W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Hanny, Klementyny, Łukasza , 18 października 2019

Rozpustny Kazimierz Wielki

2018-01-08 18:18:52, Autor: Alfred Siatecki | Kategorie: Miasto,

W zbiorze opowieści „Klucz do bramy” (2009) umieściłem „Królewskie wesele”. Głównym bohaterem jest książę Henryk V Żelazny, władca żagański i głogowski. Przypominam o tym dlatego, że telewizja zwana publiczną zaczęła emitować serial „Korona królów”. Oto fragment mojej opowieści.

− Kiedy w 1329 Władysław Łokietek powierzył Kazimierzowi misję dyplomatyczną na Węgrzech, a miał on dopiero dziewiętnaście roków, córkę tamtejszego dostojnika, Klarę Zach, uwiódł. Szybko ożenił się z Aldoną, córką księcia litewskiego Gedymina. Po jej rychłej śmierci za żonę pojął Małgorzatę, córkę Jana Luksemburskiego, ta po miesiącu małżeństwa oddała Panu duszę. Za trzecią żonę heską Adelajdę sobie wziął, jednak bezpłodna była. To ją porzucił dla krótkiej miłostki z wdową po rajcy praskim Krystyny Rokiczanki. Cudka trzech synów królowi dała, których Kazimierz się nie wypierał, a w testamencie nawet hojnie ich obdarował. W jego bujnym życiu miłosnym była też Żydówka z krakowskiego Kazimierza o imieniu Esterka, miał z nią kilka cór.

− Książę wiedział o tym i zgodził się oddać Kazimierzowi swoją córkę?

− Tu nie o moje dobro, a o dobro księstwa chodziło. Tak długo mogłem władać ziemią żagańską i głogowską, jak długo pozwalali mi na to potężniejsi ode mnie sąsiedzi. Jako protektora i sprzymierzeńca nie Niemca, nie Czecha, a króla polskiego wybrałem. Za tę opiekę wysoką cenę zapłacić musiałem. Zresztą, gdybym Jadźki za króla nie wydał, to zostałaby żoną jakiegoś pomniejszego księcia i jeszcze musiałbym ją sowicie wywianować. A tak imię jej zapisała historia jako żony władyki, który zastał Polskę drewnianą, a zostawił murowaną. Liczyłem też na to, że ze związku Kazimierza z Jadźką będą się rodzili synowie, przyszli królowie Polski, a może i innych narodów. Pan Bóg chciał jednak inaczej. Trzy córy Jadźka swemu mężowi dała.

− Nie czuł się książę źle z tym, że ma zięcia starszego od siebie o dwa lata?

− To nie ze mną Kazimierz się żenił, a z córą moją i jej ślubował wierność. Byłem mu wdzięczny za to, że  należycie mnie traktował i wspierał na ziemi książęcej.

− Ile lat miała księżniczka Jadwiga, kiedy została czwartą żoną króla?

− Na świat przyszła przed rokiem Pańskim 1350. Ślub odbył się 25 lutego,  trzynaście roków później. Bardzo młoda była, prawda, ale już kobiecych kształtów nabrała i z dworem królewskim obyta, bom ją na praski zamek zabierał. Niechętny śląskim Piastom Jan Długosz pisze, że moja Jadźka była „dziewczyną godną uwagi zarówno, gdy chodzi o urodę, jak i obyczaje”.

− A jaka była różnica wieku między małżonkami?

− Kazimierz już posiwiał, ale był niczym tur, chociaż szedł mu 53 rok, Jadźka skończyła 13. Dzieliło ich 40 roków.

− Gdzie młoda para ślubowała sobie wierność i uczciwość małżeńską?

− Jak zwyczaj królewski każe, w zapusty na ziemi ojca panny młodej ślub się odbył. A ponieważ Wschowa miastem i królewskim, i książęcym była, postanowiłem wydać Jadźkę we Wschowie. Arcybiskup gnieźnieński Jarosław Bogoria ze Skotnik udzielił młodej parze cichego ślubu we wschowskim kościele parafialnym. Świadkami byli biskupi, możni Śląska, Mazowsza, Wielkopolski, Małopolski i Rusi, wysłannicy zaprzyjaźnionych władców i nuncjusza papieskiego. Niejako w tajemnicy przed ludem i papiestwem ten ślub był.

− Wesele też było w tajemnicy?

− Ciche było, chociaż nie tak skromne, wszak wydawałem pierworodną, w dodatku za władykę państwa, który powiększył jego obszar dwukrotnie. A i za namową kanclerza krakowskiego przy mojej pomocy zamiar miał odzyskać Ziemię Lubuską, Pomorze, odbić grody w Santoku i Drezdenku, potem może i Nową Marchię aż po Odrę zająć. (...)

− Co na to papież błogosławiony Urban V? Przecież jeszcze żyły dwie poprzednie żony królewskie?

− Kazimierz wielce się starał o unieważnienie związków z heską Adelajdą i Krystyną Rokiczanką. Gdyby któraś syna mu dała, wyczekiwanego następcę tronu, pewnie moja Jadźka królewską żoną by nie została. Nikt nie zaprzeczał, że Kazimierz bigamistą był, ale czy on pierwszy? Pewnie, skrybo wiesz, ile żon miał Jan Luksemburski. Wzorem średniowiecznego myślenia nie był syn jego Karol IV, który dla chwały damy na turniejach by się potykał. Papież może i by unieważnił poprzednie królewskie małżeństwa, gdyby nie jeszcze jedna przeszkoda kanoniczna.

− Jaka?

− Kazimierza i Jadźkę łączyło pokrewieństwo czwartego stopnia. To dodatkowo uniemożliwiała udzielenie dyspensy papieskiej.

− Kazimierz i Jadwiga czekali na zgodę papieża?

− Po ślubie i koronacji Jadźka w królewskich komnatach zamieszkała, tam trzy córki, a moje wnuczki wydała na świat: Annę, Kunegundę i Jadwigę. Starzejący się Kazimierz ciągle na syna czekał. Na dworze krakowskim szeptano, że to kara boża za grzech rozpusty, bo z nieprawego łoża król synów miał, a w prawowitych związkach rodziły się same córki.

Wyszukaj w blogu: