W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Anity, Elizy, Mirona , 17 sierpnia 2018

Co z Grand Prix w Gorzowie?

2018-02-02 14:57:17, Autor: Jerzy Kułaczkowski | Kategorie: Sport, Miasto,

Przed kilkoma dniami Przegląd Sportowy poinformował o tym, że w przyszłym roku kończy się gorzowska licencja na  Grand Prix na żużlu i dlatego już teraz niektóre polskie miasta przymierzają się do wykupienia prawa do organizacji tych zawodów. Wśród miast, które sondowały w BSI tę możliwość wymieniono także Gorzów, który jak z tego wynika chciałoby nadal gościć na stadionie im. Edwarda Jancarza najlepszych żużlowców świata. Ponieważ sprytni Anglicy z BSI nie chcą zwiększać ilości polskich miast organizujących GP należy liczyć się z tym, że licencja będzie droższa niż dotąd, skoro chętnych nie brakuje. Wśród naszych potencjalnych rywali wymienia się choćby Wrocław, a więc miasto o wiele większe niż nasze, co oznacza że i jego możliwości finansowe są nieporównywalnie większe. Prawda jest bowiem taka, że wykup licencji na GP w Polsce jest finansowany przez samorząd lokalny. Tymczasem wszystkie wpływy z biletów i reklam wpływają na konto bądź klubów (w naszym przypadku Stali), albo BSI, który jest właścicielem praw marketingowych. W ten sposób samorząd gorzowski oprócz corocznej dotacji z budżetu na potrzeby klubu żużlowego w ten właśnie sposób dodatkowo wspiera jego działalność.

Po kilku, bodajże siedmiu edycjach zawodów GP w Gorzowie należy poważnie zastanowić się nad tym, czy warto przystąpić do ostrej licytacji o wykupienie licencji na kolejne lata. W pierwszej kolejności należałoby dokonać realnej analizy zysków i kosztów płynących z organizacji tych zawodów i podać je do publicznej wiadomości. W końcu są to pieniądze z naszych podatków i mamy pełne prawo wiedzieć, co się z nimi dzieje.

Naturalnie wpływ na decyzję w tej sprawie będzie miała  koincydencja z terminem wyborów samorządowych, więc i Rada Miasta i sam Prezydent wezmą niewątpliwie pod uwagę tę kwestię by zyskać poparcie elektoratu. Grać będzie trzeba wysoko, BSI będzie oczywiście brać pod uwagę, że Gorzów dysponuje pięknym stadionem i zdobył przez tych kilka lat spore doświadczenie organizacyjne, ale wrocławski Stadion Olimpijski po niedawnym remoncie wcale nie jest gorszy, a sam Wrocław był chyba pierwszym polskim miastem, w którym odbyły się zawody z cyklu GP, czyli doświadczenie też ma bezdyskusyjne.  Zresztą jak się spojrzy na rozmaite wiejskie stadiony w niektórych miastach, gdzie odbywają się te zawody nietrudno domyślić się  na czym tak naprawdę zależy Anglikom z BSI.

Trzeba także wziąć pod uwagę i to, że GP w naszym mieście  utrwala funkcjonujący w Polsce stereotyp  żużlowego Gorzowa. Niektórym pięknoduchom trudno jest ten fakt przyjąć do wiadomości, bo marzy im się Gorzów jako centrum sztuk wszelakich, jako znany w świecie ośrodek naukowy i akademicki przyciągający młodzież z całej Europy, Azji i nie tylko. Tyle że są to mrzonki i fantasmagorie.

Biorąc pod uwagę realny potencjał Gorzowa to nawet organizacja GP w speedwayu jest swoistą fanaberią i zamiarem ponad siły, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę ogrom potrzeb i zaniedbań w naszym mieście. Krótka kołdra staje się coraz krótsza, więc ta kwestia wymaga naprawdę wielkiej rozwagi. Ktoś może powiedzieć, że lepsza żużlowa etykietka niż żadna i  jest to istotny argument.

Ale czy to jest sposób na przyciągnięcie inwestorów do naszego miasta, czy pojedynczy sportowy event przekona młodych do podjęcia studiów na gorzowskich uczelniach? Mam spore wątpliwości.

Jest niewątpliwie  spore  społeczne poparcie dla GP w Gorzowie, zasadniczym pytaniem staje się za jaką cenę. Jeżeli bowiem oczekiwania licencjodawców przekroczą rozsądne granice trzeba będzie się z tego kosztownego wyścigu wycofać.

Wyszukaj w blogu: