W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Celiny, Ireneusza, Niny , 15 grudnia 2018

Nieco zapomniany Mistrz

2018-03-29 10:14:15, Autor: Jerzy Kułaczkowski | Kategorie: Miasto,

W wydawnictwie Agora ukazuje się cykl książek poświęconych szczególnym latom w naszej najnowszej historii. Była książka o roku 1945, opatrzona podtytułem „Wojna i pokój”, potem ukazała się opowieść o roku przełomu, czyli o 1956 z podtytułem „Przebudzeni”. Niedawno na półkach księgarń znalazła się kolejna pozycja z tego cyklu – „1968. Czasy nadchodzą nowe”. Ta seria wydawnicza jest o tyle interesująca, że mówi o tych ważnych datach nie tyle z punktu widzenia historyka, ile w ujęciu reporterskim, co oznacza, że obok spraw wielkich są opowieści o losach zwykłych ludzi. Podobnie para autorów, Ewa Winnicka i Cezary Łazarewicz pisze o roku 1968. Są obrazki z młodzieżowej rewolty na Zachodzie Europy i opowieść o Beatelsach traktowanych jako symbol i sprawców obyczajowej rewolucji. Są opisy przypadków marcowych emigrantów i historia Janusza Szpotańskiego, który potrafił doprowadzić do wściekłości Władysława Gomułkę.

Jest w tej książce prawdziwy cymesik, zwłaszcza dla tych którzy interesują się historią naszego regionu. Otóż jest tam całkiem spory rozdział poświęcony Drezdenku, które, o czym pamięta już niewielu, w roku 1968 zostało krajowym Mistrzem Gospodarności. Był to niewyobrażalny sukces tego niewielkiego miasteczka, które we współzawodnictwie na społeczne inicjatywy i zaangażowanie wyprzedził wszystkie inne polskie miejscowości. Cała ta historia jest opowiedziana przez pryzmat spojrzenia prawdziwego spirytus movens tamtych wydarzeń Mariana Kunika, który był wtedy I sekretarzem Komitetu Miejskiego PZPR. Już to, że najważniejszą funkcję w mieście sprawował niespełna trzydziestoletni młodzieniaszek było czymś wyjątkowym, a jeszcze okazało się, że ten młokos potrafił zarazić swym entuzjazmem całą społeczność Drezdenka, nawet miejscowego księdza dziekana, który w coniedzielnych kazaniach przekonywał wiernych do włączenia się do działań zainicjowanych przez towarzysza sekretarza. To obraz wcale nierzadkiego w tamtych czasach autentycznego społecznego zaangażowania wszystkich mieszkańców, prawdziwych lokalnych patriotów swojej małej ojczyzny.

Czy dziś byłoby to możliwe? Bardzo wątpię. Dużo się mówi o budowaniu społeczeństwa obywatelskiego, ale jednocześnie obśmiano peerelowskie czyny społeczne, więc bardzo trudno skrzyknąć ludzi do podjęcia działań w imię wspólnej sprawy. Symbolem wysiłku drezdeneckiej społeczności był pomnik 650-lecia praw miejskich odlany z mosiężnego złomu zbieranego przez całe miasto. A symbolem obecnych czasów stało się zburzenie tego pomnika jako komunistycznej zaszłości bez najmniejszej odrobiny szacunku dla tego czego dokonało tamto pokolenie. Czy ktoś jest w stanie powstrzymać to szaleństwo niszczenia rozmaitych pomników będących przecież świadectwem naszej historii, tych matek Polek z Sejn, żołnierza polskiego ze Strzelec Krajeńskich i wielu niestety innych.

I jeszcze słów kilka o bohaterze tej drezdeneckiej historii. Marian Kunik jawi się w niej jako barwna postać o skomplikowanych losach. Swego czasu był znaną i popularną osobą w Gorzowie nie tylko jako wysoki funkcjonariusz partyjny. Na tle dominującej w partyjnym aparacie szarzyzny i nudnej sztampy był jak barwny ptak. Zawsze potrafił cieszyć się urokami życia, uwielbiał dobre towarzystwo i piękne kobiety. Nie obraził się na nową rzeczywistość, ale pozostał wierny swoim ideałom. Wrócił na ojcowiznę, na wieś, w której prowadzi niewielki interes, nadal lubi ludzi i otrzymuje wiele dowodów sympatii, jaką jest powszechnie darzony. Mimo całkiem już szacownego wieku potrafi zatańczyć szalonego rock and rolla i zaimponować młodym. A z sukcesu Drezdenka w 1968 może być naprawdę dumny.

Wyszukaj w blogu: