W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Eleonory, Lenki, Kiejstuta , 21 lutego 2018

Najmądrzejsi do stolicy?

2018-01-28 10:27:46, Autor: Alfred Siatecki | Kategorie: Miasto,

Żadne społeczeństwo nie może funkcjonować bez demokratycznie kontrolowanego, uczciwego, wyraźnego i silnego wymiaru sprawiedliwości. To nie ulęgło się w mojej głowie. Ja to powtórzyłem po Robercie Kennedym. Powtórzyłem przede wszystkim dlatego, że rządzący często odwołują się do demokracji po amerykańsku. Gdy ich słucham, a słucham codziennie w domu, w samochodzie, na spacerze z psem, dochodzę do wniosku, że nie wiedzą, co to znaczy. Powtórzyłem w tym miejscu, ale nie mam też nadziei, że którykolwiek lubuski poseł, senator, urzędnik rządowy to przeczyta, przemyśli i przekaże tym, którzy niczego nie czytają.

Zastanawiam się, co by było, gdyby część centralnych urzędów zmieniła swój adres. Z warszawskiego na prowincjonalny. Chodzi mi o to, że w Rzeczypospolitej niemal wszystkie urzędy centralne są w Warszawie. Czy to dobrze? Z punktu widzenia zwierzchników partyjnych i rządowych pewnie tak. W każdej chwili mogą wezwać szefa centralnego urzędu, pochwalić albo obtańcować i nakazać. Gdyby te urzędy były poza stolicą, pewnie też mogliby wezwać i obsztorcować, ale już nie tak jak święty Michał diabła. Przeszłaby im złość. Zapomnieliby. W kolejce byliby następni do zbesztania. Na besztaniu głównie polega zadanie zwierzchnika.

W Warszawie są centralne instytucje, najgłośniejsze stacje telewizyjne i radiowe, redakcje czołowych gazet, najważniejsze teatry, galerie itd. Ich zdanie, ich opinia, ich stanowisko jest niemal święte. Choćby argumenty nie do podważenia przedstawiali uczeni z Krakowa, zawsze są traktowani jak prowincjusze. Mam na myśli na przykład wykładowców z wydziału prawa UJ, którzy przekonywali, że parlament i prezydent łamią konstytucję. Jak grochem o ścianę.

„Ludzie ograniczeni, a przy tym fanatycy, stanowią plagę ludzkości. Biada państwu, w którym tacy ludzie mają władzę. Są nietolerancyjni i pozbawieni wszelkich skrupułów. Uważają, że cały świat kłamie, a tylko oni mówią prawdę”. To Rosjanin Gogol. Ten sam, który napisał „Martwe dusze”. Jest w nich zdanie: „Jeden tam tylko jest porządny człowiek – prokurator, ale i ten, prawdę mówiąc – świnia”. Gogol żył w pierwszej połowie osiemnastego wieku. Niewiele z tego, co wtedy napisał, straciło na aktualności. A już na pewno to zdanie: „Wszelkie opinie o naszym wieku i naszych czasach są błędne, ponieważ głoszą je ludzie albo czymś rozdrażnieni, albo do czegoś rozczarowani”.

Czy gdyby część instytucji centralnych zmieniła swój adres, byłyby one mniej ważne? Tak jest za Odrą i Nysą. Np. Federalny Trybunał Konstytucyjny ma siedzibę w Karlsruhe w Badenii-Wirtembergii. Federalny Sąd Administracyjny znajduje się w Lipsku, Federalny Sąd Pracy – w Erfurcie, Federalny Urząd Środowiska − w Dessau w Saksonii-Anhalt, Prezydium Policji Federalnej − w Poczdamie, Federalny Urząd Statystyczny – w Wiesbaden w Hesji. Berlin jest stolicą Niemiec.

Umieszczenie centralnych urzędów poza stolicą Rzeczypospolitej miałoby niemały wpływ na zrównoważony rozwój kraju. Przeciwdziałałoby nadmiernemu rozrostowi Warszawy nie tylko jako ośrodka władzy, ale i przemysłu, nauki, kultury. Decentralizacja zawsze wywołuje zadowolenie społeczeństwa lokalnego, ponieważ nie zsyła go na margines tego, co się dzieje w kraju. I chłodzi zapędy rządzących.

Najwięcej na ten temat mogą powiedzieć starsi mieszkańcy Słubic, Sulęcina, Międzyrzecza, Strzelec Krajeńskich. Ci, którzy pamiętają, co się działo w 1975 r., kiedy większość biur przeniesiono z ich miejscowości do Gorzowa. Gorzów rósł, a ich miejscowości karlały. Karlały, bo za biurami poszli do Gorzowa ci najbardziej potrzebni ludzie. Ci, którzy są drożdżami.

Wyszukaj w blogu: