W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Jolanty, Łukasza, Olimpii , 17 grudnia 2017

Koło napędowe

2017-12-02 15:40:33, Autor: Robert Gorbat | Kategorie: Sport, Miasto,

Za czasów  PRL-u, a także później, po  zmianach ustrojowych mówiono nie bez racji, że piłka nożna jest kołem napędowym całego polskiego sportu. Zarówno w sensie motywacyjnym, zachęcającym ludzi do aktywnego stylu życia, jak i finansowym. Pamiętam, jak po piłkarskich mistrzostwach świata w 1974 roku propagandyści Gierka piali z zachwytu, iż ekipa Kazimierza Górskiego zarobiła na niemieckich boiskach… cały milion dolarów! Wtedy taka suma wystarczyła na wielomiesięczne dotacje dla prawie wszystkich związków sportowych. Sami futboliści otrzymali za zajęcie trzeciego miejsca premie, porównywane z dzisiejszymi wypłatami… na zapleczu polskiej ekstraklasy.

Za pół roku czeka nas mundial w  Rosji. Zwycięzca tego turnieju zarobi 38 milionów euro, a najsłabsze drużyny minimum 8 mln. Inne czasy, inny świat, inne pieniądze. Ile waluty przywiozą do kraju podopieczni Adama Nawałki? Bóg raczy wiedzieć. Z masy komentarzy po piątkowym losowaniu w Pałacu Kremlowskim najbardziej podobała mi się opinia Michała Żewłakowa. Powiedział, że znaleźliśmy się…  w grupie pułapce. W rywalizacji z Kolumbią, Senegalem i Japonią równie dobrze możemy zająć pierwsze, jak i ostatnie miejsce. Pierwsza reprezentacja to ścisła czołówka Ameryki Południowej. Druga to najlepsza drużyna Afryki. A trzecia ma najwyższy ranking FIFA na kontynencie azjatyckim. Gdy na dodatek uświadomimy sobie, że z Kolumbią ostatni raz wygraliśmy w 1985 r., zaś z Japonią w 1981 (dwa ostatnie mecze z tym zespołem przegraliśmy… 0:2 i 0:5!), to natychmiast miną nam hurraoptymistyczne nastroje.

Z eliminacyjnej grupy finałów piłkarskich MŚ ostatni raz wyszliśmy – i to z ogromnym trudem – w 1986 r. w Meksyku. W 2002 r. miało być łatwo z rywalizacji z Portugalią, USA i Koreą  Płd., a cztery lata później w ciemne rezerwowaliśmy sobie drugie miejsce za Niemcami -  przed Ekwadorem i Kostaryką. Jak się skończyło, wszyscy doskonale pamiętamy. W obydwu turniejach przeżyliśmy mecze otwarcia, mecze o wszystko i… mecze o honor. Inauguracyjne porażki najpierw z Koreańczykami, a potem z Ekwadorczykami błyskawicznie postawiły nas w bardzo trudnej sytuacji, z której nie potrafiliśmy już wybrnąć. Oby ta historia nie powtórzyła się z Senegalem, który na otwarcie mundialu w Korei Płd. i Japonii pokonał 1:0 broniących mistrzowskiego tytułu Francuzów…

Do historii odwołuję  się nie bez kozery, bo listopadowe sparingi z Urugwajem i Meksykiem pokazały nam drugie - czy prawdziwe? - oblicze polskiej reprezentacji. Okazało się, że bez Roberta Lewandowskiego, Grzegorza Krychowiaka, Piotra Zielińskiego, Kamila Grosickiego, Jakuba Błaszczykowskiego czy Kamila Glika nie potrafimy strzelić rywalom na własnych boiskach nawet jednego gola, za to sami łatwo go tracimy (z Meksykiem). Kibice przekonali się boleśnie, iż nasze gwiazdy nie mają wartościowych zmienników, a rezerwowi z polskiej ligi to klasyczny… wyrób czekoladopodobny. Warto o tym pamiętać, bo ewentualne kontuzje albo absencje za kartko chodzą po piłkarzach, a nie po lesie…

Wyszukaj w blogu: