W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Hanny, Klementyny, Łukasza , 18 października 2019

Brak szacunku bardzo boli

2018-02-15 16:30:23, Autor: Alfred Siatecki | Kategorie: Miasto,

Boję się, że kiedy partia rządząca zrazi sobie niemal wszystkich w Polsce i na świecie, kiedy zabraknie wrogów, a to coraz bliżej, bo wrogów ma wszędzie, wśród najbliższych zawołań jej liderów będzie: Polska tylko dla katolików. Liderzy tej partii najlepiej się czują na wojaczce. Wtedy są nie tylko ważni, ale i mocni, i bezwzględni, i uważają się za polityków nie do zastąpienia. Lubią walczyć z wyimaginowanym wrogiem. Jeśli nie ma go w dookolnej rzeczywistości, to partyjni liderzy go wykreują. Dwa lata z górą rządów PiS to dwa lata z górą walki w nocy i w dzień o inną Polskę. Z TK, z sądami, z edukacją, z lekarzami, z Unią, z Komisją Wenecką, o samolot stojący w Smoleńsku, z Niemcami, ze Stanami, z Żydami, z drugim sortem, z Wałęsą, z Tuskiem, z Frasyniukiem itd. O jakąś prawdę, która musi zwyciężyć. Ani dnia pokoju i spokoju. Ciągle w gotowości bojowej wobec wrogów choćby wydumanych. Kto jest tym wrogiem? W miarę myślący i uważny Polak już ma problem we wskazaniu wroga.

Wpadło mi do ucha stwierdzenie członka partii rządzącej, że Polska jest przede wszystkim dla katolików. Nie powiedział wprost, że prawosławni, ewangelicy, baptyści, zielonoświątkowcy, świadkowie Jehowy, niewierzący, wątpiący – wynocha z RP. Nie napomknął, że najlepiej byłoby, gdyby inaczej wierzący/niewierzący dostali bilet w jedną stronę, jak tamci w marcu 1968. Jeszcze to zawołanie nie przeszło mu przez usta, co nie znaczy, że kiedy zabraknie wrogów, zbierze mu się na odwagę i wykrzyczy „wynocha”. Jego nie interesuje, a może nawet nie wie, co jest w preambule konstytucji RP. Jest tam: „my, Naród Polski – wszyscy obywatele Rzeczypospolitej, zarówno wierzący w Boga będącego źródłem prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna, jak i nie podzielający tej wiary, a te uniwersalne wartości wywodzący z innych źródeł, równi w prawach i w powinnościach wobec dobra wspólnego – Polski”.

Rządzący lubią zaglądać do przeszłości. Wyciągają z niej to, co przebrzmiałe, co nieaktualne na początku XX wieku, co straciło na znaczeniu ze względu na rozwój cywilizacyjny, co było ważne dawniej. To w XVII wieku ukształtował się stereotyp prawdziwego Polaka-katolika. Nie wiedzą lub nie chcą wiedzieć, dlaczego tak się stało. Że wtedy i później chodziło o wolność. Dziś Rzeczpospolita jest wolna, niepodległa, demokratyczna. Powinna być równa dla wszystkich bez względu na przynależność religijną. W pieśni nawet dobrze brzmiał dwuwiersz pióra Karola Balińskiego: „Tylko pod krzyżem, tylko pod tym znakiem Polska jest Polską, a Polak Polakiem”. Tyle że powstał on w połowie XIX wieku, kiedy podzielona między trzech sąsiadów Rzeczpospolita istniała jedynie w świadomości świadomych Polaków. Przed stu laty wróciła RP na mapę Europy. Wróciła i potem na sześć lat zginęła. I znowu była nie taka, jakiej pragnęły miliony, ale była. I gdy stała się ta wymarzona/wywalczona, wicepremier Goryszewski palnął: „Nie jest ważne czy w Polsce będzie kapitalizm, wolność słowa, czy w Polsce będzie dobrobyt. Najważniejsze, żeby Polska była katolicka”.

Przez wieki Polska uchodziła w Europie za kraj tolerancyjny. Chciałbym, żeby tak było dalej. Tym bardziej, że płacę podatki, wywieszam flagę biało-czerwoną, kibicuję drużynie z orłem na piersiach, nie mówią złego świadectwa, przestrzegam przepisów.

Do rządzących, do wskazujących wroga: szanujcie innych, wtedy inni będą was szanowali. I: szanujcie się sami, będziecie wiedzieli, ile znaczy szacunek. Brak szacunku bardzo boli.

Wyszukaj w blogu: