W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Hanny, Klementyny, Łukasza , 18 października 2019

Wróciła ostatnia cesarzowa

2017-12-09 16:32:44, Autor: Alfred Siatecki | Kategorie: Miasto,

Chodzi o Herminę, żonę ostatniego cesarza Niemiec, Wilhelma II z Hohenzollernów, który po abdykacji w 1921 r. zamieszkał w Holandii.

W środę, 6 grudnia, jakby był Mikołajem, do podzielonogórskiego Zaboru przyjechał Franz Friedrich, prawnuk Wilhelma II. Książę przywiózł portret drugiej żony swojego pradziadka, namalowany w latach 1930-1932 przez Raffaela Schustera-Woldana.

W moim „Trzecim kluczu do bramy”, zbiorze opowiadań historycznych w formie rozmów, jest tekst pt. Nadodrzańskie żony ostatniego cesarza Niemiec. Narrator rozmawia z Martinem Klosem, twórcą muzeum w Zielonej Górze.

– Tajemnicą poliszynela był romans Wilhelma z Herminą, który zaczął się niedługo po tym, jak przedstawicielka starego turyngskiego rodu została żoną właściciela dóbr w podzielonogórskim Zaborze (niem. Saabor).

– Najbardziej pracowity dziejopisarz Zielonej Góry, za jakiego uważam Hugona Schmidta, podał, że w 1907 roku powóz z cesarzem Wilhelmem II przejechał uliczkami Winnego Grodu. Celem podróży władcy był pałac w Zaborze. Tam jego cesarska wysokość uczestniczył w zaślubinach Herminy von Reuss z o dziesięć lat starszym od niej Johannem Georgiem ze sławnej rodziny Schönaich-Carolath. Było to wielkie wydarzenie, a obecność cesarza z pewnością nadała uroczystości znaczenia, splendoru i rozgłosu. Szeroko rozpisywały się o tym nie tylko zielonogórskie gazety. Kilka tygodni później młoda pani na Zaborze została zaproszona do poczdamskiej rezydencji władcy i tam przedstawiona cesarzowej Auguście Wiktorii. (...)

– Ile prawdy jest w tym, że na łożu śmierci Augusta Wiktoria prosiła Wilhelma, aby ożenił się powtórnie i wskazała na owdowiałą w 1920 r. Herminę?

– Jeśli nawet eks-cesarzowa tego nie powiedziała, to tak się stało w 1922 r.

– Pierwszy mąż Herminy zmarł nagle w czerwcu 1920 r. w zielonogórskim szpitalu. Dziedzicem Zaboru został jego najstarszy syn, lecz ze względu na bardzo młody wiek i brak doświadczenia pieczę nad dobrami sprawowała Hermina.

– W rzeczywistości majątkiem zarządzał administrator, a Hermina korzystała z wolności, jaką miała po śmierci męża. O ojcostwo jej ostatniego dziecka, córki Henrietty, podejrzewano Wilhelma II. Henrietta urodziła się 25 listopada 1918 r. w Berlinie już po abdykacji ostatniego cesarza. (...)

– Domyślam się, że w przeciwieństwie do pierwszego ślubu, z Augustą Wilhelmą, drugie zaślubiny były bez udziału koronowanych głów.

– Niewiele informacji o życiu prywatnym Wilhelma i Herminy wydostało się z holenderskiego Doorn. Zaręczyny 63-letniego wdowca i o trzydzieści lat młodszej wdowy odbyły się w czerwcu 1922 r. Na ślubnym kobiercu para stanęła prawdopodobnie w październiku tego samego roku. Informacji o tym, kto był świadkiem, kto uczestniczył w uroczystości weselnej – mimo ogromnego zainteresowania szczególnie prasy bulwarowej – nigdzie nie spotkałem. Dostępu do willi w Doorn uniemożliwiała holenderska policja, a służba nie odpowiadała na żadne pytania dziennikarzy. Proszę sobie wyobrazić, że jak nigdy wcześniej do Zielonej Góry przyjeżdżało wielu reporterów. Można ich było spotkać w Zaborze, w Przytoku, nawet w Trzebiechowie, gdzie Hermina poznała swego pierwszego męża. Za pikantne szczegóły z życia Herminy nieźle płacili.

– Eks-cesarz na wygnaniu, jak podają jego biografowie, pisał pamiętniki, pielęgnował rabaty kwiatowe i oddawał się ciesielce. A czym się zajmowała Hermina?

– W czerwcowym 1939 r. w czasopiśmie dla kobiet „De Vrow en haar Huis” ukazał się reportaż Margarity Schenk „Z wizytą u małżonki eks-cesarza”. Był to jedyny tekst na temat tego, co robiła rodzina w Villa Dorrn, autoryzowany przez Herminę. „Prezentująca się niezwykle młodzieńczo pani domu, przyjęła mnie w swoim prywatnym apartamencie, pisała dziennikarka. W długiej, ciemnej spódnicy i białej, jedwabnej bluzce wyglądała bardzo skromnie. Jest bezpośrednia w obejściu, w mowie niewyszukana. Jej pasją są robótki ręczne i tkanie gobelinów. Dużo czyta i prowadzi rozległą korespondencję. Publicznie udziela się w licznych stowarzyszeniach charytatywnych”.

– W reportażu jest mowa o tym, że w bibliotece willi obok różnojęzycznych książek była „także oprawiona w skórę i ozdobiony wielką złotą swastyką »Mein Kampf« Adolfa Hitlera”. Funkcjonował pogląd, jakoby Hermina była „fanatyczną zwolenniczką Hitlera”.

– Gdy wojska niemieckie zajęły Paryż, z Doorn do Hitlera nadeszły gratulacje podpisane przez Wilhelma. Wysłał je administrator majątków Hohenzollernów, Wilhelm von Dommes. Wedle jednej wersji zrobił to z własnej inicjatywy; wedle drugiej, wiodącą rolę w tym geście odegrała Hermina. Zdaniem generała Friedricha von Stephaniego, który odwiedził swoją przyjaciółkę w Doorn, „jej wysokość nigdy nie była i nie jest nazistką. Jej przychylny stosunek do ruchu [narodowo-socjalistycznego] nie wynika z pobudek osobistych, lecz z pewnej idei, której cesarzowa oddaje się bez reszty i której podporządkowuje wszystkie swoje działania”.

– Czy tą ideą była wiara w wskrzeszenie cesarstwa i powrót Hohenzollernów na tron?

– Jest pan blisko. Otóż uczestnicy tak zwanego spisku generałów na początku lat czterdziestych zamierzali usunąć Hitlera. Jako przyszłego naczelnego wodza armii wskazali Ludwika Ferdynanda, wnuka ostatniego cesarza. Mimo podeszłego wieku Wilhelm II ciągle miał nadzieję, że wróci na tron cesarski. W tym przekonaniu utrzymywała go Hermina, która liczyła, że do historii przejdzie jako cesarzowa. Mieszkańcy willi w Doorn zwracali się do niej: wasza cesarska wysokość. Identycznie tytułowała ją służba w Zaborze, gdy po śmierci Wilhelma w 1941 r. wróciła do pałacu nad Odrą.

– Do Zaboru wróciła na stałe czy z jakąś misją?

– Zdawała sobie sprawę z tego, że dalszy pobyt w Holandii niczemu nie służy, a Zabór ciągle był bliski jej sercu. Wojenna rzeczywistość okazała się jednak trudna do zniesienia. Przede wszystkim nadzór nad nią sprawowała zielonogórska delegatura tajnej policji. Gestapowcy nawet cenzurowali rozległą korespondencję księżnej z międzynarodową arystokracją. Osoby, które miały zamiar odwiedzić ją w Zaborze, musiały uzyskać zgodę gestapo.

– Co się działo w lutym 1945 roku, kiedy front dotarł nad Odrę?

– W pałacu urządziła swoją siedzibę radziecka żandarmeria wojskowa. Uważam to za najlepsze rozwiązanie, bowiem tym sposobem pałac zachował swój pierwotny wystrój. Schorowaną, niemal ociemniałą Herminę Rosjanie umieścili w sulechowskim szpitalu, a jesienią 1945 r. wywieźli do Frankfurtu. Tam w osamotnieniu i nędzy zmarła w 1947 r.

– Gdzie jest jej grób? Może na cmentarzu we Frankfurcie nad Odrą?

– Prochy obu żon Wilhelma II, Augusty Wiktorii i Herminy, złożono w Antikentempel, mauzoleum  Hohenzollernów w poczdamskim ogrodzie Sanssouci.

Wyszukaj w blogu: