W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Albiny, Sebastiana, Zdzisławy , 16 grudnia 2018

Biskup Dyczkowski jest ojcem województwa

2018-03-13 18:58:01, Autor: Alfred Siatecki | Kategorie: Miasto,

Bajdurzą ci, którzy twierdzą, że w tzw. umowie paradyskiej zostało powiedziane, które instytucje regionalne będą w Gorzowie i które w Zielonej Górze. Bajdurzą, bo nie znają jej treści. W umowie jest jedynie mowa o tym, że Gorzów będzie siedzibą wojewody, Zielona Góra – sejmiku samorządowego. Ani słowa o tym, że policja, straż i instytucje związane z urzędem wojewody w Gorzowie. Samorządowe – w Zielonej Górze. Pierwszy wojewoda Jan Majchrowski najpierw przyjechał do Zielonej Góry, obejrzał budynki i porozmawiał z urzędnikami. Potem pojechał do Gorzowa. Na tej podstawie postanowił, że pięć instytucji regionalnych należących do administracji zespolonej będzie miało siedziby w Zielonej Górze, siedem – w Gorzowie, wśród nich komendy wojewódzkie policji i straży pożarnej.

Byłem jedynym dziennikarzem, który 13 marca 1998 r. miał dostęp do listu zaadresowanego do premiera Buzka, nazwanego umową paradyską. Jedyną kopię tego listu długo trzymałem w redakcyjnym biurku. Robiąc porządek w szufladzie, natknąłem się na ów dokument i odniosłem go do biura posła Józefa Zycha, który wtedy był dziekanem parlamentarzystów z okręgu zielonogórskiego i gorzowskiego i który prowadził tamto zebranie w Paradyżu.

Do autorstwa umowy paradyskiej przyznaje się wiele osób. Im więcej czasu upłynęło od jej zawarcia, tym coraz więcej. A nie byłoby jej, gdyby nie ówczesny ordynariusz zielonogórsko-gorzowski bp Adam Dyczkowski. Biskup zachował się wtedy jak kardynał Richelieu, powołany przez Ludwika XIII na pierwszego ministra Francji. Gdy współpracownicy podpowiedzieli ordynariuszowi, że powinien coś zrobić, bo terytorium diecezji zostanie rozdzielone między trzy nowe województwa, zwołał parlamentarzystów z okręgu gorzowskiego i zielonogórskiego do kawiarni seminarium w Gościkowie-Paradyżu. (W rozmowie ze mną biskup nazwał to zaproszeniem.) Drugim ojcem był Andrzej Brachmański, wtedy poseł SLD, który miał ogromny wpływ na to, jak ma wyglądać mapa administracyjna Polski. (Nie bez znaczenia było wsparcie zielonogórzanina z pochodzenia, Roberta Smolenia, który w kancelarii prezydenckiej Aleksandra Kwaśniewskiego odpowiadał za sprawy społeczne.) Do 13 marca 1998 r. posłowie z okręgu gorzowskiego nie byli za powołaniem województwa lubuskiego. Jedni przekonywali, że nowych województw będzie 25, wśród nich gorzowskie. Drudzy popierali koncepcję AWS i UW, że województw ma być 12. Potem, kiedy dwunastka zaczęła puchnąć, część parlamentarzystów z okręgu gorzowskiego widziała miasto i okolice w województwie zachodniopomorskim, część w wielkopolskim, cząstka w lubuskim.

Województwo w nowych granicach funkcjonuje od 20 lat. Od 20 lat toczy się wojenka o urzędy między Gorzowem i Zieloną Górą, wywoływana częściej przez gorzowian. Mnie, Lubuszaninowi, urodzonemu na ziemi gorzowskiej, płacącemu podatki w Zielonej Górze, jest obojętne, gdzie stoi biurko komendanta wojewódzkiego policji czy komendanta straży pożarnej. Z mojego punktu widzenia najważniejsze jest to, żeby policjant przyjechał wtedy, kiedy będę potrzebować jego pomocy. Identycznie strażak. Idę o zakład, że nigdy w żadnej sprawie nie wesprze mnie komendant wojewódzki. Liczę na pomoc posterunkowego, aspiranta, komisarza, strażaka, sekcyjnego, ogniomistrza, kapitana.

Kiedy się okazało, że województw będzie 16, wśród nich lubuskie, zaczęła się wojna na całego. O sąd administracyjny, o agencję modernizacji rolnictwa, o inspekcję nasienną, o szpital, o obwodnicę... O uniwersytet. Zawiązała się w Zielonej Górze grupa, której celem było powołanie uniwersytetu. W jej skład wszedł także bp Dyczkowski. Zamiar był następujący: z Politechniki Zielonogórskiej, Wyższej Szkoły Pedagogicznej i Wydziału Zamiejscowego AWF zostanie utworzony Uniwersytet Lubuski z wydziałami w Gorzowie i Zielonej Górze. Taki zamysł powstał w ministerstwie nauki. Na pierwszym zebraniu gorzowianie zapytali, gdzie będzie rektorat i dziekanaty których wydziałów znajdą się w Gorzowie. Ponieważ nie padła jasna odpowiedź, na kolejne zebrania gorzowianie nie przyjeżdżali i nie byli ani przeciw, ani za uniwersytetem. Sprawę wzięli w swoje ręce zielonogórzanie i wiceminister nauki, a to dlatego, że powstał Uniwersytet Warmińsko-Mazurski w Olsztynie. Że rzeszowianie naciskali, aby sejm powołał Uniwersytet Rzeszowski. Rząd zdecydował, że w miastach, które straciły rangę wojewódzką, zostaną utworzone państwowe wyższe szkoły zawodowe. Taka uczelnia powstała w Gorzowie. Także w Głogowie, Gnieźnie, Jarosławiu, Nowym Targu, Raciborzu, Sanoku, Wałczu, Nysie, Oświęcimiu, Sulechowie (dziś wydział zamiejscowy UZ), a więc w miastach, które nigdy nie były siedzibami wojewodów.

Ps.

Przeciwnikom istniejącego od 20 lat województwa lubuskiego proponuję wycieczkę do miast, które przestały być wojewódzkimi, np. do Włocławka, Kalisza, Jeleniej Góry, Przemyśla, Zamościa. Tych, którzy oglądają TVP Gorzów Wielkopolski pytam, czy gdyby nie było województwa lubuskiego, oglądaliby „Informacje lubuskie”, „Ekstraklasę kulturalną”, „Magazyn koszykarski”, „W obiektywie wojewody”? Czy niewojewódzki Gorzów byłby siedzibą komend policji i straży pożarnej, kuratorium oświaty, inspekcji transportu, ochrony roślin i nasiennictwa, handlowej, geodezyjnej i kartograficznej, sanitarnej, budowlanej, farmaceutycznej?

Bp Adam Dyczkowski jest Honorowym Obywatelem Gorzowa dlatego, że, jak powiedział były prezydent miasta, Tadeusz Jędrzejczak, „wielokrotnie wspomagał nasze miasto w czasach po zmianie granic diecezji i kiedy tworzyło się województwo lubuskie”. Biskup jest także Honorowym Obywatelem Zielonej Góry i doktorem honoris causa Uniwersytetu Zielonogórskiego.

Wyszukaj w blogu: