W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Elżbiety, Katarzyny, Klemensa , 25 listopada 2017

Jak od macochy

2017-11-13 10:30:55, Autor: Robert Gorbat | Kategorie: Miasto,

Do uprawiania futbolu na przyzwoitym poziomie trzeba trzech rzeczy: pieniędzy, dobrego szkolenia i obiektów. Tego w Gorzowie ciągle brakuje. Tak samo, jak perspektyw wyrwania się z degrengolady.

O czwartkowej debacie pod hasłem ,,Przyszłość piłki nożnej w Gorzowie Wielkopolskim’’ w auli Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej napisano już w lokalnych mediach bardzo dużo. Mnie po spotkaniu, zorganizowanym przez III-ligowy Stilon i IV-ligową Wartę  wciąż nurtuje kilka kwestii.

Po pierwsze finanse. Dane, przedstawione przez dyrektora generalnego Stilonu Jacka Ziemeckiego były porażające: pod względem średnich wydatków na sport w przeliczeniu na jednego mieszkańca Gorzów zajmuje ze 181,03 zł przedostatnie miejsce wśród miast wojewódzkich. Stilon dostaje od lokalnego samorządu 220 tys. zł dotacji rocznie, ale aż 115 tys. musi zwrócić do miejskiej kasy z tytułu opłat za użytkowanie obiektów. W przypadku Warty wskaźniki te wyglądają jeszcze bardziej groteskowo: 114,4 tys. zł dotacji i prawie 110 tys. zł opłat. Czy tak samo dzieje się gdzie indziej? Okazuje się, że nie! W ,,stilonowskiej’’ grupie trzeciej ligi średnia dotacja samorządowa wynosi 417,8 tys. zł. W Polsce - na tym poziomie rozgrywkowym - 614 tys. zł. A w czwartej lidze lubuskiej średnia realna dotacja dla klubów to ponad 155 tys. zł.

Jeśli takie są  fakty, to w jaki sposób Stilon ma wrócić do pierwszej ligi, a Warta przynajmniej zakotwiczyć na dłużej na ,,trzecim froncie’’ (po  jesiennej rundzie już prawie tam jest)? Nasze kluby mówią wprost: by wydostać się z trzeciej ligi muszą dysponować budżetem w wysokości co najmniej 1,5 mln zł. A awans z drugiej do pierwszej ligi kosztuje około 2,5 mln zł. Bez zdecydowanego wsparcia miasta nigdy nie będzie to możliwe.

Po drugie szkolenie. W samym tylko Szczecinie gra dziś 64 młodych Lubuszan z roczników 2001-2004. Do innych wiodących ośrodków w ościennych województwach wyjeżdża nam co roku ponad stu najzdolniejszych chłopaków. Możemy sobie na to pozwolić?!

Warunkiem utrzymania młodzieży w Gorzowie jest zorganizowanie jej na miejscu nauki w klasach sportowych oraz zapewnienie co najmniej 7-8 wysokiej klasy boisk do treningów. Pierwsza kwestia nie wygląda najgorzej, bo tylko Stilon ma pod opieką 118 chłopców, ćwiczących w sześciu specjalistycznych klasach Zespołu Szkół nr 6 oraz Akademickiego  Gimnazjum i Liceum Mistrzostwa Sportowego. Warta szczyci się zespołem w Centralnej Lidze Juniorów. Dobrze wygląda także praca szkoleniowa w KP Progres, Piaście Karnin i PULS Maksymilian. Łącznie za futbolówką ugania się nad Wartą około 1,3 tys. dzieciaków. Wszystkie te pozytywy blakną jednak wobec braku odpowiedniej bazy treningowej. Progres musiał się wyprowadzić do Wojcieszyc, a reszta trenuje i gra na klepiskach. Jeżeli miasto nie pomoże zmienić tej tendencji, nigdy nie zostaną u nas zawodnicy pokroju Dawida Kownackiego.

I po trzecie baza. Dwa lata temu ponad 15 tys. mieszkańców podpisało się pod przygotowaną przez Stilon petycją do władz Gorzowa w sprawie budowy nowego stadionu piłkarskiego. I co? I nic! Miasto ma na razie dwa inne inwestycyjne priorytety: halę sportową i stadion lekkoatletyczny. Jedynym realnym wyjściem wydaje się zaproponowana przez prezesa Stilonu Norberta Sawickiego budowa obiektu w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego. Skoro żyjemy w społeczeństwie obywatelskim, to niech mieszkańcy zadecydują, jakie obiekty chcą mieć w swoim mieście.

Albo jeszcze szerzej – niech to podatnicy wypowiedzą się, które dyscypliny są dla nich najważniejsze i na które chcą przeznaczać swoje pieniądze. Bo na razie miłośnicy futbolu są traktowani przez decydentów… jak gorsze dzieci od macochy.

Wyszukaj w blogu: