W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Jolanty, Łukasza, Olimpii , 17 grudnia 2017

​ Bezdomność i pijaństwo to niewola

2017-11-25 12:29:13, Autor: Augustyn Wiernicki | Kategorie: Miasto,

Rozpoczął się nowy atak na Polskę w instytucjach Unii Europejskiej.

Ta ingerencja w sprawy polskie jest coraz brutalniejsza z próbą niszczenia naszego wizerunku w Europie. Ostatnio zaatakowano nas bezdomnymi Polakami przebywającymi w Berlinie. Wielu nas Gorzowian, tu przy granicy z Europą Zachodnią i tylko przez most w Słubicach, boli to szczególnie.

Analizuję codziennie doniesienia prasy zachodniej, a szczególnie tej „jedynie słusznej” niemieckiej, która ma większość prasy w Polsce. Coraz bardziej jestem przekonany, że tu o dobro Polski wcale nie chodzi, nie chodzi też o żadną praworządność. Polsce po prostu trzeba dołożyć czym się da. Moje przepuszczenia utrwala ostatni art. dr Michała Kuźa w wp.pl opinie p.t. ”Przyszłość Europy i niemieckie obawy”. Autor ten omawia raport Rządu Niemiec dotyczący możliwych zagrożeń dla RFN. Szczególne źródło niebezpieczeństwa widzą w Europie Wschodniej. Czuje się tu niemiecką mocarstwowość z próbą rywalizowania z USA. Nie akceptują tego, że Polacy wiążą się ze Stanami Zjednoczonymi z poważnym wsparciem militarnym, poparciem USA dla tzw. Międzymorza, któremu przewodzić ma Polska. Wojska USA stacjonują też w naszym województwie. Różni politycy wskazują na ważną i naturalną, ze względu na położenie, rolę Polski w śród państw Europy Środkowowschodniej. W zasadzie nie dziwię się, że takie zaniepokojenie budzi odradzająca się gospodarka polska, że i Polska się zbroi, że chce mieć swoją niezależną podmiotowość i wstaje z kolan. No, mają się czego obawiać, bo z wasala i podwładnego wyrastamy na konkurujące państwo w środku Europy. To ich w UE najbardziej boli.

W tej ponad 25-letniej niedoli przemian ustrojowych dzisiaj mamy sukcesy, weszliśmy do 5 najszybciej rozwijających się krajów UE. Tylko dlaczego nas wyśmiewają i nam utrudniają? W tym względzie mogę przytoczyć wiele przykładów, ale zabolał mnie ten jeden. Ten, w którym oskarżają nas o eksport bezdomnych na zachód, szczególnie do Niemiec. Burmistrz jednej z dzielnic Berlina w Die Welt podaje, że tam 90% bezdomnych to Polacy, w dodatku pijani. Oczywiście jest to kłamstwo obarczone podtekstem, Polnische Wirtschaft. Te stygmaty powstałe przeciw Polakom w zaborze pruskim i nimi próbuje się nas dzisiaj poniżać. Przecież wiele tych negatywne zjawiska powstały dzięki totalnemu przejmowaniu i niszczeniu polskiego przemysłu i handlu przez kapitały „zaprzyjaźnionych krajów” UE, w tym przede wszystkim Niemcy. Gdyby nam nie zniszczono przemysłu i handlu to wielu problemów by nie było, a bezdomności na pewno. Postanowiłem to zbadać.

Przyjrzyjmy się bezdomności w Gorzowie Wlkp. Pojawiła się ona ze szczególnym natężeniem w okresie tzw. zmian ustrojowych, po 1989 roku, kiedy masowo ekonomicznie zmuszono firmy do upadku, nawet takie wówczas solidne jak Silwana, Ursus, Stilon, Gozamet czy te wielkie handlowe jak WPHW, spółdzielnie handlowe WSS Społem i gminne oraz rzemieślnicze. Wiele mieszkańców Gorzowa nie poradziło sobie z tymi niszczącymi przemianami, nie potrafiło się znaleźć w nowej, nie ma co tu ukrywać, beznadziejnej dla wielu gorzowian sytuacji, a pomocy znikąd, finansowe odprawy z likwidowanych zakładów szybko się kończyły, pracy nie było. Pojawił się ogromny obszar biedy. Tysiące ludzi przestaje płacić czynsz za wynajem mieszkań bo ich na to po prostu nie stać. Znam tę problematykę. Wiele dzieci do szkoły chodziło nie mając śniadania, także wiele bez pierwszego posiłku liczyło na „gryza” od koleżanki czy kolegi. Widziałem to wszystko z ubolewaniem. W trybie pilnym z przyjaciółmi zakładałem stołówki dla ubogich i dożywianie dzieci w świetlicach (rok 1992). Zadłużenia rodzin rosły do gigantycznych rozmiarów. Każdy eksmitowany stawał się potencjalnym bezdomnym. Ten, którego nie zdążono wyeksmitować stał jakby w kolejce do bezdomności. Ci słabsi psychicznie w beznadziei uciekają w pijaństwo lub na zasiłek, a inni silniejsi i zaradniejsi wyjeżdżają na zachód w poszukiwaniu lepszego życia. Z Gorzowa wyjechało wiele tysięcy młodych, inżynierów, fachowców, rzemieślników, nawet lekarzy. Dzisiaj brakuje ludzi do pracy, a roboty na naszych drogach przez to się „ślimaczą”.

Nie wolno oskarżać tych ludzi, bo zafundowano im taki los obiecując, że będzie lepiej po tej pierestrojce, po sprzedaży fabryk i upadku ich firm. Niektórym się nie powiodło na emigracji, wielu z nich trafiło na bezdomny bruk. Te radykalne przemiany ustrojowe nie brały pod uwagę powstałych przy tym problemów ludzi pozostawionych samych sobie. Wyłaniać zaczął się margines biedy generujący patologię, bezdomność i wzrost pijaństwa. Kiedy patrzymy na bezdomnych, to musimy znać przyczyny tego zjawiska i zbyt łatwo ich nie osądzać.

Rozpoczął się zimowy okres pomocy bezdomnym w Gorzowie. Po przeczytaniu tych niemieckich artykułów poszedłem sprawdzić stan przygotowania naszej noclegowni. Zaskoczyła mnie tam rozmowa dwóch bezdomnych podopiecznych, z których jeden mówi do swego kolegi: „Co, z altany wygnał cię przymrozek? Tu jest dość dobrze, ale nie dorówna tym schroniskom w Berlinie i Londynie, tam posiłek na czas, a i parę złotych dadzą. Wracam tam za kilka dni, tylko brakuje grosza na bilet. Do Berlina nie jadę, tam nas burmistrz dzielnicy pogonił z Hansaplatz.” Tak część bezdomnych myśli i stąd wielu mężczyzn, jak i kobiet wyjeżdża na zachód opuszczając nasze schroniska.

Przyczyny bezdomności są różne i dość złożone, należy je zrozumieć, poznać i walczyć z jej przyczynami. Rzeczywiście, wielu bezdomnych wyjeżdża z Gorzowa. Co będzie jak zaczną wracać masowo, a mamy już pełne noclegownie? Należy się jednak przygotować na ich powroty, na deportacje do kraju pochodzenia bo zaczynają być coraz większy tam problem. W Gorzowie bezdomnych jest ok. 200 osób. Nieco spadła liczba bezdomnych mężczyzn, a wzrasta liczba kobiet. A tak naprawdę bezdomnych jest więcej, bo trudno ich policzyć we wszystkich miejscach ich pobytu. W tej grupie społecznej jest duża migracja i zjawisko ”międzynarodowej” turystyki. Nasi bezdomni często szukają szczęścia w znacznie lepszych noclegowniach na zachodzie. Istnieje bezdomność potencjalna i rzeczywista. Ta potencjalna dotyczy ludzi, którzy np. nie płacą czynszu, są zadłużeni, nie mają za co swego domu utrzymać i w każdej chwili może przyjść do nich komornik i ekipa eksmisyjna. Rzeczywista bezdomność to ta, która spowodowana jest brakiem mieszkania – po prostu człowiek nie ma gdzie mieszkać, bez zameldowania, utracił trwały związek ze swoją rodziną, utracił pracę, wpadł w alkoholizm i stał się ciężarem w małżeństwie i rodzinie, został odrzucony przez najbliższych i nikt nie potrafił mu pomóc. Znam wiele przypadków, że mężczyzna prowadził firmę, był geodetą, budowlańcem, wybudował dom na przyszłość swoim dzieciom i ten dom musiał z jakichś przyczyn opuścić. Porzucił swój dorobek życia na skutek zaniku więzi małżeńskich czy rodzinnych, uciekł ze swego domu w samotność i tułaczkę. Nieraz choroba, nierzadko psychiczna, wypycha na margines życia społecznego. Najwięcej jest takich co przepili swoje życie i trafili na bruk bezdomności. Jest też grupa bezdomnych kloszardów z własnego wyboru, a z tymi właściwie niewiele da się zrobić.

W swojej 25-letniej pracy społecznej poznałem takich ludzi, gdzie pod zniszczoną twarzą bezdomnego kryła się osoba przegrana, bezbronna, często czekająca na jakiś cud, na dobroczynną rękę. Jeśli pomocy nie było to zaliczała kolejne fazy swego upadku, alkoholizm, brud, niedożywienie i bezdomność. Im dłużej to trwało tym szanse na wyjście z zaklętego kręgu były coraz trudniejsze. Umieralność w tej grupie jest ogromna. Widziałem ludzi, którzy z trudem podnosili się ze swojego upadku, z zarośniętego i ciągle brudnego i pijanego wyłaniał się nowy człowiek, który przypominał sobie, że ma rodzinę, dobry zawód, że coś potrafi, że był kiedyś szanowanym człowiekiem. Temu alkoholikowi pomocną dłoń często podawała żona, a żonie podporą był mąż, innych podnosili przyjaciele i kluby AA. Ci mieli szczęście, a inni, którzy takiej pomocy nie otrzymali pogrążali się w pijaństwie i menelskim życiu. Tysiące tych ludzi udało się uratować.

20 lat ściśle współpracuję z jednym z najlepszych znawców problemów alkoholowych – ks. kan. mgr Henrykiem Grządko. Mówi często, że nikt nie jest do końca stracony, tylko trzeba umieć w porę podać mu pomocną rękę. Uratował setki, a może tysiące ludzi, którzy w swej bezsilności, ludzkiej słabości i niewoli alkoholowej wydawali się bez szans. Dzisiaj spotykam tych, którzy sięgnęli kiedyś dna, byli w rynsztoku, a dzisiaj sami pomagają alkoholikom i zagubionym, prowadzą własne przedsiębiorstwa, są dobrymi fachowcami, często inżynierami, wzorowymi ojcami i troskliwymi matkami, są przykładem dla innych, prowadzą kluby AA.

Bezdomni i alkoholicy są na całym świecie, w jednych krajach to tylko niewielki margines, a w innych, jak w Polsce, to dość poważny problem.

To prawda, że jesteśmy jednym z większych „eksporterów” ludzi bezdomnych do krajów zachodnich, do Berlina, Hamburga, Londynu, Dublina, Rzymu i innych miast UE. Tylko zawsze trzeba pamiętać o faktycznych przyczynach tej bezdomności, alkoholizmu, zagubienia. Najczęściej wina za ten stan nie jest taka oczywista i nie do końca leży po stronie tych nieszczęśników. Nie ma się co dziwić, że wielu z nich zasiedliło noclegownie dla bezdomnych w Zachodniej Europie i przynosi lokalnym władzom ogromne problemy, a nam wstyd. Władze Berlina nie radzą sobie z tą międzynarodową bezdomnością. Przykra dla nas jest informacja „Der Tagesspiegel”, że ponad połowa to Polacy, a Der Spiegel pisze, że 90 % - by nas upokorzyć. Ponad dwa tysiące bezdomnych Polaków żyje w Berlinie. W Hamburgu powstała polska placówka BARKI pod kierownictwem socjologa Andrzeja Stasiewicza, by pomagać bezdomnym Polakom, których jest tam ponad pięćset osób. Codziennie przed tą poradnią PLATA ustawia się 50-70 osób, często pijanych. To wszystko prawda tylko, że trzeba zawsze pamiętać co było pra przyczyną, że Polacy masowo, kilka milionów, wyjechało ze swego kraju za pracą, za perspektywą lepszego życia, w tym także nasi bezdomni. Niektórzy właśnie tam w Niemczech, Anglii czy Irlandii stawali się bezdomnymi, często oszukani przez pracodawców i odłączeni od rodziny pogrążali się w pijaństwie i życiu na ulicy. Tu pozostawili swoje rodziny, tam część z nich założyła nowe związki i dodatkowo komplikowała sobie życie, w Polsce pozostawili swe dzieci, które wychowywały się z syndromem eurosierot przez babcię lub ulicę. Niektóre z tych dzieci trafiają do naszych noclegowni dla bezdomnych i odrzucone przez najbliższych później szukają swych wyrodnych rodziców na zachodzie z myślą o pomocy - odnajdują, ale często nie zainteresowanych nimi i obcych już sobie ludzi. Życie bezdomnych mieszkających w naszych gorzowskich noclegowniach szczególnie tych, którzy zdobyli siłę by uciec z „luksusowych” niemieckich czy angielskich noclegowni do swojego kraju mogło by posłużyć za niejeden materiał do filmowego scenariusza.

Znając przyczyny tego wszystkiego nie możemy się zgodzić aby nas poniżano, oczerniano, szczególnie w Niemczech. Bezdomni to też wytwór bolesnej dla wielu i nie do końca przemyślanej terapii szokowej polskich przemian ustrojowych, z których największe profity uzyskały zagraniczne kapitały, a nie Polacy. Nie pozwólmy by z nas kpili. Bezdomność i pijaństwo to niewola. Dlatego w 99. rocznicę uzyskania przez Polskę niepodległości przypomnimy słowa, trzykrotnego premiera, Wincentego Witosa: „A Polska winna trwać wiecznie”.(…) "Budujemy wiec to nasze na ruinach, zgliszczach i popiołach. Stawiamy gmach, w którym stale i niepodzielnie królować winny: samodzielność, wolność, prawo i sprawiedliwość." - (16 wrzesień 1945 r.)

Augustyn Wiernicki

 

Wyszukaj w blogu: