W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Albiny, Sebastiana, Zdzisławy , 16 grudnia 2018

Jeszcze o jubileuszu

2018-03-12 20:57:48, Autor: Jerzy Kułaczkowski | Kategorie: Miasto,

Chwilowa (mam nadzieję) niedyspozycja zdrowotna nie pozwoliła mi wcześniej odnotować potwierdzenia moich wątpliwości wyrażonych w poprzednim felietonie dotyczących form i sposobów świętowania stulecia Niepodległej na tak zwanych ziemiach odzyskanych. Otóż w poczytnym tygodniku Polityka znalazłem tekst, którego autorzy Edwin Bendyk oraz Urszula Schwarzenberg - Czerny stawiają pytanie jak godnie uczcić ten wyjątkowy jubileusz we Wrocławiu, Szczecinie, Głogowie i setkach innych polskich miast, których nowy etap historii został otwarty zaledwie siedemdziesiąt lat temu. Według nich jubileuszowa okoliczność może stworzyć wyjątkową szansę na zerwanie z „klątwą wiecznego początku” i przynieść wreszcie pewność tego, że jesteśmy u siebie.

To interesująca teza także dla nas gorzowian, mieszkańców miasta, które na skutek transformacji ustrojowej i co ważniejsze gospodarczej, straciło swoją dotychczasową tożsamość, miasta co prawda średniej wielkości, ale znaczącego ośrodka przemysłowego wyróżniającego się swoimi fabrykami. Dziś, gdy po upadłych fabrykach często ani śladu, Gorzów ciągle szuka swego brandu, a wynajęte firmy piarowe ogłaszają przygotowane za niemałe pieniądze strategie promocyjne, lansują nowe ikony i miejskie wizytówki. Stąd niewątpliwie wzięła się nieudana i totalnie skrytykowana kampania „Gorzów w sam raz”. W przeciwieństwie do większości uważam, iż jej założenia nie były pozbawione sensu. Na jej ocenie na pewno zaciążyło niezbyt fortunne, w dodatku obciążone zarzutem plagiatu hasło, które rzeczywiście było mało ambitne. Natomiast istota marki Gorzów, którą miała być edukacja cechująca się znakomitymi szkołami i inicjatywami oświatowymi zeszła, a szkoda, przy tym na plan dalszy. Błędem chyba było i to, że ten projekt przekreślał dotąd obowiązującą i realizowaną z umiarkowanym powodzeniem kampanię „Gorzów Przystań”, zamiast ją wzbogacić i zmodyfikować. I w taki to oto sposób, właściwie nie wiadomo czy nasze miasto ma swój program promocyjno – wizerunkowy, czy hasło Gorzów Przystań nadal obowiązuje, mamy natomiast do czynienia z pełnym zamieszaniem połączonym z poplątaniem. Zamiast konsekwentnie realizować przyjęte przez poprzednią władzę założenia, które przecież przyniosły już konkretne rezultaty Wydział Promocji Urzędu Miasta podejmuje niespójne i przypadkowe działania, jak choćby ostatnio ogłoszony z wielkim zadęciem program #StądJestem. Trąci on mocno infantylizmem, jest mało oryginalny, ot taki „w sam raz”.

Sądzę, że wątpię by mógł przyczynić się do wywołania dumy z bycia gorzowianinem, do budowy gorzowskiej tożsamości, raczej spodziewać się można „puszczenia” w świat komunikatu, że u nas jest fajnie, bo w sam raz.

Póki co mamy już marzec, a właściwie żadna instytucja, ani urząd nie objawiły się z informacją jak będą przebiegać obchody stulecia w naszym mieście, jak zamierza się uczcić tę doniosłą rocznicę, gdzie będą dymy i kadzidła, a gdzie tylko kadzidła. Pewnie skończy się jak zwykle na uroczystej celebrze w katedrze, potem okolicznościowy spęd pod pomnikiem Marszałka siedzącego na rachitycznej Kasztance i temat zostanie odfajkowany. Przy okazji nie zabraknie awantury o pomnik na placu Grunwaldzkim, sporów o patronów ulic, czyli normalka, po polsku, po naszemu. Zmarnujemy kolejną szansę na prawdziwą lekcję historii, na patriotyczną edukację młodego pokolenia Polaków. A następna taka okazja za sto lat.

Wyszukaj w blogu: