W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Celiny, Ireneusza, Niny , 15 grudnia 2018

Morderca gorzowianki mieszka w Gorzowie

2018-03-03 15:05:40, Autor: Alfred Siatecki | Kategorie: Miasto,

Chodzi o książkowego mordercę z najnowszej powieści Marcina Radwańskiego „Danie główne”, która ukazała się w warszawskim Wydawnictwie CM. Za tę powieść jej autor otrzymał Lubuski Wawrzyn Literacki 2017 w kategorii sensacja, co oznacza, że rzecz jest godna uwagi czytelniczej.

Zielonogórzanin z urodzenia i zamieszkania Marcin Radwański (rocznik 1978) nie jest debiutantem. Jego nazwisko widnieje na tomiku poetyckim „Czekając na...”, zbiorze opowiadań „Skok w przepaść” i powieści „Nieprzypadkowa ofiara”. W zeszłym roku ukazała się powieść „Danie główne”, na okładce której tkwi informacja „Nowy polski kryminał”.

Sprawa wygląda następująco. W lodówce stojącej w zielonogórskiej restauracji La Ciotat, specjalizującej się w kuchni francuskiej i prowadzonej przez Francuza ożenionego z Polką, kucharz znajduje poćwiartowane zwłoki kobiety. Policyjni detektywi długo nie umieją ani ustalić, kim jest denatka, a tym bardziej kto ją zabił i dlaczego ciało ukrył w restauracyjnej lodówce. Zdaniem śledczych, zrobił to ktoś spośród pracowników restauracji lub jej właściciel, taki trochę lowelas. Łatwo rzucić tezę, ale trudniej ją udowodnić. Poszukiwanie sprawcy zbrodni trwa w Zielonej Górze przez cztery piąte liczącej 259 stron powieści. I gdy już się wydaje, że sprawę przejmie komenda wojewódzka, zielonogórscy kryminalni wpadają na coś, co każe im pędzić do Gorzowa. W mieście nad Wartą zaginęła sekretarka kancelarii prawniczej, kobieta samotna i beztroska. Można nawet powiedzieć, że lubiąca tzw. tę robotę z nowymi partnerami. A że tatuaż denatki odpowiadał temu, co było w zgłoszeniu zaginięcia Hanny Mody, policjanci zaczęli podejrzewać, że są na właściwej drodze. Oczywiście muszą zrobić to, co najważniejsze, czyli wskazać sprawcę i doprowadzić go na ławę sądową, żeby sprawiedliwości stało się zadość. Uprzedzam czytelników, że tak będzie. Akurat w tej kwestii Radwański okazał się dobrym detektywem.

Jak podałem, większość akcji powieści dzieje się w Zielonej Górze. Pomimo tego że znam to miasto, nie potrafię wskazać miejsc przedstawionych przez autora. Co innego w Gorzowie. „Centrum wydawało się odrobinę ładniejsze niż w Zielonej Górze. Robiło wrażenie wielkomiejskiego, poprzecinanego torami tramwajowymi i pełnego pędzących w znanym tylko sobie kierunku ludzi.” Śledcza „skierowała się na wschód, gdzie mieściło się osiedle, którego poszukiwała. Wielopiętrowe bloki ustępowały stopniowo jednorodzinnej zabudowie”. Tego dnia policjantka rozmawiała z jednym z podejrzanych. Następnego miała w planie przesłuchanie pracowników kancelarii prawniczej Świderski i Jarząbek”. Kancelaria „mieściła się w samym centrum Gorzowa Wielkopolskiego. Zajmowała dokładnie dwa piętra odnowionej i pomalowanej na beżowy kolor poniemieckiej kamienicy. Robiła wrażenie swoim wyglądem i nawet przechodząc nieopodal, czuło się bijący od niej prestiż”.

Czytelnik powinien zapytać, jak to się stało, że poćwiartowane ciało gorzowianki zielonogórski kucharz znalazł w lodówce restauracji La Ciotat. To wyjaśniła policji narkomanka, która widziała samochód „ciemny, duży i osobowy. Miał gorzowską rejestrację i naklejkę tamtejszego klubu żużlowego”. Kierowca „był średniego wzrostu i miał brzuch” i „kulał na jedną nogę”. To wystarczyło zielonogórskim kryminalnym, żeby oskarżyć gorzowskiego adwokata Dawida Jarząbka o morderstwo Hanny Mody. Zrobił to dlatego, że chciał „uwolnić od problemu Janusza. Ta dziwka sypiała z kim popadnie. Dymało ją pół Zielonej Góry i Gorzowa. Dawała dupy na każdym wyjeździe. Nie mogłem wytrzymać sytuacji, gdy owinęła sobie wokół palca mojego najlepszego przyjaciela”.

Ta sprawnie napisana książka powinna się spodobać lubuskim miłośnikom powieści popularnych, a szczególnie kryminałów. Puryści językowi nie będą zadowoleni nie tyle z polszczyzny autora, co z pracy korektorki.

Wyszukaj w blogu: