocznymi spowodować zapaść ekonomiczną Republiki Francuskiej z powodu bojkotu szampana oraz tychże homarów w państwie nad Wisłą.

No, ale kiedy już wydawało się, że francuskie szampany oraz homary z Bretanii znajdą się w wieczór wigilijny obok barszczu z uszkami na stołach biesiadników, pojawiła się kolejna kość niezgody pomiędzy przedstawicielami władz tych dwóch republik. Powodem tego nowego napięcia jest dar należącego do kręgu Putina szefa Akademii Sztuk Pięknych w Moskwie rzeźbiarza pochodzenia gruzińskiego – Zouraba Cereteliego.

Monumentalny posąg, ofiarowany małej mieścinie na końcu świata, w arkadzie zwieńczonej krzyżem łacińskim, od początku jego ustawienia w przestrzeni publicznej podzielił miejscowe społeczeństwo. Jak przystało w państwie prawa, batalia o interpretację działań miejscowych notabli oraz wydatkowania pieniędzy publicznych przebiegała przez wiele lat. Zaangażowano sądy administracyjne różnych instancji, aż na końcu sprawa trafiła do Le Conseil d’État (Rada Stanu), który między innymi pełni funkcję Najwyższego Sądu Administracyjnego. Rada ta, ustanowiona przez Napoleona Bonapartego w 1799 roku, stanowi jeden z filarów demokracji i trójpodziału władzy. W swojej decyzji nakazującej usunięcie krzyża z arkady odwołała się do artykuł 28 z 9 grudnia 1905 roku dotyczącego rozdziału państwa i kościołów.

Artykuł ten brzmi następująco: JEST ZAKAZANE, W PRZYSZŁOŚCI, WZNOSZENIE CZY UMIESZCZANIE JAKICHKOLWIEK ZNAKÓW CZY SYMBOLI RELIGIJNYCH NA MONUMENTACH PUBLICZNYCH CZY W JAKIMKOLWIEK PUBLICZNYM MIEJSCU Z WYJĄTKIEM BUDOWLI SŁUŻĄCYM ODPRAWIANIA KULTÓW RELIGIJNYCH, TERENÓW POCHÓWKÓW NA CMENTARZACH, POMNIKÓW NAGROBNYCH A TAKŻE MUZEÓW I WYSTAW.

Wydawało się francuskim obywatelom i prawnikom, że po kilku latach sprawa została ostatecznie zakończona. Ale na szczęście dla przyszłości czystości moralnej narodu francuskiego w sprawę włączyła się pani premier z kraju nad Wisłą. Niewiasta niesiona falą oburzenia płynącą z ust przedstawicieli elit politycznych oraz stowarzyszeń związanych z piernikami toruńskimi postanowiła uratować, oczywiście za pieniądze państwowe, wybitne dzieło sztuki. Pani premier, mająca już duże doświadczenie w relacjach francusko-polskich, na pewno zwróci się do pana prezydenta Rzeczpospolitej, doktora prawa, o wykładnię prawa francuskiego, bo jak wiadomo wszem i wobec ustanowili oni razem w Polsce nową interpretację wszelakich praw tak nowatorską, że minister pani premier zaprosił Komisję Wenecką, aby pochwalić się praworządnością, która po latach anarchii zapanowała w ojczyźnie widelca.

Krucjata o zachowanie czystości i wierności symbolicznych wartości stojących u podstaw cywilizacji starego świata rozpoczęta. Jeżeli więc Francuzi po dobroci nie zmienią decyzji, zresztą zgodnej z obowiązującym u nich prawem, pani premier obiecała że dokona pokojowego transferu tego monumentalnego arcydzieła i przeniesie go do wolnego od cenzury i innowierców kraju.

Rząd polski w tej wiekopomnej misji może poprosić o pomoc znane z oddania sprawie Legiony Chrystusa z Meksyku, które zapewniłyby bezpieczny przejazd konwoju z arcydziełem przez tereny opanowane przez lewackie bojówki finansowane przez petrodolary z półwyspu arabskiego. Mamy więc kolejną wojnę pomiędzy władzą sądowniczą a władzą wykonawczą, tym razem na szczeblu międzynarodowym.

Napawającym nadzieją jest fakt wyjątkowej, jak wszyscy wiedzą, skuteczności władzy wykonawczej kierowanej przez organy polityczne w narzucaniu swojej woli trzeciemu filarowi demokracji, jaką jest władza sądownicza. Śpijmy więc spokojnie, polskie doświadczenia w tej sprawie pozwolą pani premier pokonać Francuzów i tym samym otrzymać pozytywną ocenę Komisji Weneckiej.

Wyszukaj w blogu: