W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Hanny, Klementyny, Łukasza , 18 października 2019

Jednak będą pieniądze na muzeum

2018-01-19 16:49:40, Autor: Alfred Siatecki | Kategorie: Miasto,

Te naprawdę wielkie i ważne inwestycje w sferze kultury w regionie lubuskim da się policzyć na palcach obu rąk. W Gorzowie jest to filharmonia i biblioteka (było jeszcze kino Kopernik, ale zostało rozebrane). W Świebodzinie dom kultury, w Lubsku biblioteka, w Zielonej Górze biblioteka, sala koncertowa filharmonii, kino Wenus zamienione na planetarium. Pomijam wszelkie dobudówki, przebudowy i adaptacje, amfiteatry (i np. schody donikąd) itp. Mam na myśli wyłącznie nowe gmachy, takie na kilkadziesiąt najbliższych lat. Do tej wyliczanki powinienem dodać zbudowaną od fundamentów bibliotekę uniwersytecką w Zielonej Górze, która jest placówką naukową i jednocześnie upowszechnieniową. Czy archiwa państwowe w nowych gmachach w Gorzowie i Zielonej Górze należą do sfery kultury, nie wiem. Na pewno mają wiele wspólnego z wiedzą o regionie, a to dziedzictwo narodowe. Ma stanąć nowa siedziba telewizji publicznej w Gorzowie, o czym słyszę od lat.

A tak naprawdę to się cieszę, bardzo się cieszę, z zapowiedzi rozbudowy/modernizacji Muzeum Ziemi Lubuskiej w Zielonej Górze. Wprawdzie nie jest to budowa nowego gmachu w nowym miejscu, ale wizualizacje, które od dawna znam, dowodzą, że jednak będzie to nowy gmach. Nowoczesny przy starym, także ładniej się prezentującym.

Cieszy mnie to dlatego między innymi, że wiele lat temu, kiedy dyrektorem tej placówki był wspaniały historyk sztuki i łebski muzealnik dr Jan Muszyński, napisałem artykuł o konieczności poszerzenia bazy MZL. W „Gazecie Lubuskiej” podpowiadałem, że może po opuszczeniu sąsiednich budynków przez szkołę muzyczną i urząd miejski przekazać je muzeum. Pisałem też o budowie nowego gmachu tam, gdzie jest muzealne podwórze. Tekst spodobał się dr. Muszyńskiemu aż tak, że oprawił go w ramki i powiesił na ścianie w swoim gabinecie. Każdy, kto tam przychodził, a przychodzili zwyczajni muzealnicy, znakomici fachowcy, artyści oraz urzędnicy bardzo wysokiego szczebla i średniego. Wszyscy bez wyjątku, jak mnie zapewniał dr Muszyński, przytakiwali dziennikarskim zdaniom.

Byli też i tacy, którzy wskazywali na inne, ważniejsze potrzeby. Zresztą odkąd kultura jest mi bliższa niż koszula ciału, urzędnicy zawsze twierdzili, że są ważniejsze, pilniejsze potrzeby. Nie tylko w Zielonej Górze i Gorzowie. Prawdę mówiąc to niewiele zdziałali w ramach tych ważniejszych potrzeb, ale co się nagadali, to się nagadali. Od urzędników zależy, w tej sprawie nie mam wątpliwości, najwięcej. Oto pierwszy z brzegu przykład. W czasach, kiedy wojewodą zielonogórskim był Jan Lembas, w Zielonej Górze powstał od fundamentów Dom Harcerza i Dom Kombatanta. Ten pierwszy dlatego, że Lembas był szefem rady przyjaciół harcerstwa. Ten drugi dlatego, że Lembas miał sporo lat i już rozumiał, czego potrzebują starzy ludzie.

Wracam do muzeum. Następca dr. Muszyńskiego, dr Andrzej Toczewski przez wszystkie swoje lata wiercił dziurę w brzuchu marszałkom lubuskim i prezydentom zielonogórskim. Wiercił w sprawie utworzenia Muzeum Historii Miasta. I gdy już wszystko było na dobrej drodze, gdy dobiegł końca remont kapitalny dawnego więzienia, przez niemieckich przodków nazywanego domem kata, gdy eksponaty były w drodze na plac Powstańców Wielkopolskich, Jan Paweł II przeniósł siedzibę biskupa z Gorzowa do Zielonej Góry. Wtedy ten budynek, gdzie się urządzało Muzeum Historii Miasta, prezydent oddał administracji kościelnej na siedzibę kurii diecezjalnej. O tej decyzji dyrekcja muzeum dowiedziała się nie od prezydenta, a z gazety. Zdaniem tamtego prezydenta muzeum historyczne miało szansę znaleźć się w ratuszu. Nie znalazło się i do dziś w tej sprawie niewiele się zmieniło. Niewiele, bo w gmachu Muzeum Ziemi Lubuskiej jest niewielka ekspozycja dotycząca przeszłości miasta.

Miejsce dr. Toczewskiego w gabinecie dyrektorskim zajął Leszek Kania. Zanim dr Toczewski odszedł na emeryturę, zrobił tyle, ile się dało w sprawie budowy/rozbudowy/modernizacji zielonogórskiego muzeum. Wreszcie jest decyzja Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, że z działania – Ochrona dziedzictwa kulturowego i rozwój zasobów kultury Muzeum Ziemi Lubuskiej dostanie pieniądze. Jako jedyna instytucja lubuska spełniło wymagania urzędnicze. Całkowity koszt planowanej inwestycji to 18.267.534 zł. Za te pieniądze przy istniejącym budynku zostanie postawiony nowy budynek. Postawiony od strony podwórza, gdzie rosną m.in. staruńkie kasztanowce, dęby i platan. Architekt tak zaprojektował dobudówkę, że nie będzie trzeba wycinać drzew. Mało tego, że przez szklaną ścianę dobudówki niemal będzie można dotykać pni tych drzew. Obecny gmach muzeum to trzy kondygnacje nad ziemią, nowy będzie o jedno piętro wyższy. Ze starego będzie kilka przejść do nowego. Nie wspominam o windach, schodach i nowych bramach, bo to oczywistość.

W tym nowym znajdzie się przede wszystkim kolekcja dzieł zakupionych lata temu, kiedy Zielona Góra organizowała Złote Grono. Będą tam muzea Tożsamości i Historii Miasta. Będą sale na ekspozycje czasowe, pracownie, warsztaty. Dodatkowo 600 m kw. Krótko mówiąc, ma to być placówka, do której będzie się chodziło oglądać, wspominać, posiedzieć przy kawie, kupić pamiątki. Do której będą zaglądali goście i turyści. Najnowocześniejsze i największe muzeum w regionie lubuskim.

Jego budowa powinna się zacząć lada dzień. Za dwa lata – poświęcenie i przecięcie wstęgi. Jak dobrze pójdzie.

Ps.

Chciałbym, żeby wreszcie własnej sali doczekała się scena lalkowa Lubuskiego Teatru. Żeby Cudaczek, prowadzony wiele lat temu przez Halinę Lubicz, był teatrem młodych widzów.

Wyszukaj w blogu: